Opolanie pomagają szpitalowi ginekologiczno-położniczemu. Zawieźli wodę i batony energetyczne

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Opolanka puściła wici wśród znajomych, ale szybko okazało się, że do akcji spontanicznie włączają się również obce osoby.
Opolanka puściła wici wśród znajomych, ale szybko okazało się, że do akcji spontanicznie włączają się również obce osoby. archiwum prywatne
Udostępnij:
Na pomysł wpadła ciężarna opolanka, która za kilka tygodni ma rodzić. - Ginekolodzy i położne również narażają swoje życie, dlatego pomyślałam, że warto im w ten sposób podziękować - mówi.

Pandemia koronawirusa sprawiła, że szpitale wdrożyły szczególe środki ostrożności. W opolskim szpitalu ginekologiczno-położniczym m.in. zakazano odwiedzin oraz zawieszono porody rodzinne. Joanna Benedyk-Zagórska za pięć tygodni ma zostać mamą i też postanowiła pomóc.

- Dużo mówi się o lekarzach-zakaźnikach, którzy ryzykują życie i zdrowie by ratować innych. Ale ginekolodzy i położne również nie mają łatwo, bo przecież przyjmując ciężarną do porodu nie mają pewności, z kim się kontaktowała i czy nie jest zakażona - mówi opolanka. - To była spontaniczna akcja. Skontaktowałam się ze swoją położną i zapytałam jak pomóc. Okazało się, że mile widziana byłaby woda mineralna w małych butelkach dla personelu i pacjentek, bo takie butelki - by zmniejszyć ryzyko - po otwarciu nie powinny być zbyt długo używane.

Pani Joanna podzieliła się swoim pomysłem ze znajomymi i okazało się, że chętnych do pomocy jest więcej. Tym sposobem, oprócz wody, do szpitala trafiły również musy owocowe oraz batony energetyczne.

- Dla mnie jest to mały gest, ale uważam, że tym ludziom należą się podziękowania. Dużo się mówi o zagrożeniu koronawirusem i jestem pewna, że każdy - mając wybór - wolałby zostać w domu niż ryzykować - mówi Joanna Benedyk-Zagórska. - Organizując tę zbiórkę nie sądziłam, że przyłączy się tyle osób. To tylko kolejny dowód na to, że w sytuacji kryzysowej Polacy potrafią się zmobilizować.

Pani Joanna deklaruje, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. - Tak długo, jak mój stan na to pozwoli, będę pomagała i do tego samego zachęcam innych. Najlepiej zadzwonić do szpitala i zapytać, co w danym momencie jest najbardziej potrzebne - podpowiada.

W Puszczy Białowieskiej utonęło 21 żubrów

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ładny gest, ale... jeszcze chwilę i wrócimy do przynoszenia kogutka dohtorom, coby bidulki jakie dobre lekarstwa zapisali. O potrzeby kadry to ma się martwić i zadbać organ prowadzący i działające w jego imieniu struktury.

Dodaj ogłoszenie