Opolanin mieszkający w Wielkiej Brytanii: nie mam pewności, czy mój głos został policzony

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Jackiem Suchodolskim jest opolaninem na stałe mieszkającym w Szkocji. Głosowanie w wyborach prezydenckich było dla niego nie lada przeprawą.
Jackiem Suchodolskim jest opolaninem na stałe mieszkającym w Szkocji. Głosowanie w wyborach prezydenckich było dla niego nie lada przeprawą. archiwum prywatne
Rozmowa z Jackiem Suchodolskim, opolaninem pochodzącym z Chmielowic, który na stałe mieszka w Szkocji.

Głosował pan w wyborach na prezydenta RP, choć łatwo nie było.
Oj nie było. Pod koniec kwietnia zarejestrowałem się w systemie, żeby wziąć udział w głosowaniu korespondencyjnym. W Wielkiej Brytanii, z uwagi na epidemię, nie można było głosować inaczej. Majowe wybory się nie odbyły, ale gdy znany był już termin czerwcowych - potwierdziłem na stronie konsulatu chęć głosowania. W tym samym czasie zrobiła to moja żona. Był czwartkowy poranek, a mojego pakietu nadal nie było. Pakiet dla żony dotarł trzy dni wcześniej.

Próbował pan to wyjaśnić?
Oczywiście. Pomyślałem, że on zaginął i nie dotrze w ogóle. W konsulacie usłyszałem, że wszystkie pakiety zostały wysłane 19 czerwca i że mam się uzbroić w cierpliwość. W czwartek przed południem, czyli na trzy dni przed wyborami, pakiet w końcu dotarł. Problem polegał jednak na tym, że aby mój głos został policzony, musiał wrócić do konsulatu do piątkowego popołudnia, czyli w ciągu doby. Liczyła się nie data nadania na poczcie, ale odebrania go w konsulacie. Odesłałem go tak szybko, jak było to możliwe, ale nie wiem, czy był na czas. Nie mogę sprawdzić, czy mój głos w ogóle był brany pod uwagę.

Był pan na tyle zdeterminowany, że chciał zawieźć swój głos do konsulatu osobiście. Choć to blisko 200 kilometrów w jedną stronę
Chciałem wrzucić pakiet do skrzynki konsulatu. To jakieś trzy godziny drogi w jedną stronę, ale byłem gotów to zrobić. Usłyszałem, że nie ma takiej możliwości, bo oddany w ten sposób głos będzie nieważny. Ręce mi opadły. Przecież gdybym otrzymał pakiet odpowiednie wcześnie, to wszystkie te kombinacje nie byłyby potrzebne.

Może pański przypadek był taki wypadkiem przy pracy, a w przypadku pozostałych wyborców poszło gładko?
Nie sądzę. Od niektórych znajomych słyszałem, że pakiety do nich nie dotarły wcale. Uważam, że to nie w porządku, bo odebrano im podstawowe prawo obywatelskie. Myślę, że korespondencyjne głosowanie za granicą zostało zorganizowane na łapu capu, nie było czasu na poprawienie błędów i takie są niestety skutki. Przed nami druga tura. Wiem, że pakiet dla mnie został przygotowany do wysyłki. Kiedy dotrze - nie mam pewności. A chciałbym wierzyć, że mój głos też będzie się liczył.

Już wiadomo. Jest regionalizacja obostrzeń

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pawel Dud

chory facet na polske ma wy[wulgaryzm] i po co sie odzywa

A
Alicja

Polonia mieszkająca w Wielkiej Brytanii to nie wyborcy PiS, więc mają pod górę

G
Gość

Ktoś, kto mieszka na stałe za granicą nie powinien mieć prawa głosu w wyborach.

Niby z jakiej racji? Potem rodacy od 10,15,20 lat w stanach układają mi tutaj życie.

G
Gość

A potem słyszę w TV info że w USA i Kanadzie wygrał Duda! Może niech nas przestaną uszczęśliwiać mieszkając ma innym kontynencie.

A
Ax Rex
29 czerwca, 18:18, Andrzej:

Jaki to polski wyborca , sam sie przyznaje że Polskę ma daleko !

Niech tam siedzi i jemu podobni i się nie odzywa !

w rzeczy samej

A
Andrzej

Jaki to polski wyborca , sam sie przyznaje że Polskę ma daleko !

Niech tam siedzi i jemu podobni i się nie odzywa !

Dodaj ogłoszenie