Opolanka przywiozła groźną dengę z Malezji

Redakcja
Denga to jedna z niebezpiecznych wirusowych gorączek krwotocznych.
Denga to jedna z niebezpiecznych wirusowych gorączek krwotocznych. sxc.hu
To jedna z niebezpiecznych wirusowych gorączek krwotocznych. Na szczęście pacjentkę udało się wyleczyć.

Kobieta, która niedawno wróciła z podróży do Malezji, trafiła na oddział chorób zakaźnych Szpitala Wojewódzkiego w Opolu.

- Pacjentka miała 39-stopniową gorączkę i wysypkę na całym ciele, była mocno osłabiona - mówi Wiesława Błudzin, ordynator oddziału. - Na podstawie objawów klinicznych i wyników badania krwi rozpoznaliśmy u niej dengę. To groźna, wirusowa choroba z grupy gorączek krwotocznych, którą przenoszą komary z gatunku Aedes aegypti.

Po raz pierwszy z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w 2008 roku. Jedna z Opolanek przywiozła wtedy dengę z Indii.

Dengą można się zarazić w Ameryce Płd., Afryce i Azji. Nie ma na nią szczepionki ani leku. U kobiety, która nabawiła się jej w Malezji, zastosowano leczenie objawowe: środki na obniżenie gorączki, nawadnianie. Pomogło.

Według WHO co dziesiąty turysta wraca z egzotycznych wakacji chory. Coraz częściej dotyczy to też Polaków, którzy potrafią dotrzeć do najbardziej dzikiego zakątka świata i nie liczyć się z zagrożeniami.

Wśród mieszkańców Opolszczyzny, jak podaje sanepid, odnotowano w ciągu kilku ostatnich lat cztery zachorowania na dengę, w tym jedno u dziecka po pobycie w Indonezji, dwa na malarię, osiem na żółtaczkę WZW typu A. To tylko przypadki zgłoszone. Część chorych trafia bowiem od razu do klinik.

- My często przyjmujemy osoby, które wróciły np. z Egiptu czy innego egzotycznego kraju i dostały ostrej biegunki, z którą nie mogły sobie poradzić - podkreśla dr Wiesława Błudzin. - Zauważyłam, że ludzie często jadą gdzieś na żywioł. Wykupują wycieczkę, a żałują pieniędzy np. na szczepienie albo już nie ma na to czasu. Nie zabierają ze sobą nawet preparatów przeciw komarom czy biegunce.

Na Opolszczyźnie można się zaszczepić albo zdobyć dodatkowe informacje na ten temat w Poradni Medycyny Tropikalnej w Opolu (przy MSWiA) i w Certyfikowanym Centrum Medycyny Podróży przy WOMP w Kędzierzynie-Koźlu.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Irena
W dniu 19.03.2014 o 13:35, Gość napisał:

"Zauważyłam, że ludzie często jadą gdzieś na żywioł. Wykupują wycieczkę, a żałują pieniędzy np. na szczepienie albo już nie ma na to czasu. Nie zabierają ze sobą nawet preparatów przeciw komarom czy biegunce." jakos to bedzie.polak  nie potrafi planowac.Bzdurny wpis. Każdy turysta wie jak należy przygotować się do wyjazdu w kraje egzotyczne i to robi. Szczepi się, bierze odpowiednie preparaty i leki a także wykupuje ubezpieczenie. Często wyjeżdżam z grupą łazików i każdy przygotowuje się do wyjazdu właściwie. Nie każdy Polak jest głupi.

G
Gość
W dniu 19.03.2014 o 13:35, Gość napisał:

"Zauważyłam, że ludzie często jadą gdzieś na żywioł. Wykupują wycieczkę, a żałują pieniędzy np. na szczepienie albo już nie ma na to czasu. Nie zabierają ze sobą nawet preparatów przeciw komarom czy biegunce." jakos to bedzie.polak  nie potrafi planowac.

Co za idiotyczny wpis... Wynika z niego, że ludzie innych nacji nie zapadają na te choroby... :P

Jak nie masz co napisać to nie pisz wcale. Tak będzie lepiej... :P

G
Gość

"Zauważyłam, że ludzie często jadą gdzieś na żywioł. Wykupują wycieczkę, a żałują pieniędzy np. na szczepienie albo już nie ma na to czasu. Nie zabierają ze sobą nawet preparatów przeciw komarom czy biegunce."

 

jakos to bedzie.

polak  nie potrafi planowac.

 

Dodaj ogłoszenie