Opole 2009 - ostatni festiwal w starym amfiteatrze

fot. Archiwum
Amfiteatr budowali nie tylko robotnicy, ale i wojskowi oraz młodzież. Dziś to już nie do pomyślenia.
Amfiteatr budowali nie tylko robotnicy, ale i wojskowi oraz młodzież. Dziś to już nie do pomyślenia. fot. Archiwum
Dni opolskiego amfiteatru są policzone. Za miesiąc, najdalej za dwa zacznie się rozbiórka. Niejeden opolanin uroni symboliczną łezkę.

I trudno się dziwić. Amfiteatr - który był świadkiem wszystkich festiwali - budowało całe Opole. - Były czyny społeczne, pomagało wojsko i młodzież - wspomina Andrzej Hamada, miłośnik historii Opola.

Ale nie byłoby tej budowy, gdyby nie Karol "Papa" Musioł, ówczesny przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej. Gdy w 1957 roku odwiedził Budapeszt, podpatrzył tam podobny obiekt na wyspie św. Małgorzaty. Wtedy też postanowił go skopiować. Wykonawcą tego planu uczynił architekta Floriana Jesionowskiego.

- Dziś wydaje się to nie do pomyślenia, ale wtedy nie było żadnego pozwolenia na budowę ani zatwierdzonego projektu - uśmiecha się Hamada. - Florek, bo tak na niego wtedy mówiliśmy, dostarczał szkice wprost na plac budowy. Budowa jakoś szła, ale tak po prawdzie, to raczej się ślimaczyła.

Trwała bowiem od 1957 roku aż do czerwca 1963 r., gdy odbył się pierwszy festiwal. Być może trwałaby jeszcze dłużej, gdyby zimą 1963 r. w ratuszu nie zjawili się Jerzy Grygolunas, literat i dziennikarz radiowy, oraz muzykolog Mateusz Święcicki. To ci panowie zarazili Musioła pomysłem zorganizowania festiwalu polskiej piosenki.
- Jak do wielu przedsięwzięć, tak i do tego potrzebowali pozytywnego wariata, a taką osobą był na pewno "Papa" Musioł - śmieje się Halina Żyła, prezes Towarzystwa Przyjaciół Opola.

Opinia

Opinia

Andrzej Dobrzyński, konstruktor zadaszenia amfiteatru:
- Dach ma swoją historię. Miał nowatorską konstrukcję, która powstała zaledwie w pół roku. A przecież kryzysowa końcówka lat 70. była trudnym okresem do budowania. Sporo pomógł nam "Papa" Musioł. Obiekt wymagał remontu, ale dziś serce trochę boli, bo wiem, że niedługo nic z niego nie zostanie.

Gdy w amfiteatrze po raz pierwszy zabrzmiał sygnał festiwalu, obiekt - jak na ówczesne czasy - prezentował się okazale. Widzów urzekła ogromna widownia niczym z antycznych amfiteatrów oraz efektowna przeszklona pergola wieńcząca widownię.

Niestety, amfiteatr miał też swoje wady. Brakowało m.in. zadaszenia sceny i zaplecza dla artystów. I choć z czasem pojawił się dach (1979 r.) i zaplecze (1998), to z roku na rok pojawiało się coraz więcej głosów o konieczności budowy nowego obiektu.

Szczególnie głośno domagała się tego TVP. Dla niej festiwal stał się widowiskiem, które w starym obiekcie trudno - ze względów technicznych pokazać. Za dwa lata już tego problemu nie będzie. Ale nie będzie też drewnianej sceny, po której chodziły największe gwiazdy polskiej muzyki rozrywkowej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie