Opole > Policjanci z drogówki oskarżeni

Sławomir Draguła
Sławomir Draguła
Od 3 do 10 lat więzienia grozi policjantom z opolskiej drogówki oskarżonym o korupcję i przekraczanie obowiązków.

Więcej w nto

Więcej w nto

O co jeszcze prokuratura oskarża policjantów? - czytaj więcej w piątek w papierowym wydaniu "Nowej Trybuny Opolskiej".

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Rejonowego w Opolu. Obejmuje on jedenaście osób, w tym ośmiu policjantów.

- W trakcie kolizji drogowych spowodowanych przez swoich znajomych mieli oni pomagać rozstrzygać sprawy na ich korzyść - mówi Lidia Sieradzka z Prokuratury Okręgowej w Opolu. - Wpływali też na innych funkcjonariuszy, by odstąpili od karania mandatami znajomych lub żeby były one niższe.

Najwięcej, bo aż siedem zarzutów ma 34-letni funkcjonariusz drogówki Aleksander S.

W 2005 roku znajoma Aleksandra S. miała kraksę. Okazało się, że pasażer musiał zostać przewieziony do szpitala ze stłuczeniem głowy i złamaną ręką. Według prokuratury S., który pojechał na zdarzenia, w notatce służbowej nic nie wspominał, że były ofiary. Sprawę zakwalifikował jako zwykłą stłuczkę. Na pytanie dlaczego to zrobił powiedział, że Anna P. jest uprzejmą dla niego kelnerką i chciał jej pomóc.
Było to ważne dla Anny P., ponieważ za spowodowanie zwykłej stłuczki, w wyniku której nie ma ofiar, kierowca dostaje tylko mandat i punkty karne. Natomiast spowodowanie wypadku, czyli zdarzenia drogowego z ofiarami to przestępstwo i sprawca ma proces karny.

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mieszkaniec
O co jeszcze prokuratura oskarża policjantów? - czytaj więcej w piątek w papierowym wydaniu "Nowej Trybuny Opolskiej" gdie ten artykół. To co przekazano, że problem nie istnieje to bzdura. Niech redaktor zapyta w prokuraturze ile aktów oskarżenia trafia rocznie do śadów w sprawach policyjnych i ileu z nich nadal pracuje- czynnie wykonując obowiązki służbowe.
~kierowca~
W dniu 03.10.2008 o 13:24, somebody napisał:

Nie musi!



jak nie musi wpisywać w mandat , miejscowości , daty i ulicy , to już jaja do kwadratu .
Skąd wiadomo , za jaką kolizję ? i gdzie , a moze gosciu miał kolizje w czestochowie albo w elblagu.
Teraz rozumiem jak duze pole jest do kombinacji , nie dziwie sie ze potem sa akty oskarzenia.
Gliniarz po czasie wystawia mandat , nie znana jest data ani miejsce kolizji , to ja ku*** ide do drogówki a babe wsadzam do biura ubezpieczeniowego .
~coyot~
Taka praktyka nie jest (była) stosowana tylko w Opolu.
Inne jednostki policji robią to samo.

Mojego sąsiada podobnie wyrolowano. Jechał sobie rowerem po ulicy i potrącił go samochód z Rudy Śl. Sąsiad wpadł do rowu, nic mu sie nie stało, tylko rower na złom. Kierowca samochodu przyznał sie do winy, zapłacił sasiadowi za rower, no i ... kazał wymienić sie danymi, jakby coś jednak wynikło u sąsiada z tego potrącenia i musiałby sie hospitalizować.
Takie było jego stwierdzenie.
Sąsiad kasę wziął i rozjechali się.

Po 3 miesiącach przychodzi wezwanie do sądu do sąsiada. Wstawił sie i został oskarżony o spowodowanie kolizji. Został ukarany 2 tyś zł i zapłacenie kosztów sądowych.

Jak sie okazało, sprawca, ten od samochodu, był jakimś byłym policjantem (milicjantem).

Inna sprawa.
Kolega miał również podobna sytuację.
Z pola wyjechał mu na motorze młody łebek prosto po auto. potrącił go. Młodzianowi nic nie było, motor potrzaskany.
Obydwoje znali sie dosyć dobrze. Ten z motoru był synem policjanta.
Rozeszli sie. Młody przyznał , ze to jego wina i że on wyjechał.
Po dwóch dniach do kolegi przyjeżdza policja i chce zobaczyć stłuczone auto, i że stwierdzili że jest sprawcą tego właśnie potrącenia. Z jego oczywiście winy.
On nie był jedna taki głupi i nie przyznał sie i nie dał sobie wmówić winy.
Sprawa trafiła do sądu. kolega wynjał papugę. Sprawa toczyła sie dosyć długo, około 2 lata.
W końcu i tak i tak kolegę obwinili o to i przypisali mu winę.

Dwie dobrze znane mi sprawy i to nie z Opola.
s
somebody
W dniu 02.10.2008 o 21:33, ~kierowca~ napisał:

Może ktoś odpowie , czy na mandacie policjant powinien wpisywać , miejsce kolizji /miejscowość , ulicę , datę ? , bo brak tego ja , chociaż sie nie znam uważam za furtkę do kombinacji czy chociażby snucia podejrzeń.Jak ktoś wie , to serdecznie proszę o odpowiedź


Nie musi!
G
Gość
LUDZIE MUSICIE WIEDZIEĆ ŻE TE 'MIŁE PANIE' ZNAJOME OWYCH POLICJANTÓW TO NAJCZĘŚCIEJ ZWYKŁE SZMATŁAWCE, DZIWKI KTÓRE Z NIMI SYPIAJĄ LUB NA NICH PRACUJĄ, A TYCH NAPRAWDĘ NIE BRAKUJE !!!
499913
W dniu 02.10.2008 o 21:15, sprawca napisał:

Na początku nie napisałem o tym , że załatwiłem kobiecie te drobną naprawę i pokryłem szkodę , jak naprawiali to ją zaprosiłem w tym czasie na obiad.Ale jak juz się mleko wylało to powiedziałem wszystko. Zrobiono ze mnie durnia , tylko po co po takim czasie firma ubezpieczeniowa i policja. Moze to tak zgodne jest z prawem ?


Nie TY pierwszy i nie ostatni,w cywilizowanym świecie policja jest od tego żeby pomagać tylko nie w Polsce ja też zostałem wyrolowany przez kobietę która spowodowała kolizję najeżdżając na mnie wyraziła zgodę że jej wina do momentu gdy nie odjechał ostatni świadek zdarzenia zrobiłem żabie oczy gdy pani ta zmieniła zdanie po około 5 minutach wykonała telefon i zażądała policji nie będę opisywał całego ciągu patologicznych zdarzeń łącznie z niezawisłym sądem bo ubacza godności obywatela drugiej kategori tj obywatela w gumiakach do takiej kategorii zaliczył mnie asesor sądu grodzkiego w Opolu.Teraz gdyby zaistniała sytuacja że trzy osoby tj policjant,prokurator i sędzia wisieli nad przepaścią i prosili o pomoc napewno byłbym bardzo życzliwy i całe to towarzystwo spuścił na dół.
~kierowca~
Może ktoś odpowie , czy na mandacie policjant powinien wpisywać , miejsce kolizji /miejscowość , ulicę , datę ? , bo brak tego ja , chociaż sie nie znam uważam za furtkę do kombinacji czy chociażby snucia podejrzeń.

Jak ktoś wie , to serdecznie proszę o odpowiedź
s
sprawca
W dniu 02.10.2008 o 21:08, blacharz napisał:

Pamiętam temat , przeciez twój syn w tydzień po tej kolizji sam przyjechał do mnie z tą kobietą i naprawiłem dziadostwo za 80 zł. , skąd macie taką dobrą pamięć.To mnie dziwi że sie dał wrobić potem w ten mandat a firme przekręcili na odszkodowanie , ale jaja. Jak poczytałem to zajarzyłem .Młody za uczciwy jest.Pozdrawiam



Na początku nie napisałem o tym , że załatwiłem kobiecie te drobną naprawę i pokryłem szkodę , jak naprawiali to ją zaprosiłem w tym czasie na obiad.
Ale jak juz się mleko wylało to powiedziałem wszystko. Zrobiono ze mnie durnia , tylko po co po takim czasie firma ubezpieczeniowa i policja. Moze to tak zgodne jest z prawem ?
b
blacharz
Pamiętam temat , przeciez twój syn w tydzień po tej kolizji sam przyjechał do mnie z tą kobietą i naprawiłem dziadostwo za 80 zł. , skąd macie taką dobrą pamięć.
To mnie dziwi że sie dał wrobić potem w ten mandat a firme przekręcili na odszkodowanie , ale jaja. Jak poczytałem to zajarzyłem .
Młody za uczciwy jest.

Pozdrawiam
q
qwert
Również miałem bardzo dziwną sytuację z jednym policjantem przy kolizji.Było to o tyle dziwne,że przyjechał sam po godzinie od zgłoszenia, nieoznakowanym samochodem.W tym czasie dyżurny z komisariatu nie odbierał moich telefonów, chociaż pierwsze połączenie było natychmiastowe.Policjant wogóle nie brał pod uwagę moich racji, i bez szczególnych oględzin uznał...moją winę, która moją nie była.Ciekawy temat dla "wewnętrznej".Łatwo jest sprawdzić chyba czas od zgłoszenia do interwencji, kto interweniował i skąd na interwencję dojeżdżał.Można też sprawdzić połączenia telefoniczne policjanta i sprawdzić z kim łączono jego numer.Dużo ciekawych rzeczy wyszłoby na jaw.
~opolanin~
Pracę opolskiej drogówki, widać min. po samochodach stojacych pod zakazami, nieprzepisowo, obok których przejezdżaja te patrole i niereaguja, a co na to panowie naczelnicy? Zyczę im jak najwiekszych wyroków, aby to była przestroga dla innych
s
sprawca
coś w tym jest , miałem kolizję ponad 30 km od Opola , otarłem się o samochód osobowy którym kierowała kobieta w wieku ok 27 lat , była to mieszkanka OPOLA.
Uzgodnilismy , że nie wzywamy policji , chociaz sprawa była dyskusyjna , to wine wziołem na siebie , a że było drobne zarysowanie w klapie jej samochodu , to uzgodnilismy drobna kwotę jako rekompensatę i koszt poprawki lakierniczej.
Kobieta odjechała zadowolona , gdyż pzu i tak by jej nic nie wypłaciło bo szkoda była bardzo malutka , nie mała a malutka.
Oczywiście z grzeczności dałem tej kobiecie swoje dane osobowe i nr telefonu.

Jakie było moje zdziwienie , kiedy któregos dnia w pracy zadzwonił mój telefon / około 2-ch miesiecy po tym zdarzeniu , zaznaczam że prawie w woj. sląskim/.
Pan dzwoniacy przedstawił mi się , jako policjant z Opola , pytał gdzie jestem obecnie , bo ma do mnie pilna sprawę.
Byłem w Opolu , w miejscu pracy / jeden z wiekszych urzedów/ , podałem temu policjantowi adres .
Policjant zjawił sie u mnie po ok. 10-ciu minutach , poinformował mnie , ze mam obowiazek zapłacić mandat karny w wysokosci 100 zł. za spowodowanie kolizji.
Najpierw sie zdziwiłem , jakiej kolizji ? , nigdy w Opolu takiej nie miałem , ale szybko przypomnial mi kolizje , ktora mialem prawie pod Raciborzem ze wspomniana wyzej mieszkanka Opola.
Wytłumaczylem jaki przebhieg mialo cale zdarzenie , poinformowalem , ze jestem jego wizyta zaskoczony , raz ze po takim czasie ponadto że co on jako policjant z Opola ma do tego. W odpowiedzi usłyszałem , ze jak nie zap-łacę to on skieruje sprawe do sądu a sprawa jest pilna.
Odniosłem wrazenie że facet nawet nie wie dokładnie gdzie ta kolizja miała miejsce , nie mówiąc o jej przebiegu.
W tej instytucji zacząłem dopiero co pracować , wszystkie oczy skupione były na panu w mundurze , godz. 14.00 i na mnie , aby nie prowokowac władzy do dalszego wymuszania na mnie zapłaty mandatu , bo tak to wygladało , a tym samym opinii współpracowników , ze dopiero co zaczął prace a juz ma problemy z policja , zapłaciłem ten mandat.

Kiedy po powrocie do domu , opowiedziałem ojcu co sie stało w pracy , miał do mnie pretensję że dałem sie wyrolować policjantowi , ze pewno chodzi o jakies naciagane odszkodowanie a mandat był tylko formalnością , i przyjmujac go , przyznałem sie do winy.
Sam zastanawiałem się : kolizja na zupełnie innym terenie , kolizja 2-3 miesięcy wcześniej , pod moja pracę podjeżdża policjant sam , zawsze występują parami , tak natarczywie wciska mi mandat - przyznałem ojcu rację że chodzi chyba o przekret , ale po mojemu to i tak cóż mozna zrobić za przekret jak taka poprawka lakiernicza mogła kosztować max 100 , no niech bedzie i 300 zł - tutaj oczywiście przesadzam , ale wymieniana przezemnie kwota ma zwiazek z tym co dalej ustaliłem.

Sprzedałem swój samochód i udałem sie do ubezpieczyciela aby go tam wyrejestrować i pobrać równoczesnie zaswiadczenie o posiadanych zniżkach ubezpieczeniowych,
Pani wklepała dane w komputer i informuje mnie , ze była szkoda komunikacyja , za którą / kobiecie z tej mojej nieszczesnej kolizji wypłacono ponad 900 złotych.
Włosy stanęły mi dęba ze tyle można wydrzec od ubezpieczyciela , informuje wszystkich ze samochód tej kobiety nie miał rynkowej wartości większej jak 1700 - 2000 zł. , nawet zdziwiony byłem , ze taki stary grat przechodził jakiekolwiek badania techniczne , było to stare pordzewiałe ze wszystkich stron auto.
Moja kolizja z tym samochodem miala miejsce na tzw. odludziu , samochodem jechała sama kierujaca .poza nia i mna nikogo nie było , było tylko zimno i szaro.
Policjant , który wciskał mi mandat i przyjałem go dla swietego spokoju , aby dodać powagi do tego co do mnie mówi powiedział ostro , ze sa swiadkowie tej kolizji .
Nie było nikogo , zadnych swiadków , sprawę wziołem na siebie , a po 2 ch miesiacach niespodzianka.

Dzisiaj z perspektywy czasu , oskarzonym policjantom zyczę surowych kar , z policja mój kontakt to tylko wyżej opisany , nie zrobiłem z tego uzytku
ALE ZROBIONO ZE MNIE DURNIA I TO DLA KWOTY 900 ZŁ.

Dzisiaj ojciec mój , po przeczytaniu doniesienia prasowego stwierdził , popatrz jak gnoje rolowali ludzi , miedzy innymi takich jak ty.

Ja spię spokojnie , nie wiem czy ten policjant co u mnie był tez śpi spokojnie , ale to jego spokój i sumienie , być może że to taka forma pomocy , tym co to maja stare samochody a nie maja na remont , nie wiem , tak tylko dywaguję
Dodaj ogłoszenie