Opole stoi w korkach

fot. Sławomir Mielnik
Przez najbliższe trzy miesiące opolskich kierowców czekają korki, takie jak ten wczorajszy na remontowanym wiadukcie.
Przez najbliższe trzy miesiące opolskich kierowców czekają korki, takie jak ten wczorajszy na remontowanym wiadukcie. fot. Sławomir Mielnik
Udostępnij:
Koniec wakacji zbiegł się z remontami Partyzanckiej i wiaduktu nad ul. Bończyka oraz otwarciem Karolinki. Efekt? Paraliż komunikacyjny.

I jak zwykle nikt nie przewidział paraliżu na drogach - podsumowuje sytuację opolanin Zbigniew Rataj. - Bo dlaczego znowu remonty prowadzone są równocześnie w kilku ważnych punktach miasta? Przejazd przez Opole kosztuje teraz sporo czasu i nerwów.

Wczoraj nie tylko w godzinach szczytu jechało się w korku z ronda w stronę Zaodrza. Sznur samochodów stał na wiadukcie, gdzie z ruchu wyłączony jest jeden pas jezdni. Korek tworzył się też na ul. Wrocławskiej, a nawet na obwodnicy. Policjanci z opolskiej drogówki przyznają, że w mieście już widać skutki rozpoczęcia dwóch remontów. Sytuację pogarsza tłum kierowców jadący do Karolinki.

- Ale nawet gdyby nie otwarto nowego centrum, to zamknięcie Partyzanckiej i prace na jednym z najważniejszych mostów w mieście wystarczyłyby, aby spowolnić ruch - tłumaczy Dariusz Krzewski, zastępca naczelnika wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Opolu. - Kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość.
Tej cierpliwości musi nam starczyć na co najmniej trzy miesiące. Tyle mają potrwać prace na ulicy Partyzanckiej i na wiadukcie nad Bończyka.

Przebudowa wiaduktu ruszyła ponad tydzień temu, a remont Partyzanckiej na odcinku od Północnej Bis do Makro w miniony piątek. Oba remonty planowane były na wakacje, aby wykorzystać moment, kiedy na ulicach miasta jest mniej aut. - Wszystko się opóźniło, bo czekaliśmy na pieniądze z ministerstwa na remont wiaduktu, a przetarg na Partyzancką został oprotestowany i nie mogliśmy ruszyć z robotą - tłumaczy Piotr Rybczyński, zastępca dyrektora MZD.
Całe Opole męczy się w korkach, a mieszkańcy Partyzanckiej męczą się z kolejnym remontem. Budowa tamtejszej kanalizacji i wymiana nawierzchni rozpoczęła się wiosną 2006 roku.

Ale mieszkańcy ulicy nie narzekają na remonty.
- Dobrze, że robią, bo będziemy mieć i lepiej, i ładniej - mówi pan Zdzisław. - Problemem są zawracające nam pod domem samochody.

Kierowcy albo nie widzą, albo lekceważą znak zakazu ruchu. Zawracają więc dopiero, kiedy dojadą do blokady. Zdaniem policji oznakowanie jest właściwe, tylko kierowcy niezdyscyplinowani. - Ale jeszcze raz przyjrzę się oznakowaniu - obiecał nto Dariusz Krzewski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

774263
Ale za to prezydent Opola ma się dobrze.
k
kierowca_01
I tak już będzie zawsze. W ten sposób stale jest dopływ kasy dla kolesi za nową poprawkową robotę. Tu poprawić tam poprawić. 5 miesięcy zamiast 2 . Robotę szanować należy. Zawsze można wcisnąć kit że przepis albo technologia tak każe.
G
Gość
Wiocha zabita dechami i taką pozostanie dopóki dopóty ktoś, odpowiedzialny za ten stan rzeczy nie zrozumie, że to on służy ożytkownikom dróg a nie odwrotnie.Jak można skazać miasto na trzy miesiące korków dlatego, że gdzieś ktoś na czas nie otrzymał kasy, lub ktoś tam oprotestował przetarg.Panie dyrektorze MZD to pański problem, a nie nasz, kierowców.
Ciekawe w jakim tempie będą prowadzone te remonty bo na Partyzanckiej bawicie się już kilka lat.
k
kierowca
Szkoda tylko, że ruch wstrzymany już od 2 tygodni na wiadukcie a robotników jak nie było, tak nie ma. Jeżdżę tamtą drogą codziennie i nie widziałem żadnego. Żenada. Kto coś takiego robi? Postukajcie się w głowę...
d
damarada-xxx
Kiedyś pokazywano na Discovery film jak w Chicago w ciągu doby wymieniono przęsło na ruchliwej drodze bo na tyle firm dostała zezwolenie na zamknięcie ruchu. No gdyby w Opolu na tydzień albo na dwa wyłączyli najpierw jedną a potem drugą nitkę to rozumiem. Ale gdzie tam 3 miesiące. Przejeżdżam tamtędy i obserwuję. W takim tempie to nawet trz miesiące to będzie nierealne
Przejdź na stronę główną Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie