Opolskich posłów egzamin z przyzwoitości. Komentarz redaktora naczelnego Krzysztofa Zyzika

Krzysztof Zyzik
Krzysztof Zyzik, redaktor naczelny Nowej Trybuny Opolskiej.
Krzysztof Zyzik, redaktor naczelny Nowej Trybuny Opolskiej. Archiwum
Udostępnij:
Nadchodzi czas próby. Jeśli władza w ostatniej chwili nie zrejteruje, w przyszłym tygodniu posłowie będą głosować nad tzw. wyborami korespondencyjnymi, które miałyby się odbyć już w niedzielę za tydzień.

Do głosowania wbrew prawu i bezpieczeństwu prze szef PiS Jarosław Kaczyński. A zaanektowane przez jego partię organy konstytucyjne, pełniące już tylko fasadową rolę, wtórują mu. Tych wyborów nie zorganizuje niezależna Państwowa Komisja Wyborcza, lecz podległy Kaczyńskiemu minister Jacek Sasin wraz z prezesem Poczty Polskiej, do niedawna wiceministrem obrony.

Ta pachnąca PRL-em farsa naprawdę może się odbyć. Codziennie posłowie Porozumienia Jarosława Gowina, ale także Konfederacji, są bombardowani w tej sprawie propozycjami o charakterze korupcji politycznej.

Jeśli ktoś jest w stanie powstrzymać to coś, co nie będzie ani tajne, ani powszechne, to my wszyscy – wyborcy. W tych dniach będzie się liczyć nasze odważnie wyrażane zdanie. Presja na władzę. A zwłaszcza na tych, których wybraliśmy. W tych kategoriach wysoko oceniam list otwarty dr Marka Mazurkiewicza do kolegi ze studiów, ministra Marcina Ocie­py. Znamienne, że to pierwszy i jedyny głos w sprawie wyborów płynący z opolskiego środowiska naukowe­go.

Tak, jestem absolutnie przekonany, że to czas próby każdego z nas. Każdy ma okazję zachować się w tych dniach porządnie. I każdy opolski poseł, jeśli dojdzie do głosowania, będzie za swoją decyzję odpowiadał długimi latami. Kiedy już nie będzie limuzyn, sowitych pen­sji ze skarbu państwa i całego tego blichtru. Będą za to spojrzenia w twarze wyborców. Na ulicy, w sklepie, w kościele...

Profesor Dorota Simonides coś na ten temat wie. Wyobraźcie sobie młodą kobietę, ambitnego naukowca, ale też matkę, doświadczoną chorobą nowotworową, która żyjąc w ustroju totalitarnym, ryzykuje wszystko i 8 października 1982 roku głosuje w Sejmie przeciwko delegalizacji „Solidarności”. Kiedy wróciła do Opola i po­szła na mszę do katedry, wie­r­ni na stojąco bili jej brawo. Gest pani profesor miał swoją wagę i swoją cenę. Była ona przed głosowaniem straszona zgwałceniem córki, przejechaniem syna, wyrzuceniem jej z pędzącego pociągu...

Czym dziś ryzykują opolscy posłowie, tak chętnie kreujący się na niezłomnych patriotów. Wyjściem poza strefę własnego komfortu? Zmarszczeniem brwi naczelnika państwa, skutkującym – być może - odebraniem limuzyny z kierowcą? Rozmawiałem niedawno z panią profesor o tym, co stało się z polską klasą polityczną i intelektualną. I była to rozmowa dość smutna.

Stosunek do pseudowy­borów, szykowanych nam na 10 maja, to nie jest kwestia zapisania się do tego, czy innego klanu politycznego. Tym bardziej, że pocztowej farsy nie chce także pokaźne grono wyborców PiS.

Podniesienie ręki za wyborami robionymi przez ministra rządu PiS, to będzie cios w polską demokrację, która od pięciu lat, wzorem węgierskiego salami, i tak jest już odkrawana plaster po plasterku. Ale wybory prezydenckie, których nie uzna demokratyczny świat, nie będą miały wagi plasterka. To nas ustawi w jednym szeregu z takimi „demokracjami” jak Białoruś.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

J. Parys: Zajęcie statków przez władze Doniecka to rodzaj odwetu

Więcej informacji na stronie głównej Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie