Duże koncerny nie spieszą się z poszukiwaniem złóż na Opolszczyźnie. Wolą badać ziemię na północy i wschodzie kraju. Tymczasem pierwsza koncesja wygaśnie za 5 miesięcy.

Choć połowa Opolszczyzny objęta jest koncesjami na poszukiwanie gazu łupkowego, a kolejne firmy czekają na zdobycie takich pozwoleń, to w praktyce koncerny energetyczne niewiele zrobiły, żeby go tu znaleźć.

Najwięcej czasu na przeprowadzenie badań miała firma Lane Resources, która koncesję zdobyła już w sierpniu 2009 roku. Pozwolenie obejmowało grunty rozciągające się od Strzelec Opolskich aż po Tarnowskie Góry.

Amerykański koncern ograniczył się tylko do badań sejsmicznych na terenie województwa śląskiego. Ale na przeprowadzenie odwiertów już się nie zdecydował (nie wystąpił nawet o dodatkową zgodę na ten cel).

- Obecnie trwa analiza pozyskanych danych, która umożliwi nam podjęcie decyzji dotyczących dalszych działań związanych z tymi koncesjami - poinformowała Katarzyna Terej, rzeczniczka spółki.

To, że Lane Resources nie przeprowadził w tych stronach próbnych odwiertów, nie oznacza jednak, że nie szuka gazu wcale. Firma rzuciła wszystkie swoje siły na Pomorze, gdzie przeprowadziła dwa odwierty - w Łebieniu i Strzeszewie.

Z tego pierwszego popłynął już gaz, a teraz geolodzy badają, ile będzie go można pozyskać i czy będzie to opłacalne.

Swoje siły na północ kraju skierowały także spółki zależne od Petrolinvestu, którego właścicielem jest Ryszard Krauze, jeden z najbogatszych Polaków. W Barcianach (woj. warmińsko-mazurskie) właśnie rozpoczęto wiercenie. Na razie nic nie zapowiada, że na Opolszczyźnie przeprowadzi odwierty, choć Petrolinvest jest w posiadaniu czterech koncesji poprzez spółki: Eco Energy i Silurian.

Mirosław Rutkowski, rzecznik Państwowego Instytutu Geologicznego, uważa, że dzieje się tak, bo koncerny energetyczne szukają w pierwszej kolejności złóż tam, gdzie ich znalezienie jest najbardziej prawdopodobne. Każdy odwiert jest dokładnie zaplanowany, bo przeprowadzenie jednego kosztuje ok. 50 milionów złotych.

- Ceny są wysokie, bo odwierty prowadzone są przy użyciu specjalistycznego sprzętu, często sprowadzanego z zagranicy - tłumaczy Rutkowski. - Tempo dalszych poszukiwań uzależnione jest od wyników na północy kraju.

Geolodzy z PIG są przekonani, że jeżeli w tamtych stronach firmy osiągną sukces, to przyspieszą poszukiwania także w innych częściach kraju - w tym na Opolszczyźnie.

Zupełnie inaczej sprawę widzi prof. Mariusz Orion-Jędrysek, poseł PiS i główny geolog kraju w latach 2005-2007, który jako jeden z pierwszych zauważył duży potencjał tego surowca w Polsce.

- Niektóre firmy nie mają w ogóle zamiaru poszukiwać gazu, bo nasze koncesje zostały sprzedane za ułamek promila ich wartości, więc te kupiły je jako kapitał spekulacyjny - uważa Jędrysek. - Z drugiej strony rząd wciąż nie opracował przepisów, które określałyby, na jakich zasadach i przy jakich podatkach gaz łupkowy miałby być wydobywany. Ta niewiadoma działa na inwestorów jak hamulec.

Na sprzedaży 109 koncesji Ministerstwo Środowiska zarobiło dotychczas ok. 40 mln zł. Po tym, jak skończy się ich ważność, wrócą do puli resortu i zostaną wystawione ponownie na sprzedaż.