Ostry cień mgły, czyli jak zdziecinnieli nam politycy

Krzysztof Zyzik
Krzysztof Zyzik
Z prędkością wykichanego koronawirusa rozprzestrzenia się po Polsce tzw. „Hot 16 challenge 2”. Osoby zaliczane do grona znanych i lubianych, w tym politycy, wymyślili kolejną zabawę internetową, z obowiązkowym z tłem charytatywnym w tle (żeby nie było, że pajacują, bo lubią).

Jeszcze niedawno możni tego kraju i świata wylewali sobie na głowy wiadra lodowatej wody. Dziś rapują przed kamerą i po wykonaniu zadania nominują do rapowania kolejne osoby z towarzystwa. Sprawa nabrała większego rozgłosu, gdy jeden z raperów nominował do wygłupu Andrzeja Dudę. Prezydent, który tygodniami nie wydobył z siebie słowa na temat wyborów kopertowych, tu oporów nie miał. Być może dlatego, że zbierał już rozrywkowe doświadczenia na gimbazowym tik-toku, czy pisząc po nocach na twitterze z „Leśnym ruchadłem”. Koniec końców, Andrzej Duda całkiem sprawnie nawijał o tytułowym „ostrym cieniu mgły”. Oczywiście, nikt nie wie, o co mu chodziło. Ale właśnie w tym rzecz, bo filmik z miejsca stał się viralem, a samą frazę „ostry cień mgły” widziałem już na dziesiątkach memów.

Prezydent nominował do „zabawy” premiera Mateusza Morawieckiego i tu już naprawdę robi się poważnie. Rozumiem bowiem, że pod żyrandolem komuś może się nudzić, albo ktoś tam kogoś przekonał, że warto się ten sposób pomizdrzyć w kampanii do młodego elektoratu. Ale premier rządu zmagającego się z pandemią i największym od trzydziestu lat kryzysem gospodarczym raczej nie powinien tracić czasu na pajacowanie przed kamerą. Nawet, jeśli krytycznie oceniam władzę, to jest to w dalszym ciągu rząd mojego kraju i po prostu nie chciałbym takiej żenady oglądać.

Wiem, że jako wyborcy widzieliśmy już wiele. Nawet złote kety i sygnety, czyli nieodłączone atrybuty mafii i… raperów właśnie. No, ale jednak te świecidełka nosili partnerzy biznesowi polityków, a nie oni sami. Dalej bym tą drogą nie szedł. Chyba, że cała polska polityka ma wyglądać jak poseł Tarczyński. W futrze z jenota, w jacuzzi, z szampanem w dłoni i blondynką u boku.

Oczywiście, mają tu miejsce szersze procesy, a infantylizacja polityków i ich elektoratów to istna kulturowa pandemia. Wyrosły nam (bo raczej nie dorosły), całe pokolenia rozpieszczonej młodzieży, tabuny zapatrzonych w siebie egoistów. A dzięki social mediom mamy ich na tacy. Saute. Politycy obnażają się od rana do nocy, a ich codzienne egzaltacje wyrażają szeregi emotikonów i czerwonych wykrzykników. Gdyby potraktować ich posty poważnie, to mamy u władzy – także na Opolszczyźnie - samych Einsteinów, Adenauerów i pomniejsze Matki Teresy. Aż się dziwię, że Polska nie jest jeszcze dzięki nim drugą Szwajcarią.

Mimo tych dość oczywistych procesów będę się upierał, by nie posuwać się w tym dziecinnieniu zbyt daleko. Dlatego proszę publicznie pana premiera, by nie przyjmował wyzwania pana prezydenta. Uważam, że rozrywkę warto zostawić komediantom. Tym bardziej, są oni teraz w głębokim kryzysie, siedzą po domach i kombinują, jak przeżyć do pierwszego bez estrady. Politycy, jeśli już muszą się błaźnić, to może bez tego całego gangsta sztafażu. Zachowujmy przynajmniej pozory poważnego kraju.

Stany alarmowe na polskich rzekach

Wideo

Dodaj ogłoszenie