Pacjent z koronawirusem zmarł przed szpitalem w Nysie. Powodem było odkażanie szpitalnego oddziału ratunkowego?

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Pacjent z koronawirusem zmarł przed szpitalem w Nysie. Powodem była dekontaminacja szpitalnego oddziału ratunkowego?
Pacjent z koronawirusem zmarł przed szpitalem w Nysie. Powodem była dekontaminacja szpitalnego oddziału ratunkowego? Archiwum
Pod szpitalem w Nysie zmarł w karetce pacjent spod Prudnika. Miał koronawirusa. Szpital tłumaczy, że w tym czasie oddział ratunkowy był w trakcie dekontaminacji po tym, gdy okazało się, że jeden z przywiezionych pacjentów miał COVID-19. Istnieje jednak ryzyko, że do podobnych sytuacji będzie jeszcze dochodzić. Służba zdrowia pracuje bowiem na granicy wydolności.

Kazimierz K. (62 lata) był mieszkańcem jednej z wiosek w powiecie prudnickim. Od kilkunastu dni czuł się źle. Telefonicznie kontaktował się ze swoim lekarzem rodzinnym, który rozpoznał u niego ostre zakażenie dróg oddechowych. Testów na koronawirusa u pana Kazimierza nie wykonano jednak na tym etapie. Nie skierowano go także do hospitalizacji.

W czwartek 8 października mężczyzna poczuł się gorzej. Bliscy wezwali do niego karetkę pogotowia. Do jego domu przyjechał zespół z lekarzem w pełnym zabezpieczeniu przed koronawirusem. Karetkę wysłano ze szpitala w Prudniku. Według prezesa Prudnickiego Centrum Medycznego Witolda Rygorowicza, chory czuł się wtedy na tyle dobrze, że do karetki wszedł sam. Dopiero w trakcie transportu jego stan się pogorszył. Ostatecznie mężczyzna zmarł.

Pacjent z koronawirusem zmarł w karetce pod szpitalem w Nysie. Różne wersje wydarzeń

Wojewódzki sanepid podał w sobotę, że 62-latek zmarł w PCM. Temu zaprzeczył jednak prezes Witold Rygorowicz. Okazało się, że zgon nastąpił w karetce przy szpitalu w Nysie. Powodem braku przyjęcia miał być - według naszych ustaleń - fakt, że wszystkie łóżka z respiratorami były zajęte.

Sprawę opisaliśmy w sobotę wieczorem w internetowym wydaniu "nto". W poniedziałek Norbert Krajczy, dyrektor szpitala w Nysie, nie chciał z nami rozmawiać. Wysłał nam tylko mailem pisemne wyjaśnienia, złożone w poniedziałek przez doktora Kazimierza Błońskiego, ordynatora SOR szpitala w Nysie.

W wyjaśnieniach tych ordynator stwierdza, że 62-latek pierwotnie był przewieziony do izby przyjęć w Prudniku. Prezes Witold Rygorowicz twierdzi natomiast, że pacjent nie trafił do jego szpitala.

Faktem pozostaje, że 62-letni mężczyzna został ostatecznie zawieziony do Nysy na oddział ratunkowy. Decyzje tego rodzaju są uzgadniane z wojewódzkim koordynatorem ratownictwa medycznego. Jak było w tym wypadku jeszcze nie wiemy.

Z wyjaśnień ordynatora SOR w Nysie wynika, że załoga karetki nie uprzedziła szpitala o transporcie, a oddział ratunkowy był wtedy akurat w trakcie dekontaminacji i fumigacji (odkażanie środkami chemicznymi pod wysoką temperaturą), z powodu skażenia Sars-Cov-2, o czym powiadomiono lekarza koordynatora województwa opolskiego. Prawdopodobnie któryś z poprzednich pacjentów niespodziewanie okazał się zakażony koronawirusem.

Pacjent z koronawirusem zmarł w karetce pod szpitalem w Nysie. Byli tam inni pacjenci z COVID-19

Nyski szpital ma oddział ratunkowy z dojazdem karetek w podziemnej części budynku. Na parterze w maju tego roku wydzielono II oddział anestezjologii i intensywnej terapii, specjalnie przeznaczony dla chorych z koronawirusem. Są tam trzy łóżka respiratorowe. Według naszych nieoficjalnych informacji tego dnia przebywało tam czterech innych pacjentów z COVID-19.

Podejrzewając, że pacjent przywieziony karetką z Prudnika może być zakażony koronawirusem, lekarz z nyskiego SOR wyszedł na zewnątrz do pojazdu. W nim wykonał choremu test antygenowy PCL, który okazał się pozytywny. Pobrał też wymaz na test genetyczny PCR, na którego wynik w Nysie czeka się około godziny.

W tym czasie pacjent był już podłączony do respiratora w karetce. Karetka przez jakiś czas czekała pod oddziałem ratunkowym, a potem odesłano ją 300 metrów dalej, do oddziału obserwacyjno-zakaźnego, który jest w osobnym budynku.

Dr Kazimierz Błoński wskazał, że w trakcie przekazywania doszło do nagłego zatrzymania krążenia u pacjenta. Resuscytacja okazała się nieskuteczna. 62-latek zmarł. W międzyczasie zakończono fumigację oddziału ratunkowego.

Narodowy Fundusz Zdrowia rozpoczął postępowanie tej sprawie.

Oddział obserwacyjno-zakaźny w Nysie właściwie jest wyłączony z działania od kilku dni, bo część personelu jest chora na koronawirusa. Pacjenci z COVID-19 cały czas tam jednak przebywają. Dlaczego więc właśnie tam zawieziono pacjenta z powiatu prudnickiego? W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" dyrektor Norbert Krajczy powiedział, że pacjenci są kierowani do Nysy, bo szpital w Kędzierzynie-Koźlu nie przyjmuje pacjentów.

Otwarte pozostaje pytanie, czy po zakończeniu odkażania na SOR byłby przyjęty pacjent z koronawirusem, któremu prawdopodobnie i tak niewiele można było wtedy pomoc? Personel szpitalny nie może przecież świadomie kierować pacjentów z COVID-19 lub z podejrzeniem koronawirusa na oddziały, gdzie leżą ludzie z innymi dolegliwościami, a którzy nie są zakażeni koronawirusem. Narażałby na zakażenie i tych pacjentów, i kolejnych pracowników służby zdrowia.

Koronawirus w natarciu. Coraz gorsza statystyka

Według najświeższych danych statystycznych na Opolszczyźnie na COVID-19 chorych jest aktualnie 930 ludzi. 102 osoby znajdują się w szpitalach, w tym 12 na łóżkach respiratorowych. Śmiertelność wynosi 3,2 procent, co oznacza, że 29 chorych może umrzeć.

We wszystkich szpitalach województwa mamy obecnie 23 łóżka respiratorowe dla najciężej chorych, którzy wymagają wspomagania w oddychaniu. Wojewoda chce uruchomić kolejnych 10 w szpitalu w Kędzierzynie-Koźlu, ale brakuje personelu do ich obsługi.

Tymczasem chorych szpitalnych szybko przybywa. Od 8 do 11 października do szpitali wysłano co najmniej 43 chorych, w tym 13 osób tylko do szpitala w Kędzierzynie-Koźlu. Chorzy z koronawirusem trafiają do coraz większej liczby placówek powiatowych, które nie mają wydzielonych oddziałów zakaźnych, np. w Namysłowie, Oleśnie czy Kluczborku.

Problemem są także osoby z koronawirusem, które wymagają pilnego zabiegu czy operacji z innej dziedziny.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Kilka lat temu stojąc przed szpitalem przy Borowskiej we Wrocławiu, gdzie czekało kilka karetek z ratownikami padło pomiędzy nimi takie stwierdzenie: "no i nastąpiło NZK i pacjent zszedł" (NZK to nagle zatrzymanie krążenia).

Zapytałem się więc to jaka była przyczyna śmierci. Odpowiedzieli, no że NZK.

Zadalem im pytanie, że w takim razie jeśli strzelę któremuś z was z dubeltówki 12mm prosto między oczy albo prosto w serce to przyczyną śmierci również będzie NZK czy może postrzał? To jaka była przyczyna śmierci pacjenta z historii, którą opowiadaliście, że nastąpiło NZK? Odpowiedzieli, że nie wiedzą.

Okazuje się, że NZK wśród wielu osób ratownictwa jak i lekarzy to jakaś choroba.

G
Gość

Jakby fał -ce minister Janusz był zdrowy to już by zdjął dyrektorów co najmniej trzech szpitali i zastąpił by ich parkingowymi.

B
Bogusław Wołoszański
12 października, 12:14, Antoni Adam:

Polska pod rządami PIS jest NIEWYDOLNA!!!!

Widać to dokładnie poprzez COVID - szpitale i służba zdrowia przez OSTATNIE lata dzięki Kaczyńskiemu cofa się rok rocznie do tyłu.

Niestety ale muszę przyznać:

Za czasów PO i PSL nie było problemu z COVIDem

Dobrze że mieszkam zagranicą - nie mam problemu w razie czego ze szpitalem.

ale jak cię do Nysy przywiozą, to kaplica

A
Antoni Adam

Polska pod rządami PIS jest NIEWYDOLNA!!!!

Widać to dokładnie poprzez COVID - szpitale i służba zdrowia przez OSTATNIE lata dzięki Kaczyńskiemu cofa się rok rocznie do tyłu.

Niestety ale muszę przyznać:

Za czasów PO i PSL nie było problemu z COVIDem

Dobrze że mieszkam zagranicą - nie mam problemu w razie czego ze szpitalem.

Dodaj ogłoszenie