Panuje moda na serialowe imiona, ale mocno trzymają się...

    Panuje moda na serialowe imiona, ale mocno trzymają się tradycyjne

    Mirosław Dragon

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Panuje moda na serialowe imiona, ale mocno trzymają się tradycyjne
    Janków i Aneczek jest u nas prawie dwa miliony - mówi dr Romana Łobodzińska z Uniwersytetu Wrocławskiego.
    Panuje moda na serialowe imiona, ale mocno trzymają się tradycyjne
    - Jakie imiona są najmodniejsze?
    - Mody modami, a warto zauważyć, że na 38 milionów mieszkańców Polski ponad milion kobiet nosi imię Anna, a ponad 800 tysięcy mężczyzn przedstawia się Jan. Te dwa imiona "obsługują" zatem prawie 2 miliony ludzi!

    - To są najpopularniejsze imiona, ale są też imiona modne?
    - Tak, dzisiaj mamy w Polsce takie imiona jak: Kevin, Dastin, Jessica, Angelika. To są tzw. imiona telewizyjne, przejęte od bohaterów filmów. Ta moda rozpoczęła się od pamiętnej Isaury z brazylijskiego serialu.

    - Wraca też moda na tradycyjne imiona słowiańskie?
    - Trzeba pamiętać, że tradycyjne imiona słowiańskie też są różne. Wśród nich są takie, których dzisiaj nikt już nie nadaje, np. Bratumił, Dziadumił, czyli ktoś, kto jest miły bratu, dziadkowi. Ale inne słowiańskie imiona dwuczłonowe są i dzisiaj dosyć popularne: Stanisław, Wojciech czy Kazimierz. Imiona z członami -sław wyrażały pragnienie sławy, z woj- odnosiły się do walki. Co ciekawe, z etymologią imienia Kazimierz jest pewien kłopot. Człon kazi- pochodzi od słowa "kazić", czyli niszczyć. Zatem imię Kazimierz mogło mieć negatywny wydźwięk: "Ten, który kazi, niszczy pokój".

    - Imię miało kiedyś określać, jaki będzie noszący je człowiek?
    - Słowiańskie imiona były znaczące, ale od X wieku nadawano imiona chrześcijańskie. Ludzie nie rozumieli już ich znaczenia, nosiło się imię świętego patrona: Jana czy Antoniego. Często dostawało się imię z kalendarza, czyli rodzice patrzyli, kto w dniu narodzin dziecka ma imieniny. Imiona dostawało się też po dziadkach i ta tradycja nadal jest żywa! Na uniwersytecie mam w każdej grupie po kilka osób, które mają imiona po dziadkach i babciach.

    - Coraz częściej spotykamy się ze zdrobniałymi imionami.
    - To zjawisko przychodzi do nas z krajów anglosaskich. Pamiętamy, że minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski jeszcze niedawno był przedstawiany w mediach jako Radek Sikorski. Polski reżyser w Stanach Zjednoczonych podpisywał się jako Yurek Bogayevich. Ludzie coraz częściej chcą, aby dziecku w urzędzie stanu cywilnego wpisywano imię Bartek, zamiast Bartosz czy Tina, zamiast Antonina.

    - Imiona wymyślali również pisarze?
    - To tzw. imiona literackie. Mickiewicz wymyślił Grażynę (od litewskiego przymiotnika "gražús", czyli piękna), Aldonę i Telimenę, Słowacki - Kordiana, Krasiński - Irydiona, a Sienkiewicz - Ligię.

    - Dzisiaj imion już się chyba nie wymyśla?
    - Ale za to w XXI wieku mamy pseudonimy na forach internetowych, czyli nicki! Tam dopiero mamy rozmaitość. Spełniają one funkcję używanych w świecie realnym przezwisk i przydomków, od których wywodzi się wiele współczesnych nazwisk. Znam chłopca, który ma na nazwisko Posnow. Jego koledzy nazwali go "Afterśnieg". Pierwszą sylabę nazwiska przetłumaczyli na angielski, a drugą na polski!

    - Może niebawem będziemy nadawać dzieciom właśnie takie imiona?
    - Po pierwsze imionami nie mogą być słowa potoczne ani obraźliwe. Po drugie w wyborach imienia dla dziecka tak naprawdę jesteśmy tradycyjni. Od wielu lat wśród najczęściej nadawanych imion żeńskich są: Anna, Katarzyna, Maria, Małgorzata, Barbara czy Krystyna, a wśród męskich: Jan , Andrzej, Piotr czy Paweł.

    - Dziękuję za rozmowę.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (7)

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się
    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (7) forum.nto.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Warto zobaczyć

    Wideo