PGNiG Superliga. Kolejnego cudu w Stegu Arenie nie było. Gwardia Opole otrzymała lekcję piłki ręcznej od Vive Kielce

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
Zaktualizowano 
Gwardia Opole nie miała nic do powiedzenia w konfrontacji z Vive Kielce. Mirosław Szozda
Gwardia Opole nie stanowiła szczególnie dużej przeszkody dla Vive Kielce. Na własnym terenie poległa z faworyzowanym rywalem 18:29.

Zasiadając do oglądania środowej potyczki, wszyscy zagorzali kibice Gwardii z pewnością pamiętali, jakim rozstrzygnięciem zakończyło się poprzednie starcie w Opolu pomiędzy nią a mistrzem kraju - Vive Kielce. W pierwszym półfinałowym meczu poprzedniego sezonu PGNiG Superligi, Gwardia sensacyjnie ograła u siebie tą czołową drużynę Europy 33:32, przerywając jej passę ponad 120 wygranych spotkań z rzędu na krajowym podwórku! I choć do finału ostatecznie zgodnie z planem awansowali kielczanie, wynik ten odbił się szerokim echem nie tylko w Polsce.

Należało jednak zdawać sobie również sprawę, że drugi raz takiego wyczynu szczypiorniści z Opola zapewne prędko nie powtórzą. I już od początku meczu 4. kolejki było widać, że tym razem kielecki zespół ani na moment nie zamierza gwardzistom odpuścić.

Minęło zaledwie kilka minut gry, a już było widać, kto będzie na boisku rządzić i dzielić. Swoje popisy strzeleckie szybko rozpoczęli m.in. Arkadiusz Moryto i Białorusin Władysław Kulesz. O przewadze kielczan najdobitniej świadczyło to, że najlepszym zawodnikiem gospodarzy był bramkarz Adam Malcher. Gdyby nie jego kilka znakomitych obron, w 14. minucie opolanie przegrywaliby już znacznie wyżej niż 5:10.

Trzeba jednak przyznać, że z drugiej strony nie gorzej prezentował się rywal Malchera do gry w bramce reprezentacji Polski, czyli Mateusz Kornecki. Choć nominalnie w Vive jest on drugim bramkarzem, rozegrał w Stegu Arenie całą pierwszą połowę. Przy niezagrożonym wyniku, trener gości Tałant Dujszebajew swobodnie rotował składem. Dlatego też już przed przerwą na boisku po stronie przyjezdnych mogliśmy obejrzeć kilku ich nowych zawodników, na czele z Chorwatem Igorem Karacicem , Turkiem Dorukiem Pehlivanem czy Francuzem Romarikiem Guillo.

Widząc co się dzieje, szkoleniowiec Gwardii Rafał Kuptel postępował zresztą podobnie, szczególnie jeżeli chodzi o drugą linię. Tam szansę zaprezentowania swoich możliwości dostał m.in. Dariusz Skraburski.

Jako że na półmetku Vive prowadziło już 16:10, druga połowę obaj trenerzy również mogli potraktować bardziej pod kątem szkoleniowym. Szczególnie że mająca spory dystans do odrobienia Gwardia pierwszego gola po przerwie zdobyła dopiero w 41. minucie, kiedy to z karnego trafił Patryk Mauer.

Taki obrót spraw w dużej mierze był zasługą kapitalnie spisującego się między słupkami Niemca Andreasa Wolffa. Swoimi kilkoma paradami udowodnił on, że nie bez powodu uznawany jest obecnie za czołowego bramkarza na świecie.

Niemającym nic do powiedzenia gwardzistom pozostało się w starciu z Vive cieszyć małymi sukcesami indywidualnymi, takimi jak trafienie młodego wychowanka klubu, prawoskrzydłowego Filipa Stefaniego czy dwa gole kołowego Karola Małeckiego.

Znacznie bardziej istotne spotkanie czeka opolan w 5. kolejce gier, kiedy to zagrają na wyjeździe z MKS-em Kalisz. Ono odbędzie się jednak dopiero w następną sobotę, 28 września.

Gwardia Opole - Vive Kielce 18:29 (10:16)
Gwardia: Malcher , Zembrzycki - Lemaniak, Siwak, Zarzycki 2, Klimków 1, Małecki 2, Mokrzki 2, Zieniewicz 2, Jankowski 1, Zadura 1, Mauer 5, Morawski, Działakiewicz, Stefani 1, Skraburski 1.
Vive: Kornecki, Wolff 1 - Karacic, A. Dujszebajew 1, Pehlivan 1, Aguinagalde, Janc 7, Lijewski, Jurkiewicz 3, Kulesz 5, Moryto 5, Fernandez 3, Karalek 1, Guillo 2.
Kary: Gwardia - 12 min., Vive - 18 min.

polecane: FLESZ: EURO 2020 - Polacy z rekordową premią za awans

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3