PKP zgodziły się oddać gminie grunty przeległe do dawnego mostu kolejowego w Krapkowicach

fot. Beata Szczerbaniewicz
fot. Beata Szczerbaniewicz
Teraz można go już przystosować dla aut i zrobić drogi dojazdowe.

Linia kolejowa na moście przestała funkcjonować po powodzi w 1997 r. Dzięki upartym staraniom gminy most został odbudowany z pieniędzy państwowych, ale już bez szyn - jako kładka dla pieszych. Gmina zabiegała o jego przejęcie na własność przez 10 lat - aż do 2008 roku. Dwa lata trwały starania o przejęcie przyległych gruntów.

- PKP zgodziło się przekazać nam teren na długości całej zlikwidowanej linii kolejowej od granicy z gminą Gogolin aż do ulicy Opolskiej - informuje wiceburmistrz Romuald Haraf. - Nie musimy za niego płacić: częściowo umorzymy kolei za to tegoroczne podatki, a częściowo będzie to darowizna.

Jeszcze w tym roku ma zostać opracowana koncepcja dostosowania mostu do ruchu kołowego. Prace budowlane mogą ruszyć w 2011.

Wideo

Komentarze 63

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
A zastanawiał się ktoś nad tym kto tym mostem będzie jeździł?
Podejrzewam, że tylko ludzie udający się do i z pracy w Kazecepach oraz bezrobotni z dzielnicy fabrycznej udający się raz w miesiącu podpisać listę w urzędzie pracy.
Nikt więcej tym mostem jeździł nie będzie gdyż jest najnormalniej w świecie niewygodny, wąski i oddalony od centrum miasta.
Nikt nie będzie nadganiał drogi i jeździł dookoła tylko po to by stać w korku przy moście klejowym.
Bez względu na to czy będzie się jechało normalnym mostem czy kolejowym to czasowo wyjdzie to samo i tak samo będzie się stało w korkach czy na światłach.

Apeluję do rządzących by trochę pomyśleli co robią, bo najlepiej wydaje się cudze pieniądze.
I też uważam, że pomysł opracowania i powolnego wdrażania do życia spraw związanych z organizacją niedużego centrum handlowego w okolicy stacji kolejowej w Krapkowicach oraz reaktywacji linii kolejowej to wręcz wyśmienity pomysł.

Ale to trzeba myśleć, a z tym wśród naszych rządzących jest cieniutko.
G
Gość
Zdecydowanie tak, ale w granicach "aglomeracji", natomiast powiat ( ... i nieco dalej ... ), to jednak coś więcej i w tymże czymś już istnieje mądrze zaprojektowany i doskonale wkomponowany przestrzennie, kolejowy układ komunikacyjny - dlaczego nie skorzystać ze sprawdzonych przykładów i to "leżące odłogiem" dobro, nie mniej mądrze, zagospodarować?
e
eryk
Tylko, że naturę i przyrodę powiatu można podziwiać, bez budowy linii kolejowej. Ale jak będą korki to i tak nikt nie przyjedziie, więc zrobienie połączenia drogowego jest ważniejsze.
G
Gość
Racławice Śląskie nie posiadają specjalnych "cech" miejscowości turystycznej, natomiast impreza kolejowa stała się dla tej skromnej miejscowości znaczącym wyróżnikiem i kapitalnym, niezwykle nośnym, środkiem promocji. Na tym właśnie polega umiejętność mądrego "zaistnienia w tłumie". Przerzucanie linii kolejowej przez Odrę to rzeczywiście budowa drogi "do nikąd", ale już przeciwny kierunek może okazać się o wiele bardziej interesujący, scalający obszary, które są istną kopalnią atrakcji turystycznych.

Temat zasobów jest nawet zasygnalizowany w powiatowej strategii, ale stanowi absolutnie martwy zapis :
"Powiat Krapkowicki posiada cenne walory przyrodnicze znajdują się tu m.in.:
Park Krajobrazowy ?Góra Świętej Anny? (2880 ha),
Ostoja Opolska doliny Odry,
Bory Niemodlińskie,
które zostały uwzględnione w sieci NATURA 2000 jako ostoje w ramach Specjalnych Obszarów Ochrony (SOO).
Ponadto Powiat Krapkowicki obfituje również w:
użytki ekologiczne np. Starorzecze Odry w Otmęcie (25 ha), Łęg nad Odrą (28 ha),
zespół przyrodniczo-krajobrazowy: Dolina rzeki Osobłogi (70 ha),
zespoły leśne, zaroślowe i łąkowe.
Zasoby te wraz z całym dziedzictwem kulturowym, objęte właściwą ochroną
i udostępnione dla odwiedzających mogą być silnym atutem w rozwoju turystyki wiejskiej."

Zdecydowanie brakuje opracowań szczegółowych oraz doprecyzowanych wizji rozwoju nie tylko w dziedzinie turystyki. Ale to już nie jest temat, którym zaprzątałaby sobie głowę nasza władza 5 minut przed wyborami - może horyzonty myślowe nowej ekipy okażą się nieco szersze ... ?
m
metropolitan
W dniu 15.03.2010 o 19:32, Gość napisał:

A co do kolei to władze Prudnika usilnie zabiegają o wskrzeszenie ruchu pociągów na linii Racławice Śląskie - Głubczyce i powoli ale mozolnie udaje się to realizować.Dodatkowo w Racławicach Śląskich w tym roku już trzeci raz z rzędu będzie organizowany piknik kolejowo-drezynowy. Przyciąga to coraz więcej osób i turystówTakie coś z powodzeniem można by zorganizować w Krapkowicach i przyciągnąć ludzi, pokazać, że coś się dzieje. Nie trzeba wiele, a gdyby taka impreza odbywała się rok rocznie to z czasem stała by się jedną z głównych imprez w Krapkowicach, którą można by połączyć z obchodami dni Krapkowic.


Taka impreza w miejscowościach turystycznych jest OK, bo ubogaca już to co jest, ale w innych miejscach nie ma sensu, bo będzie istaniała sama dla siebie. Poza tym do zrobienia takiej imprezy nie jest potzrebny most przez Odrę, bo linia kolejowa dochodzi do Krapkowic.
r
raf4
nikt nie będzie się bawił w imprezki i utrzymywał linii kolejowej na jedną imprezę w roku. Bez stacji węzłowej w Gogolinie ta linia nie ma racji bytu, tymbardziej, że jest szansa na częściowe rozwiązanie problemów komunikacyjnych w Krapkowicach.
G
Gość
Oj i tu bym polemizował.
Chodziłem do szkoły do Prudnika przez 6 lat. Maturę zdałem tam w 1998 roku i od tego czasu bardzo wiele się tam zmieniło na lepsze.
Np.:
Obok dworca PKS jest plac gdzie kiedyś alejki były zaniedbane i porośnięte żywopłotem, teraz żywopłotu nie ma zrobiła się przestrzeń, zupełnie inaczej to wygląda.
A w Krapkowicach wystarczy popatrzeć jak wyglądają żywopłoty na os XXX-lecia, obraz nędzy i rozpaczy.

Rynek w Prudniku jest o wiele ładniejszy niż w Krapkowicach, a już na pewno o wiele bardziej starannie jest ułożona kostka, która nie wypada.

To tylko dwa przykłady, a ogólnie na przestrzeni kilkunastu lat sporo się zmieniło na lepsze.

A co do kolei to władze Prudnika usilnie zabiegają o wskrzeszenie ruchu pociągów na linii Racławice Śląskie - Głubczyce i powoli ale mozolnie udaje się to realizować.
Dodatkowo w Racławicach Śląskich w tym roku już trzeci raz z rzędu będzie organizowany piknik kolejowo-drezynowy. Przyciąga to coraz więcej osób i turystów
Takie coś z powodzeniem można by zorganizować w Krapkowicach i przyciągnąć ludzi, pokazać, że coś się dzieje. Nie trzeba wiele, a gdyby taka impreza odbywała się rok rocznie to z czasem stała by się jedną z głównych imprez w Krapkowicach, którą można by połączyć z obchodami dni Krapkowic.
Tylko, jak każdy ma to gdzieś to dalej będziemy sto lat za murzynami.
Widać, że panuje ogólny "tumiwisizm", który pozwala na trzymanie stołka i byle do emerytury.
c
cantona
jasne, wybierz sie kiedyś do Prudnika, rozejrzyj sie, i pokaż mi gdzie znalazłeś rozwój, porządek, inicjatywy, kompetentne władze itd.
Jak coś takiego znajdziesz, chętnie się wybiorę pooglądać.
To się dotyczy też każdego innego powiatu.
G
Gość
Też bym chciał by pociąg jeździł.
Wystarczy, że tylko raz pojedzie, tylko raz otworzyli by kasę na dworcu w Krapkowicach by nasza cała lokalna władza wraz z radnymi, starostami, burmistrzami, zastępcami, doradcami mogła kupić bilet w jedną stronę.
Pociąg by ich powiózł w siną dal powiat by się połączył z prudnickim i wreszcie skończyłaby się ta cała "niemiecka" gehenna.
p
piratDrogowy
odbudowa linii kolejowej w Krapkowicach jest teoretycznie możliwa niemniej jednak prawdopodobieństwo tego jest bliskie zeru. Dlaczego? ano dlatego że sama PKP nie jest tym zainteresowana przekazując grunta i nieruchomości samorządowi. Jeśliby miał odbudować tą linię samorząd to tylko na podstawie norm, projektów i pod nadzorem kolejarzy ale za własną kasę, a potem jeszcze zaprosić kolejarzy do ponownego zapanowania nad tym. Takie działanie byłoby mozliwe pod warunkiem współpracy samorządu z urzędnikami kolejowymi i to na różnym szczeblu. I tu jest pies pogrzebany. Czy ktoś z Was załatwiał cokolwiek na kolei? Bo akurat ja próbowałem parokrotnie we wrocławskim DOKP. Wielki gmach, potężna klatka schodowa, obszerne korytarze, setki biur a w każdym miłe panie,,, i tu się plusy kończą. Dokumenty dotyczące jednej sprawy potrafią być rozproszone w pięciu różnych biurach, panie same nie wiedzą co mają w segregatorach, zastanie kogoś kompetentnego graniczy z cudem bo albo jest na urlopie, albo na chorobowym albo w terenie.
Na korespondencje odpowiadają po upływie pół roku jeśli ma się szczęście że Twój list nie zaginął. Uzyskanie jednoznacznej odpowiedzi lub rozwiązanie najprostszego problemu jest możliwe po naradzie kilku kierowników i dyrektorów. Nie trzeba czytać ,,Urzędu" Kafki żeby zderzyć się z absurdem.
Tymczasem pojawia się szansa wykorzystania terenów ,,pokolejowych" i gminnych do poprowadzenia nowych tras komunikacyjnych. To ważne że nie wymagałoby to wykupu ziemi od prywatnych właścicieli a do tego przyczyniłoby się do ponownego ucywilizowania tych miejskich terenów które zarastają na dziko i są używane jako śmietnisko.
Marzeniem byłaby i linia kolejowa i obwodnica miasta i dodatkowy miejski most, do tego jeszcze port na Odrze i przystań jachtowa. Ale jak sie nie ma co się lubi to się lubi co sie ma...pozdro,, :-)
G
Gość
Podpięcie olbrzymim kosztem Gogolina pod tę linię kolejową nie ma praktycznie żadnego uzasadnienia ( z całym szacunkiem dla pasjonatów kolejnictwa ) - Gogolin nie jest żadną turystyczną atrakcją a zorganizowanie sporadycznych imprez kolejowych nie uaktywni gospodarczo Krapkowic. Z pewnością atrakcyjny turystycznie jest zupełnie odwrotny kierunek - Dobra i Strzeleczki, leżące na obrzeżach Borów Niemodlińskich jak również Moszna i dalej w stronę Białej, Prudnika, Gór Opawskich a nawet ... Kotliny Kłodzkiej. Obojętnie jak nazwalibyśmy przeprawę przez Odrę w tej strefie, powinna ona, z założenia, przyczynić się do rozwiązania problemów komunikacyjnych miasta i może to być wyłącznie most dla ruchu kołowego, łączący trasy 45 oraz Otmęt z węzłem autostradowym. Przejechałem wczoraj trasę od wiaduktu, wzdłuż śmietniska, magazynów GS-u, dworca i ZRMów - TRAGEDIA ! MORZE ŚMIECI !
G
Gość
Co do samego mostu to zrobienie z niego przeprawy dla samochodów również uważam że to będzie coś w rodzaju strzału w swoje kolano.
Wystarczyłoby chociaż zachować całe torowisko od Gogolina do Prudnika, drezyniarze z Białej zajęli by się z chęcią utrzymaniem drożności i czystości szlaku, a w sezonie z pewnością byłaby okazja przyciągnąć turystów na piknik drezynowy i może nawet przejażdżkę pociągu retro.

A tak mamy zdewastowane torowisko i most kolejowy, który jest jak na du..e czyrak.
p
piratDrogowy
a znacie bajkę o ,,Tymitunie"?? no, żeby się nikt nie obraził,, bo nie to jest moją intencją ale jestem nie tylko piratemDrogowym ale też inż. budownictwa akurat konstruktorem i zapewniam pana, panie Witoldzie, że ze względów technicznych przebudowa takich nasypów, demontaż stalowej konstrukcji mostu i wybudowanie na tych filarach nowego mostu drogowego o normalnych parametrach to w dzisiejszych czasach ,,mały pikuś".
Jeśli zaś chodzi o sposób wyłaniania wykonawcy jak również siłę przebicia przy zdobywaniu środków to w zupełności się z panem zgadzam, porażka na całej linii. No cóż, za marzenia nie wsadzają ale jeszcze raz proszę , nie piszcie że to nie technicznie możliwe, a niedowiarków zapraszam do ogladania mostów, dróg, tunelów i wiaduktów wybudowanych w górach zachodniej Europy między innymi rękami robotników pochodzących z naszych terenów..
W
Witold Rożałowski
W dniu 09.03.2010 o 14:28, piratDrogowy napisał:

dziś są takie technologie i taki sprzęt że bez problemu by się to zbudowało Już 4,5 tys lat temu ludzie potrafili zbudować piramidy które do dziś stoją, po prostu potrzeba rzetelnej roboty


W Egipcie 4,5 tys. lat temu budowa piramid była inwestycją krajową o najwyższym priorytecie :-) Nasypów nie można łatwo przerobić. Wchodzimy w strukturę warstwy nasypowej i szereg komplikacji z pogranicza mechaniki, fizyki, wytrzymałości itd. To da się zrobić, ale jest szalenie skomplikowane i kosztowne. Przy dzisiejszym sposobie rozstrzygania konkursów i przetargów z zasadą "wygrywa najtańszy" ta inwestycja (grzebanie w nasypach) jest nie do zrealizowania.

Nasypy można łatwo przerobić (skrócić i poszerzyć), ruch wahadłowy tylko na samym moście.

To jest pewne rozwiązanie. Wtedy oprócz wąskiego mostu będzie wąski podjazd i kilkaset metrów szerszej drogi w terenie zalewowym. W razie powodzi droga, a i cała przeprawa, jest nieprzejezdna. Ale faktycznie wtedy skracamy nasze wahadełko tylko do długości mostu i fragmentu w Otmęcie.
e
er
W dniu 09.03.2010 o 13:58, vrrrrrrr napisał:

Dziś możemy sobie gdybać a most i tak nie rozwiąże sytuacji z powodów opisanych przez Kesona. ...


Nasypy można łatwo przerobić (skrócić i poszerzyć), ruch wahadłowy tylko na samym moście.
Dodaj ogłoszenie