Spotkanie w hali Energia miało zupełnie inny scenariusz niż konfrontacja, jaką oglądaliśmy między oboma zespołami w pierwszej części sezonu. 24 listopada Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle nadspodziewanie gładko triumfowała bowiem 3:0.
Już na początku rywalizacji w Bełchatowie kędzierzynianie przekonali się jednak, że powtórka takiego rozwoju wypadków będzie niemożliwa do powtórzenia. Błyskawicznie to PGE Skra przejęła inicjatywę i dominowała praktycznie przez całą pierwszą odsłonę. W jej szeregach nie do zatrzymania byli przyjmujący Milad Ebadipour oraz środkowy Jakub Kochanowski, podczas gdy w szeregach gości trudno było wskazać konkretnego lidera. Tym samym gospodarze pewnie wygrali do 21.
Druga partia ułożyła się jednak dla Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle jeszcze gorzej. Nim właściwie jeszcze na dobre się ona rozkręciła, nasza drużyna już przegrywała 2:7. Widząc, co się dzieje, jej trener Nikola Grbic próbował dokonywać wielu roszad w składzie.
Na chwilę zdały one egzamin, ponieważ w pewnym momencie przyjezdni przegrywali już tylko 12:14. Ale później znów do głosu doszła PGE Skra, która dobitnie udokumentowała swoją przewagę przy serwisach Dusana Petkovica. Ten atakujący w końcówce popisał się trzema asami, pieczętując triumf swojej drużyny 25:17.
Przed trzecią odsłoną, Grbic dokonał pokerowej zagrywki, przesuwając na pozycję atakującego Aleksandra Śliwkę. A tuż po jej rozpoczęciu wprowadził też do gry Piotra Łukasika, który stworzył duet przyjmujących z Simone Parodim. Tak głębokie przetasowania kadrowe przyniosły jednak zamierzony efekt, ponieważ w końcu kędzierzynianie byli w stanie nawiązać wyrównaną walkę z przeciwnikiem.
Ale mimo, że prowadzili przez większą część seta, musieli bronić piłki meczowej. Wyszli jednak z tej sytuacji obronną ręką, a następnie zwyciężyli w grze na przewagi. Doprowadzenie do niej nie byłoby możliwe, gdyby nie świetna postawa wspominanego Śliwki, który długimi fragmentami w pojedynkę „ciągnął” grę mistrzów Polski.
Co godne zauważania, w tej partii po blisko trzymiesięcznej przerwie do gry powrócił atakujący Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle Łukasz Kaczmarek. Tak jak później w czwartym i piątym secie, pojawił się on przy siatce na podwyższenie bloku.
Wygrana trzecia odsłona na tyle uskrzydliła gości, że w czwartej odsłonie to oni dyktowali warunki gry, tak jak PGE Skra robiła to w pierwszej i drugiej. Bardzo dobrze spisywał się duet Łukasik - Parodi. Obaj ci zawodnicy nieco odciążyli potężnie eksploatowanego Śliwkę, dzięki czemu ekipa z Kędzierzyna-Koźla doprowadziła do tie-breaka i tym samym już „wyszarpała” sobie przynajmniej punkt.
W decydującej partii wszystko było otwarte do wyniku 10:10. Potem jednak pięć kolejnych akcji wygrali bełchatowianie.
PGE Skra Bełchatów - Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2 (25:21, 25:17, 25:27, 21:25, 15:10)
Skra: Łomacz, Katic, Kłos, Petkovic, Ebadipour, Kochanowski, Piechocki (libero) oraz Droszyński, Wlazły, Orczyk.
ZAKSA: Toniutti, Śliwka, Wiśniewski, Baroti, Semeniuk, Smith, Zatorski (libero) oraz Grygiel, Kaczmarek, Parodi, Łukasik, Rejno.
UEFA grozi Anglii wykluczeniem z Euro
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?