PlusLiga. Kolejny triumf Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. W pokonanym polu pozostawiła tym razem Trefla Gdańsk [RELACJA, ZDJĘCIA]

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
Siatkarze Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle potwierdzili, że w tej chwili nie ma na nich mocnych w PlusLidze. Wiktor Gumiński
Prowadząca w ligowej tabeli Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała u siebie z drugim w stawce Treflem Gdańsk 3:0.

Tym samym kędzierzynianie po raz kolejny w tym sezonie nie dali urwać sobie nawet seta w konfrontacji z również świetnie spisującymi się gdańszczanami. Od początku rywalizacji w Kędzierzynie-Koźlu to gospodarze narzucili swoje warunki i nie spuścili z tonu aż do ostatniego gwizdka.

W pierwszym secie doskonale spisywali się oni w wielu elementach, począwszy od zagrywki. Przy 24 błędach, nie popełnili w niej ani jednego błędu, a naprawdę mocno uprzykrzyli życie przeciwnikowi. Tak dobra postawa w polu serwisowym przełożyła się również na efektywne poczynania graczy Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w bloku (6 pkt, 4 wybloki). Tymi dwoma elementami skutecznie odebrali oni ochotę do gry jednemu z czołowych zawodników Trefla, przyjmującemu Bartłomiejowi Lipińskiego. Na lewym skrzydle został on kompletnie przyćmiony przez Kamila Semeniuka, a miejscowi bardzo pewnie zwyciężyli 25:17.

Zaraz na starcie drugiej partii ostro we znaki ekipie z Gdańska dał się natomiast również znakomicie dysponowany środkowy Jakub Kochanowski. Seria jego znakomitych zagrywek, na czele z dwoma asami, pozwoliła kędzierzyńskiej drużynie błyskawicznie odskoczyć na 6:1. To właściwie ustawiło dalszy bieg wydarzeń. Choć przyjezdni przez chwilę postraszyli skutecznymi blokami i niezłą postawą niemieckiego przyjmującego Moritza Reicherta, Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle cały czas miała minimum dwa, trzy "oczka" zaliczki i ostatecznie wygrała 25:21.

Gospodarze rozdawali karty również w trzeciej odsłonie, choć w niej ich dominacja nie była już aż tak widoczna jak w dwóch poprzednich. Mimo wszystko z biegiem czasu znów osiągnęli oni wystarczającą przewagę, by przypieczętować swój triumf w trzech setach. Do wygranej 25:22 poprowadził ich niezawodny Semeniuk, już po raz szósty w tym sezonie wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Trefl Gdańsk 3:0 (25:17, 25:21, 25:22)
ZAKSA: Toniutti, Śliwka, Kochanowski, Kaczmarek, Semeniuk, Smith, Zatorski (libero) oraz Kluth.
Trefl: Janusz, Reichert, Crer, Wlazły, Lipiński, Mordyl, Olenderek (libero) oraz Kozub, Sasak, Janikowski.

Trzy pytania do Nikoli Grbica, trenera Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

W tym sezonie nie przegraliście jeszcze meczu, ale przeciwko Treflowi zagraliście chyba zarazem jedno z najlepszych spotkań?
Mam podobne wrażenie. Byliśmy świadomi, z jak wymagającym przeciwnikiem się mierzymy. Pokonaliśmy go co prawda w Gdańsku również 3:0, ale przez to jego gracze tym bardziej nie mieli nic do stracenia. Walczyli, ale my odpowiedzieliśmy im bardzo dużą koncentracją i agresywną grą w zagrywce oraz ataku. Jeżeli prezentujemy się tak jak przeciwko Treflowi, naprawdę trudno jest nas powstrzymać. Nie sposób mi wyróżnić jakiś konkretny element, ponieważ właściwie wszystkie funkcjonowały u nas na zadowalającym poziomie. Mądrze graliśmy w ataku, sprawialiśmy też dużo problemów zagrywką, nie popełniając przy tym wielu błędów. Kiedy natomiast rywale naciskali serwisem, zgodnie z założeniami skupialiśmy się po prostu na utrzymaniu piłki w grze. Największa różnica między nami a Treflem była natomiast w skuteczności na kontrze (ZAKSA - 45 proc., Trefl - 25 proc. - red.). Neutralizując poczynania przeciwnika w tym aspekcie, praktycznie ani na moment nie daliśmy mu się rozkręcić.

A jak dużą rolę w tak przekonującym sukcesie odegrało wyłączenie z gry Bartłomieja Lipińskiego?
Było to bardzo istotne, ponieważ statystycznie, jeżeli chodzi o ofensywę, to bodaj teraz najlepszy przyjmujący w PlusLidze. Byliśmy mocno skoncentrowani na tym, żeby jak najmocniej ograniczyć jego poczynania. Nie skupialiśmy się na całkowitym jego zatrzymaniu, bo w przypadku takiego zawodnika to po prostu niemożliwe. Dzięki dobrej pracy na linii blok-obrona udało nam się solidnie pokrzyżować Lipińskiemu plany. Najlepiej o tym świadczy fakt, że swój pierwszy atak skończył on dopiero w połowie drugiego seta.

Ponownie okazał się pan górą w korespondencyjnym pojedynku ze swoim przyjacielem Michałem Winiarskim. Jak ocenia pan jego pracę w roli trenera Trefla?
Michał robi tam naprawdę dobrą robotę. Mam okazję obserwować jego drużynę już drugi sezon i widać, że jego podopieczni się cały czas rozwijają. „Winiar” z racji swojego bogatego doświadczenia zawodniczego znakomicie czuje grę - wie, co jego zawodnicy czują w danym momencie na boisku. Mamy nieco inne sposoby naprowadzenie zespołu, co wynika z różnicy charakterów. Najważniejsze jednak, że każdy z nas jest autentyczny w swoim zachowaniu.

Gigantyczne kary dla sieci fitness

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie