PlusLiga. Pod koniec dwuletniej kadencji postawił kropkę nad „i”. Podsumowanie pracy Andrei Gardiniego w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle

Wiktor GumińskiZaktualizowano 
Włoch Andrea Gardini nie będzie w nadchodzącym sezonie trenerem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Podczas pracy na Opolszczyźnie przeżywał różne momenty, ale z biegiem czasu doprowadził drużynę do oczekiwanych wyników.

- Zdajemy sobie sprawę, że teraz, po takim sukcesie, trener Gardini na pewno nie będzie narzekać na brak ofert - mówił nam jeszcze przed kilkoma dniami Sebastian Świderski, prezes ZAKSY.

Tak też się stało. Po tym, jak w zakończonym niedawno sezonie 53-letni włoski szkoleniowiec poprowadził kędzierzynian do triumfu w Pucharze Polski oraz PlusLidze, jego usługami zainteresowały się choćby kluby z ojczyzny, m.in. Power Volley Milano czy beniaminek Serie A, Gas Sales Piacenza Volley. I to właśnie tą drugą ekipę Gardini poprowadzi w najbliższym sezonie.

Tym samym po kilku latach jego trenerskie związki z Polską dobiegły końca. Zanim bowiem w 2017 roku objął stery w ZAKSIE, przez dwa lata (2011-2013) był asystentem Andrei Anastasiego w reprezentacji Polski, a potem, już jako pierwszy trener, spędził niemal trzy pełne sezony w AZS-ie Olsztyn (2014-2017). Analizując dwuletnie losy drużyny z Kędzierzyna-Koźla pod jego wodzą, trzeba sobie powiedzieć wprost: nie zawsze było kolorowo.

Trudne „wejście w buty” De Giorgiego

Przychodząc do ZAKSY po zakończeniu sezonu 2016/17, Gardini został następcą swojego rodaka - Ferdinando De Giorgiego, który objął stery w reprezentacji Polski.

Tym samym musiał pogodzić się z faktem, że od początku pracy na Opolszczyźnie będzie na nim ciążyła duża presja. Miał bowiem za zadanie utrzymać blask, jaki De Giorgi przywrócił kędzierzynianom w latach 2015-2017. Wtedy to bowiem ZAKSA dwukrotnie zdobyła mistrzostwo Polski i raz krajowy puchar.

- Otrzymałem zadanie walki o zdecydowanie wyższe cele i bardzo się z tego cieszę - mówił Gardini. - Poznałem już bowiem podobny smak choćby podczas pełnienia roli asystenta Andrei Anastasiego w reprezentacji Polski. Teraz samodzielnie dostałem okazję do prowadzenia jednego z czołowych klubów w Europie. Sam zakres moich obowiązków znacząco się jednak nie zmienił. Niezależnie od klubu, główne zadanie trenera pozostaje bowiem takie samo: nauczyć zawodników należytego funkcjonowania na boisku.

Poczynania ZAKSY w pierwszych miesiącach pod wodzą Gardiniego wyglądały optymistycznie. Długo nie miała ona sobie równych w PlusLidze, rozpoczynając sezon od 17 kolejnych zwycięstw na krajowym podwórku. Pomimo odpadnięcia już w fazie grupowej, z bardzo dobrej strony pokazała się także podczas Klubowych Mistrzostw Świata, kiedy to w Opolu dzielnie rywalizowała z tak znakomitymi drużynami jak, nieistniejący już, irański Sarmayeh Bank VC (3:2), włoska Cucine Lube Civitanova (2:3) i brazylijska Sada Cruzeiro (0:3). Wraz z nadejściem 2018 roku nadeszło jednak poważne załamanie dyspozycji.

W połowie stycznia zwycięski pochód kędzierzyńskiego zespołu w lidze przerwała Resovia Rzeszów, a tydzień później ZAKSA straciła szansę na pierwsze krajowe trofeum, przegrywając w półfinale Pucharu Polski z Treflem Gdańsk.

Potem już do końca sezonu nie potrafiła odzyskać swojej optymalnej formy, choć do pewnego momentu broniła się wynikami: awansem do finału PlusLigi oraz Final Four Ligi Mistrzów. Na tym pierwszym froncie musiała jednak uznać wyższość Skry Bełchatów, a na drugim, mimo ambitnej postawy, również pozostała bez medalu. Tym samym Gardini nie zrealizował stawianych przed nim celów i jego posada zawisła na włosku.

Częstsze i trafniejsze roszady zapewniły sukces

- W osiągnięciu optymalnej formy na decydującą fazę PlusLigi przeszkodziły nam wtedy głównie kłopoty zdrowotne. Na starcie omijały nas kontuzje, stąd też graliśmy lepiej - tłumaczył Gardini.

Po dość długich namysłach, Rada Nadzorcza ZAKSY postanowiła dać Włochowi szansę na rehabilitację. Jasno określiło jednak priorytetowy cel na sezon 2018/19: odzyskanie tytułu mistrza Polski.

I to założenie udało mu się zrealizować, mimo że w końcówce ligowych rozgrywek kędzierzynianie nie grali wcale swojej najlepszej siatkówki. Wtedy jednak Gardini zdał niejako trenerski „egzamin”.

Mianowicie, w kluczowych momentach udowodnił, że potrafi dokonywać trafionych zmian. Tak było m.in. w drugim półfinałowym meczu w Zawierciu, kiedy to ZAKSĘ od odpadnięcia z walki o złoto dzielił jeden przegrany set, czy podczas trzeciego, ostatniego finałowego starcia z ONICO Warszawa. Te sytuacje dobitnie unaoczniły, że włoski szkoleniowiec sumiennie wyciągał wnioski i w newralgicznych momentach był w stanie odpowiednio pomóc swojej drużynie z boku. Tym samym jego nazwisko także na stałe wpisało się w bogatą historię klubu.

polecane: Dawid Godziek - Moimi igrzyskami są X Games. W nich zdobyłem złoty medal

Wideo

Materiał oryginalny: PlusLiga. Pod koniec dwuletniej kadencji postawił kropkę nad „i”. Podsumowanie pracy Andrei Gardiniego w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle - Nowa Trybuna Opolska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
G
Gość

A może nie dogadał się w sprawie nowego kontraktu?

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3