PlusLiga. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zaczęła sezon od mocnego uderzenia. Aleksander Śliwka: - Może być tylko lepiej

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
Aleksander Śliwka trafił do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle przed tym sezonem. I błyskawicznie udowodnił, że będzie jej ważną częścią.
Aleksander Śliwka trafił do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle przed tym sezonem. I błyskawicznie udowodnił, że będzie jej ważną częścią. Mirosław Szozda
- Za parę miesięcy powinniśmy być dużo silniejsi - zapewnia Aleksander Śliwka, przyjmujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i jeden z trzech występujących w niej mistrzów świata. Kędzierzynianie rozpoczęli zmagania w obecnym sezonie Plusligi od trzech zwycięstw i aktualnie są liderem tabeli.

Twoje życie po zdobyciu mistrzostwa świata jakoś znacząco się zmieniło?
Przez parę dni po jego wywalczeniu zbieraliśmy oczywiście dużo gratulacji, odbyliśmy parę miłych spotkań, ale teraz skupiamy się już wszyscy na tym, by jak najlepiej prezentować się w klubie. Wychodząc na boisko tak naprawdę nie myślę już o tym, co wydarzyło się parę tygodni temu. Liczy się tu i teraz. Absolutnie nie zamierzam spoczywać na laurach i chcę ciężko pracować, by w przyszłości sięgać po kolejne tytuły.

Paweł Zatorski mówił przed sezonem, że po tak dużym sukcesie reprezentacji może być niełatwo przestawić się na ligową rzeczywistość. Jak dotąd kompletnie jednak tego po was nie widać.
Zmęczenie zmęczeniem, ale jednak adrenalina meczowa pozwala nam prezentować naprawdę dobry poziom. Paweł akurat mógł być zmęczony najbardziej, bo grał przez całe mistrzostwa. Przebywałem z nim dzień w dzień, widziałem jak dużo go kosztowało, ale znużenia siatkówką po nim nie widać. Jest znakomicie przygotowany do każdego treningu czy meczu i wnosi do zespołu naprawdę dużo pozytywnej energii. Ja trochę na mistrzostwach odpoczywałem, bo zagrałem tylko w kilku spotkaniach, ale również odczuwam trudy ostatnich miesięcy. Trzy tygodnie turnieju poprzedzał bowiem jeszcze cały okres przygotowawczy. Robimy jednak cały czas to, co kochamy, dzięki czemu potrafimy nieco niwelować poziom zmęczenia.

Przed startem sezonu nie miałeś wiele czasu do potrenowania z klubowymi kolegami. Zanim zainaugurowaliście ligowe zmagania z MKS-em Będzin, liczbę treningów z rozgrywającym Benjaminem Toniuttim mogłeś policzyć na palcach jednej ręki?
Zgadza się. Pierwszy trening odbyliśmy podczas sparingowego meczu z Cuprum Lubin, pięć dni przed naszym spotkaniem w 1. kolejce. Trenuję więc z Benem dopiero nieco ponad tydzień, ale on już pierwszą piłkę wystawił mi praktycznie idealnie. A jeśli zdarzy mu się rozegrać kilka centymetrów za wąsko czy za szeroko, od razu zdaje sobie z tego sprawę i szybko nadrabia takie niedociągnięcie. Zdecydowanie należy do światowej czołówki rozgrywających, dlatego też nie trzeba dużo czasu, by się z nim dobrze zgrać. Doskonale rozumie siatkówkę, potrafi się bezproblemowo dostosować zarówno do zawodników prawo-, jak i leworęcznych, takich jak ja. Możliwość współpracy z Benem jest więc dla mnie prawdziwym zaszczytem.

Już w swoim oficjalnym debiucie w ZAKSIE zostałeś wybrany graczem meczu. Po tak dobrym początku, strach się powoli bać, co będzie w decydującej części sezonu.
Rzeczywiście, już po tygodniu prezentowaliśmy niezłe zgranie, a może być tylko lepiej. Mam nadzieję, że nasza gra będzie cały czas ewoluowała i stawała się coraz lepsza. Jeżeli tylko dopisze nam zdrowie, powinniśmy być za parę miesięcy dużo mocniejsi.

Trenerem ZAKSY jest Andrea Gardini, czyli bardzo ważna osoba w twoim siatkarskim życiu. Jak duży wpływ miała osoba Włocha na to, że przeniosłeś się do drużyny z Kędzierzyna-Koźla?
Był to oczywiście jeden z kluczowych czynników, który skłonił mnie do przenosin do ZAKSY. Kiedy pracowałem z Andreą w AZS-ie Olsztyn (sezon 2016/17 - przyp. red.), podał mi on „pomocną dłoń”. Przyszedłem tam po roku w Resovii Rzeszów, który spędziłem głównie na ławce rezerwowych. Straciłem przez to rytm meczowy, a Andrea mi zaufał i dawał mi grać w podstawowym składzie, nawet gdy nie byłem dobrze dysponowany. Cały czas o tym pamiętam, jestem mu za to bardzo wdzięczny i wspaniale, że teraz możemy ze sobą znów pracować w nowym otoczeniu.

Wasz ostatni mecz z Chemikiem Bydgoszcz a kolejny z Treflem Gdańsk (niedziela, godz. 17.30) dzieli aż dziewięć dni. Jako reprezentant Polski, dawno nie miałeś takiego komfortu przygotowań.
Bardzo się z tego cieszymy, bo dzięki temu możemy zarówno nieco odpocząć, jak i popracować nad rzeczami, które jeszcze nie funkcjonują perfekcyjnie. Cykl treningowy mamy przygotowany tak, że do spotkania z Treflem na pewno przystąpimy dobrze przygotowani.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie