Od stycznia 2019 r. planowane są podwyżki w budżetówce. Jak donosi portal money.pl. Nie będą to jednak wysokie kwoty. Kwota bazowa wynagrodzeń wzrośnie o 2,3%. Warto dodać, że to pierwsza podwyżka w budżetówce od 2010 r. Dla „Solidarności” taka kwota jest zdecydowanie zbyt niska. Zaległości mogą sięgać nawet do 40%.

Podwyżki będą, ale niewielkie

Małe kwoty podwyżek w budżetówce wywołują konsternację u pracowników. Coraz więcej przedstawicieli zawodów z „budżetówki” mówi o strajkach. Protestować chcą m.in. policjanci. „Psia grypa” czyli akcja policjantów, którzy masowo idą na L4 zatacza coraz szersze kręgi.

Pensje w budżetówce nie rosły od 2010 r. Warto jednak zauważyć, że zaproponowany wzrost 2,3% nie wyrównuje zmian inflacyjnych.

„Solidarność” - podwyżki w budżetówce muszą się zgadzać z inflacją!

Jak wylicza money.pl, inflacja w ostatnich 8 latach doprowadziła do średniego wzrostu cen produktów o 12,5%. Podrożały zwykłe produkty spożywcze (mięso wołowe nawet o 40% - 28,54 zł).

Rzecznik „Solidarności” Marek Lewandowski dla money.pl: To tylko sama inflacja, a gdyby policzyć jeszcze normalne podwyżki, to uzbiera się 20% zaległości w pensjach. A w niektórych zawodach nawet i 40%. Jeśli podwyżki skończą się tylko na 2,3 proc. odmrożenia kwoty bazowej, to rozsypie się kilka ważnych agend z punktu widzenia funkcjonowania państwa. A wtedy pan premier sam będzie jeździł i sprawdzał, czy woda jest zdatna do picia.

Lewandowski zaznacza, że lista zaniedbanych branż jest długa. Na podwyżki czekają m.in.:

  • inspektoraty sanitarno-epidemiologiczne,
  • inspektoraty farmaceutyczne,
  • inspektoraty weterynaryjne,
  • Państwowa Inspekcja Pracy,
  • urzędnicy pracujący w urzędach wojewódzkich,
  • pracownicy ZUS.

Solidarność chce zwiększenia pensji przynajmniej o 12%.

Czy rozpoznasz, z którego kraju pochodzą te banknoty? [QUIZ]