reklama

Pogoń Prudnik znów wygrała w derbach

fot. Sebastian StemplewskiZaktualizowano 
Grzegorz Jankowski, skrzydłowy Pogoni został bohaterem Prudnika. W decydujących momentach derbów z AZS-em był bezbłędny pod koszem rywala.
Grzegorz Jankowski, skrzydłowy Pogoni został bohaterem Prudnika. W decydujących momentach derbów z AZS-em był bezbłędny pod koszem rywala. fot. Sebastian Stemplewski
- Sport byłby znacznie uboższy, gdyby nie było meczów derbowych - mówił po przegranej, najlepszy w zespole AZS-u Opole Rafał Motyl.

Liczni kibice w Prudniku byli świadkami bardzo dobrego widowiska. Oba nasze II-ligowe zespoły pokazały grę, której nie powstydziłyby się ekipy z wyższych lig.
- Jeszcze raz okazało się, że miejsca jakie zajmują drużyny przed meczem derbowym nie mają żadnego znaczenia - przyznawał Motyl. - My przecież jesteśmy liderem, a Pogoń zajmuje miejsce w środku tabeli i gdyby patrzeć tylko na dotychczasowe wyniki, to chyba powinniśmy wygrać. W tym meczu jak to w derbach faworyta jednak nie było. Rywal był mocno umotywowany i grał bardzo dobrze. Mimo porażki nie możemy mieć wielkich pretensji do siebie. Też zagraliśmy dobry mecz. Do sukcesu zabrakło trochę szczęścia.

Początek spotkania należał do gości z Opola. Prowadzili już 7:0, a po sześciu minutach 13:6. Gospodarze starali się za wszelką cenę wytrącić opolanom atut, jakim są rzuty za trzy punkty. Bardzo dokładnie pilnowany przez prudniczan był lider AZS-u - PawełMachynia, który dopiero w czwartej kwarcie zdobywał punkty.
Machynia był dokładnie pilnowany, ale miejscowi nie potrafili sobie poradzić z Motylem. Już w pierwszej kwarcie zdobył on osiem punktów, a w całym meczu aż 23.
- Zaczęliśmy bardzo agresywnie w obronie i zaskoczyliśmy Pogoń - tłumaczył Motyl. - Potem jednak sędziowie zaczęli gwizdać "po aptekarsku“ i każde lekkie dotknięcie traktowali jako faul.
Pogoń rozkręcała się z minuty na minutę. Jeszcze w pierwszej kwarcie zdołała wyjść na prowadzenie.Druga kwarta meczu toczyła się prawie 40 minut. Akcje były bardzo krótkie, bo co chwilę sędziowie odgwizdywali faule zawodnikom obu drużyn. Po pierwszej połowie spotkania gospodarze mieli na koncie 17, a AZSaż 25 przewinień. Na szczęście nie było jakiś szczególnie brutalnych fauli czy wybitnie niesportowych zagrań. Jak to w derbach walka była po prostu bardzo twarda. Po przerwie oba zespoły zagrały już mniej agresywnie. Łącznie jednak w meczu były aż 62 faule (25 Pogoni i 37 gości). Nie dziwi więc, że w czwartej kwarcie parkiet po pięciu przewinieniach musieli opuścić: Tomasz Łakis (Pogoń) oraz Paweł Pakosz i Łukasz Nowak (AZS).

W trzeciej kwarcie meczu widzowie byli świadkami popisowej gry Pogoni. Kiedy więc przed ostatnią częścią gry było 74:63 dla gospodarzy wydawało się, że losy meczu są rozstrzygnięte.
Nic bardziej mylnego. AZSstanął w obronie strefą, z którą gospodarze sobie nie radzili. Na trzy minuty i dwadzieścia sekund do końca meczu na tablicy był remis po 77. W tym momencie narodził się bohater spotkania - Grzegorz Jankowski.
Doświadczony skrzydłowy Pogoni wziął na siebie odpowiedzialność za grę w ataku. Najpierw trafił "trójkę“, potem dwa rzuty osobiste. Przy stanie 82:79 Jankowski ponownie stanął na linii rzutów wolnych. Trafił pierwszy rzut, a po drugim wywalczył piłkę. Za chwilę wynik na 85:79 podwyższył znów po rzutach osobistych Łukasz Kłuś. Gości stać było tylko na zmniejszenie strat do trzech oczek, po rzucie za 3 pkt Krzysztofa Zarankiewicza.
Po meczu w hali zapanowała euforia. Pogoń trzeci raz z rzędu pokonała w meczu ligowym AZS.
- Ogromnie się cieszę, że w ważnych momentach ręka mi nie zadrżała - mówił Jankowski. - To był bardzo trudny mecz dla nas. Nie czuję się bohaterem. Wszyscy zagraliśmy na wysokim poziomie. Zwyciężyliśmy, bo byliśmy w tym meczu prawdziwą drużyną. Dziękuję kolegom z zespołu, bo każdy wniósł bardzo wiele do gry. Mamy ogromny potencjał i nasze możliwości musimy udowodnić w kolejnych meczach. Zwłaszcza na wyjeździe.

Liczni kibice w Prudniku byli świadkami bardzo dobrego widowiska. Oba nasze II-ligowe zespoły pokazały grę, której nie powstydziłyby się ekipy z wyższych lig.

- Jeszcze raz okazało się, że miejsca jakie zajmują drużyny przed meczem derbowym nie mają żadnego znaczenia - przyznawał Motyl. - My przecież jesteśmy liderem, a Pogoń zajmuje miejsce w środku tabeli i gdyby patrzeć tylko na dotychczasowe wyniki, to chyba powinniśmy wygrać. W tym meczu jak to w derbach faworyta jednak nie było. Rywal był mocno umotywowany i grał bardzo dobrze. Mimo porażki nie możemy mieć wielkich pretensji do siebie. Też zagraliśmy dobry mecz. Do sukcesu zabrakło trochę szczęścia.

Początek spotkania należał do gości z Opola. Prowadzili już 7:0, a po sześciu minutach 13:6. Gospodarze starali się za wszelką cenę wytrącić opolanom atut, jakim są rzuty za trzy punkty. Bardzo dokładnie pilnowany przez prudniczan był lider AZS-u - Paweł Machynia, który dopiero w czwartej kwarcie zdobywał punkty.

Machynia był dokładnie pilnowany, ale miejscowi nie potrafili sobie poradzić z Motylem. Już w pierwszej kwarcie zdobył on osiem punktów, a w całym meczu aż 23.
- Zaczęliśmy bardzo agresywnie w obronie i zaskoczyliśmy Pogoń - tłumaczył Motyl. - Potem jednak sędziowie zaczęli gwizdać "po aptekarsku“ i każde lekkie dotknięcie traktowali jako faul.

Pogoń rozkręcała się z minuty na minutę. Jeszcze w pierwszej kwarcie zdołała wyjść na prowadzenie. Druga kwarta meczu toczyła się prawie 40 minut. Akcje były bardzo krótkie, bo co chwilę sędziowie odgwizdywali faule zawodnikom obu drużyn. Po pierwszej połowie spotkania gospodarze mieli na koncie 17, a AZS aż 25 przewinień. Na szczęście nie było jakiś szczególnie brutalnych fauli czy wybitnie niesportowych zagrań. Jak to w derbach walka była po prostu bardzo twarda. Po przerwie oba zespoły zagrały już mniej agresywnie. Łącznie jednak w meczu były aż 62 faule (25 Pogoni i 37 gości). Nie dziwi więc, że w czwartej kwarcie parkiet po pięciu przewinieniach musieli opuścić: Tomasz Łakis (Pogoń) oraz Paweł Pakosz i Łukasz Nowak (AZS).

W trzeciej kwarcie meczu widzowie byli świadkami popisowej gry Pogoni. Kiedy więc przed ostatnią częścią gry było 74:63 dla gospodarzy wydawało się, że losy meczu są rozstrzygnięte.

Opinie

Opinie

Tomasz Włodowski, trener Pogoni.
- Niepotrzebna była ta nerwówka w końcówce. Rywale pokazali jednak charakter i nie spasowali po trzech kwartach. Ustawili strefę, nam kilka rzutów nie wpadło i stąd takie emocje. Wielkie słowa uznania dla Grześka Jankowskiego, który wziął na siebie odpowiedzialność. Cała drużyna zasłużyła na brawa. Za tydzień gramy z innym zespołem z czołówki - MKKS-em Zabrze. Wierzę, że znów wygramy i złapiemy odpowiedni rytm.

Dariusz Nawarecki, trener AZS-u.
- Po raz kolejny w derbach Pogoń okazała się lepsza. Tym razem byliśmy bardzo blisko. Liczyłem, że Pogoń pęknie po tym jak odrobiliśmy w czwartej kwarcie stratę jedenastu punktów. Gospodarze w końcówce potrafili zachować jednak zimną krew. To było bardzo dobre widowisko i na pewno kibice mogli być zadowoleni z poziomu.

Nic bardziej mylnego. AZS stanął w obronie strefą, z którą gospodarze sobie nie radzili. Na trzy minuty i dwadzieścia sekund do końca meczu na tablicy był remis po 77. W tym momencie narodził się bohater spotkania - Grzegorz Jankowski.
Doświadczony skrzydłowy Pogoni wziął na siebie odpowiedzialność za grę w ataku. Najpierw trafił "trójkę“, potem dwa rzuty osobiste. Przy stanie 82:79 Jankowski ponownie stanął na linii rzutów wolnych. Trafił pierwszy rzut, a po drugim wywalczył piłkę. Za chwilę wynik na 85:79 podwyższył znów po rzutach osobistych Łukasz Kłuś. Gości stać było tylko na zmniejszenie strat do trzech oczek, po rzucie za 3 pkt Krzysztofa Zarankiewicza.

Po meczu w hali zapanowała euforia. Pogoń trzeci raz z rzędu pokonała w meczu ligowym AZS.

- Ogromnie się cieszę, że w ważnych momentach ręka mi nie zadrżała - mówił Jankowski. - To był bardzo trudny mecz dla nas. Nie czuję się bohaterem. Wszyscy zagraliśmy na wysokim poziomie. Zwyciężyliśmy, bo byliśmy w tym meczu prawdziwą drużyną. Dziękuję kolegom z zespołu, bo każdy wniósł bardzo wiele do gry. Mamy ogromny potencjał i nasze możliwości musimy udowodnić w kolejnych meczach. Zwłaszcza na wyjeździe.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibic kosza

Wspaniałe widowisko które niestety wypatrzyli sędziowie meczu nie radząc sobie z bardzo otwartą i miejscami agresywną grą obu zespołów. Minimalne zwycięstwo Pogoni świadczy o wyrównanym pojedynku. Mogło być odwrotnie gdyby pewne nieprzemyślane zmiany prowadzących trenerów AZS PO. Oby nie popełniali takich błędów w meczu z Kłodzkiem bo może być kolejna porażka AZS.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3