Poletko pana prezydenta

Andrzej Szatan
Nadal kontrowersje budzi ingerencja Światowej Federacji Piłki Siatkowej (FiVB) w sprawy Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Konflikt trwa od początku roku, kiedy to Ruben Acosta, meksykański szef federacji, nie uznał wyborów nowego prezesa PZPS. Wówczas dotychczasowego sternika, Janusza Biesiadę, zastąpił Tadeusz Sąsara. Acosta zagroził, iż Polska nie zostanie dopuszczona do Ligi Światowej, jeśli Biesiada zostanie "wyrugowany" ze związku.

W tych dniach w Lozannie zostało podpisane porozumienie między Acostą a zwaśnionymi prezesami - byłym i obecnym. Ustalenia są takie: Sąsara będzie kierował związkiem do czasu nowych wyborów (15 kwietnia), w których nie zgłosi swej kandydatury, Biesiada został "współprezesem" PZPS odpowiedzialnym za Ligę Światową i będzie nim nawet wówczas, gdy przegra kwietniowe wybory. Ustalenia takie zaakceptował zarząd PZPS.
- To była bardzo trudna decyzja - mówi Leszek Kuśmierczyk, prezes Opolskiego Związku Piłki Siatkowej. - Federacja postawiła takie warunki, że po prostu musieliśmy je przyjąć, mając na uwadze dobro polskiej siatkówki. Cóż, kręgosłupy się gięły, ale wyjście było tylko jedno - przyjąć warunki porozumienia.
Prezydent Acosta swoim uporem pokazał, iż Liga Światowa to jego prywatne poletko i może bawić się na nim klockami, jak tylko chce. Przypomnieć wypada, iż wcześniej wykluczył już z LŚ Jugosławię, Stany Zjednoczone i Bułgarię.
- Przyznaję, że to swego rodzaju szantaż ze strony prezydenta Acosty - kontynuuje Kuśmierczyk. - Mogę sobie wyobrazić, co mówiliby polscy kibice siatkówki, gdyby nasza reprezentacja nie mogła występować w Lidze Światowej. Powiedzieliby zapewne, iż to rezultat urażonych ambicji kilku facetów ze związku, i ukamieniowaliby nas.
Kuśmierczyk zwraca też uwagę na czysto sportowy aspekt decyzji podjętej przez zarząd PZPS.
- Gdybyśmy zostali wykluczeni z Ligi Światowej, to na ponad pół roku siatkówka zamarłaby w Polsce. Po zakończeniu krajowych rozgrywek wszyscy zawodnicy mogłyby sobie pojechać do domów, na wczasy. Nie grając w lidze, nie zdobywalibyśmy punktów w rankingu, obsuwalibyśmy się w nim w dół, a to mogłoby doprowadzić do tego, iż Polska nie wystartowałaby w eliminacjach do igrzysk olimpijskich.

Paradoksem całej sprawy jest to, iż zaakceptowanie przez zarząd PZPS porozumienia z Lozanny wcale nie rozwiązuje wewnętrznych spraw polskiej siatkarskiej centrali. W kasie nadal jest ogromna dziura budżetowa. Deficyt sięga 4,2 mln złotych. Zarząd chciał postawić Biesiadę przed sądem.
- Niedociągnięcie w pracy związku poprzedniego prezesa są niezaprzeczalne - tłumaczy Kuśmierczyk. - Kierując sprawę do sądu, moglibyśmy spowodować to, że związek zostałby zawieszony w prawach. A sprawa w sądzie ciągnęłaby się rok, jeśli nie dwa. Długami zajmie się sąd pulubowny.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie