Polska i Brazylia, czyli królowie futbolu - komentuje Adam Willma

Adam Willma
Adam Willma
Mundial w Katarze. Tam, niestety, nie da się dojechać pociągiem.
Mundial w Katarze. Tam, niestety, nie da się dojechać pociągiem. Paweł Relikowski
W 1938 roku, podczas mistrzostw świata w piłce nożnej, odbył się jeden z najsławniejszych meczów w historii. Reprezentacja Polski zmierzyła się z Brazylią.

Towarzyszyły temu spotkaniu pewne problemy, bo obie drużyny grały w jasnych koszulkach, więc trzeba było zrobić losowanie, która ubierze się inaczej. Padło na Brazylię, która jednak zapasowych strojów nie miała. Członkowie brazylijskiej kadry rzucili się więc nerwowo na poszukiwanie zastępczych koszulek i w końcu znaleźli – niebieskie. To był pierwszy mecz w historii, w którym Brazylia wystąpiła w tym kolorze.

Polacy zresztą również liczyli każdy grosz – do Francji jechali najzwyklejszym pociągiem 36 godzin.

Spotkanie odbyło się na stadionie w Strasburgu, który szczycił się nawet zadaszeniem jednej z trybun. Łącznie na widowisko ściągnęło około 20 tys. kibiców, których nie zniechęcił ulewny deszcz. Kibice intuicję mieli dobrą, bo mecz okazał się fascynującym pojedynkiem gigantów. Po stronie brazylijskiej wystąpił sławny Leonidas – zwany „Człowiekiem z Gumy” albo „Czarnym Diamentem”. Po drugiej stronie Ernest Wilimowski, młody napastnik ze Śląska, którego nazwisko po tym meczu znajdzie się na czołówkach gazet.

W regulaminowym czasie mecz zakończył się remisem 4:4. Konieczna była więc dogrywka, w której padły jeszcze 3 bramki (5:6). Tę ostatnią, na wagę zwycięstwa strzelił Leonidas. Jego strzał przeszedł do historii również dlatego, że zlana deszczem murawa zamieniła się w kartoflisko. Leonidas zdjął więc buty i bramkę zdobył boso.

Znakomity mecz z Polakami zmienił dotychczasowe postrzeganie Brazylii, ale również z polskiego napastnika, który zdobył wówczas 4 bramki, uczynił legendę.

Po latach Leonidas na zwieńczenie kariery otworzył sklep meblowy w Sao Paolo. Wilimowski, który został w czasie wojny wprzęgnięty do ligi niemieckiej, nie będzie miał już powrotu do kraju. Jego tłumaczenia, że uratował w ten sposób matkę przed Auschwitz nikogo nie będą interesować.

Po co snuje tę historię? Ano tak sobie pomarzyłem, że oglądam raz jeszcze spotkanie gigantów - że wychodzą przeciwko sobie panowie w białych i niebieskich koszulkach. Że polska drużyna leci drugą klasą, a mimo to sypie się grad goli. Ale, oczywiście, Brazylijczycy grają bez butów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Materiał oryginalny: Polska i Brazylia, czyli królowie futbolu - komentuje Adam Willma - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie