Polsko - czeski incydent graniczny. Nasze wojsko zajęło... czeską kapliczkę

Krzysztof Strauchmann
Kiedy 15 marca polskie władze wysłały wojsko do pilnowania granic, jeden z posterunków granicznych ustawiono na mostku w Pielgrzymowie.
Kiedy 15 marca polskie władze wysłały wojsko do pilnowania granic, jeden z posterunków granicznych ustawiono na mostku w Pielgrzymowie. Google Street View
Polskie wojsko pilnujące polsko – czeskiej granicy zajęło fragment terytorium Republiki Czeskiej, na którym rozbito namiot dla żołnierzy i ustawiono posterunek. Po interwencji czeskiego MSZ posterunek przestawiono, a MON tłumaczy to nieporozumieniem.

Zdarzenie miało miejsce w wiosce Pielgrzymów w gminie Głubczyce. To prawdziwy koniec świata, malownicza wioseczka wśród gór.

W XVIII wieku miejscowość podzielono na dwie części – pruską i austriacką, a granicą był środek potoku. Przebieg granicy nie zmienił się do dziś, choć teraz rozdziela Polskę i Republikę Czeską.

Kiedy 15 marca polskie władze wysłały wojsko do pilnowania granic, jeden z posterunków granicznych ustawiono na mostku w Pielgrzymowie. Obok biegnie droga do wioski, miejscowi wielokrotnie widzieli, że toi toi dla mundurowych ustawiono po polskiej stronie granicy, ale sam patrol stanął już po czeskiej stronie, obok XVIII-wiecznej kapliczki. Tam też wojskowi rozbili sobie namiot.

Na obrazie Google Street nie widać w tym miejscu tablic granicznych, być może żołnierze nie do końca byli zorientowani w dokładnym przebiegu granicy. Z miejscowymi nie chcieli jednak rozmawiać, bo „zabroniono im tego”.

Nieoficjalnie wiemy, że stacjonowali tam saperzy z Brzegu, choć MON nie ujawnia, o jaką jednostkę chodzi.

Czeskie władze nawet nie zauważyły „inwazji”. Problem ujawnił się pod koniec maja.

Jak donosi czeska gazeta Denik, do czeskiego Pelhrimova przyjechał ekspert, aby skontrolować prace konserwatorskie kapliczki, stojącej tuż przy granicy. Według dziennika, wojskowi z Polski zabronili mu fotografować zabytkowy obiekt.

Kilka dni później do Pelhromova przyjechali wolontariusze stowarzyszenia Hnuti Duha, które od wielu lat remontuje opuszczony miejscowy kościół. Też chcieli przy okazji obejrzeć kapliczkę, ale nie pozwolono im podejść bliżej niż 10 metrów do obiektu.

- To okropne doświadczenie, gdy rozkazywał mi żołnierz z karabinem maszynowym w mundurze zagranicznej armii – opowiadał Denikowi Ivo Dokoupil, koordynator Hnuti Duha.

Po tych zdarzeniach starosta Slezkich Rudoltic zawiadomił czeską policję o obecności polskich wojsk w jego gminie. Sprawa została poruszona na szczeblu ministerialnym między rządami.

Rzeczniczka czeskiego MSZ przekazała potem czeskim mediom, że „Doszło do nieporozumienia, a kapliczka jest już dostępna”.

Faktycznie. Jak mówią mieszkańcy Pielgrzymowa, polscy wojskowi zwinęli swój namiot i przenieśli się na druga stronę granicznego mostka.

Po nieudanych próbach wyjaśnienia sprawy w opolskich siłach zbrojnych prosiliśmy o wyjaśnienia rzecznika Centrum Operacyjne MON. Oto stanowisko MON:

„ W odpowiedzi na doniesienia medialne, mówiące o tym, że Wojsko Polskie naruszyło granicę z Czechami i zajęło swoim posterunkiem rejon zabytkowej kapliczki, informujemy, że żołnierze Wojska Polskiego realizują na granicach wsparcie Straży Granicznej. Lokalizacja posterunku była wynikiem nieporozumienia, a nie działaniem celowym i została niezwłocznie skorygowana. Nie jest natomiast prawdą jakoby polscy żołnierze zabronili robienia zdjęć kapliczki, poprosili natomiast o nie fotografowanie samego posterunku”.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska