Pomysł na protest. Prowokacje nie tylko po opolsku

Radosław Dimitrow
Radosław Dimitrow
- Zdjęliśmy te tablice - mówi przedstawiciel strzeleckiego starostwa Andrzej Ful. Ale i tak zaczęły one żyć własnym życiem i wzbudziły wielkie emocje.
- Zdjęliśmy te tablice - mówi przedstawiciel strzeleckiego starostwa Andrzej Ful. Ale i tak zaczęły one żyć własnym życiem i wzbudziły wielkie emocje. Radosław Dimitrow
Zbieranie petycji, manifestacje na ulicy, a nawet głodówki przestają kogokolwiek obchodzić. Dziś, żeby skutecznie zamanifestować swoje poglądy, trzeba mieć przede wszystkim pomysł.

- Ludzie mają różne pomysły... - przyznaje Wojciech Burzyński, właściciel opolskiej firmy Restal. - Jeden klient zamówił u nas znak "ograniczenie prędkości do 40 km/h", żeby zrobić koledze prezent na okrągłe urodziny. Inni kupują u nas tablice, bo uważają, że to świetna reklama, którą można postawić przy restauracji, albo ciekawy ozdobnik do ogrodu. My możemy wyprodukować wszystko i nie wnikamy w to, jaki pomysł ma klient. Zasada jest jedna: projekt powinien być przygotowany profesjonalnie, żeby można go było wydrukować.

Projekty znaków, które stanęły niedawno w Ochodzach w gminie Komprachcice, takie właśnie były. Wystarczyło, że graficy z Restalu wgrali je do komputera i już mogli ruszyć z produkcją. Tablice przedstawiały kontury stanu w USA, na które nałożone zostały nazwy "Ohio" i "Ohajo". Wyglądem niczym nie różniły się od tych, które stoją przy drogach i zachęcają przyjezdnych do zwiedzania krajowych zabytków. Nieznany autor zawiesił je tuż pod polską i niemiecką nazwą wsi.

Dziś przedstawiciele firmy nie chcą zdradzić, kto je zamówił. Mówią, że to tajemnica handlowa. Nie spodziewali się, że ich wyprodukowanie wywoła taką falę dyskusji.

- Przez nasze ręce przechodzi bardzo duża liczba zamówień - dodaje Burzyński. - Pomyśleliśmy, że ktoś kupił takie tablice, żeby zrobić jakiś żart. Do głowy nikomu nie przyszło, że będą wykorzystane do manifestowania jakichś poglądów.

Burzyński po namyśle przyznaje, że są jednak projekty, których firma nie dopuściłaby nigdy do druku. Na pewno spod maszyny nie wyszłaby żadna tablica przedstawiająca nazistowskie symbole.

Skuteczna prowokacja

W dniu, gdy fałszywe tablice pojawiły się w Ochodzach, rozpętała się burza. Ludzie zaczęli plotkować, zastanawiając się, kto jest ich autorem. Mniejszość niemiecka odebrała to jako atak na ich prawa, a na forach internetowych znów rozgorzała dyskusja nad sensem stawiania znaków po polsku i po niemiecku na koszt podatników.

Paweł Smolarek, wójt gminy Komprachcice, był wyraźnie oburzony prowokacyjnym dołożeniem tablic. Stanęły one bowiem bez zgody zarządcy drogi.

- Coś takiego nie powinno mieć miejsca w państwie prawa - twierdzi oburzony Smolarek.
- Dla nas to szok - dodaje Rozwita Piechota, sołtyska Ochódz. - Nie mamy nic przeciw dwujęzycznym nazwom naszej wsi, ale trzecia nie jest nam do niczego potrzebna.

Ale przeciwnicy dwujęzycznych tablic nie kryli zadowolenia. Właśnie o to chodziło. W internecie głośno popierali akcję, w przeciwieństwie do chuligańskich wybryków, które polegały na niszczeniu lub zamalowywaniu tablic. Nagle okazało się, że ktoś znalazł skuteczny sposób, żeby wbić szpilę mniejszości niemieckiej, która od lat przekonuje do podwójnych nazw. Akcja okazała się głośniejsza niż wszystkie wcześniejsze protesty w sieci - internauci, którzy blisko rok temu założyli na Facebooku grupę "NIE dla tablic dwujęzycznych", mogą dziś powiedzieć, że w porównaniu z tym ich pomysł był porażką. Do grupy zapisało się zaledwie 128 osób. Grupa fanów Gargamela, tego od Smerfów, jest 100 razy liczniejsza.

Zdaniem prof. Wiesława Godzica, medioznawcy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, o akcji zrobiło się głośno, bo cechował ją dobry pomysł i element zaskoczenia.

- Ludzie uwielbiają takie przewrotne akcje, dlatego wzbudzają one duże zainteresowanie - tłumaczy prof. Godzic. - Przekaz wzmacniany jest ponadto przez media, które relacjonują nietypowe wydarzenia.

Skąd bierze się tak silna irytacja przedstawicieli mniejszości w sprawie tablicy w Ochodzach, skoro nie był to nawet akt wandalizmu? Otóż stąd, że przeciwnicy dwujęzycznych nazw trafili w sedno ze swoim przekazem. Inteligentny przeciwnik zawsze wzbudza większy niepokój i poczucie zagrozenia.

Kto za tym stoi?

Przeprowadziliśmy własne śledztwo, żeby ustalić autorów prowokacji. Okazało się, że stoją za nią młodzi mieszkańcy Opola, którzy nie zgodzili się jednak na ujawnienie swoich imion i nazwisk.

- Bo ta akcja wcale nie była wymierzona w mniejszość - przekonuje Michał, jeden z organizatorów. - To miał być taki happening. Chcieliśmy trochę urozmaicić krajobraz i sprowokować ludzi do myślenia. Ale to miał być tylko żart. Nie sądziliśmy, że ktokolwiek poczuje się urażony.

Na dowód tego Michał tłumaczy, że podobnych tablic było na Opolszczyźnie więcej. Dwie z nich stanęły pomiędzy Siedlcem a Sprzęcicami w gminie Izbicko, tuż obok łąki, na której dawno temu okoliczni mieszkańcy grali w piłkę nożną. Prowokatorzy oznakowali zapuszczony teren jako zabytkowe "cebulowe boisko".

To również miało być zabawne. Ale w gminie, w której mniejszość niemiecka zgarnęła prawie wszystkie głosy w radzie, i to bez organizowania wyborów (nikt nawet nie próbował walczyć o głosy z członkami tej grupy), ludzie odebrali to także jako prowokację polityczną.

- Może ktoś nam chciał dokuczyć, że u nas władza źle rządzi i dlatego nawet boisko mamy zarośnięte? - zastanawiał się w środę pan Henryk, przejeżdżając obok "cebulowego boiska".

Urzędnicy ze strzeleckiego starostwa zdecydowali o zdemontowaniu znaków. Zasiliły one szereg zniszczonych i niepotrzebnych tablic, które zalegają w piwnicy urzędu.

- Folia odblaskowa drugiej generacji? Ktoś chyba nie miał co robić z pieniędzmi... - dziwił się Andrzej Ful, naczelnik wydziału dróg w starostwie, szacując, że jedna z nich warta jest ok. 500 zł.

Przewrotnie znaczy skutecznie

Ale nie tylko Opolszczyzna może pochwalić się głośnymi prowokacjami.
O tym, że mogą one mieć potężną siłę rażenia, przekonali się niedawno na własnej skórze pseudokibice z Łodzi, którzy od lat prowadzą swoistą wojnę z fanami Widzewa. Ci drudzy, zamiast pisać po raz kolejny na murach "Je... ŁKS", postawili na przewrotne hasła typu: "ŁKS robi herbatę z wody po pierogach", "ŁKS nie czyta książek", "ŁKS maluje pasy korektorem".
Nagle okazało się, że ludzie zaczęli z wypiekami na twarzy czytać murale. A niektórzy w drodze do pracy ze szczególnym skupieniem obserwują mury, żeby - niczym przy dobrym kawale - trochę się pośmiać.

Fani ŁKS-u nie pozostali dłużni: "Widzew nosi buty na rzepę!" - napisali na jednym z bloków, a ŁKS odpowiedział: "Stać nas. A wy nosicie sandały i skarpety".

Podobny charakter miały tablice "Opole miasto zamknięte" ustawione w ubiegłym roku jako wyraz krytyki zupełnego zakorkowania stolicy regionu i braku koordynacji prac drogowych w mieście.

Ale poza stawianiem tablic czy bazgraniem po murach prowokacje mogą mieć dużo "brudniejszy" i bardziej podły charakter. W Zgorzelcu kilka dni temu jeden z portali
internetowych, który chciał się zareklamować, wykupił billboard, na którym umieścił hasło "Uwaga pedofil!" ze zdjęciem mężczyzny, którego oczy zostały przykryte czarnym paskiem. Problem w tym, że przedstawionym "pedofilem" jest... uczciwy dziennikarz konkurencyjnego portalu. O tym, że stał się negatywnym bohaterem kampanii, dowiedział się, jadąc główną ulicą, gdy zauważył billboard. Dziennikarzowi nie jest do śmiechu i zapowiada, że odda sprawę do sądu.

Szczyt prowokacji osiągnął we wtorek Jerzy Urban, kontrowersyjny lewicowy polityk i właściciel tygodnika "Nie". Po tym, jak ogłoszone zostały najnowsze sondaże partii politycznych, nagrał film ze swoim udziałem, na którym widać, jak... wiesza się na grubej linie, i opublikował go w internecie. W tle gra pianino, a Urban wypowiada przy tym słowa: "Bardzo się cieszę, że PiS wygrywa w sondażach". Po tym chwyta za linę, zakłada ją na szyję i wystawia język, trzęsąc się przy tym jak galareta.

W tym przypadku internauci zareagowali na prowokację w równie przewrotny sposób. "Lewica jest tak słaba, że nawet powiesić się nie potrafi" - komentowali.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3