Porucznik Janka

RedakcjaZaktualizowano 
Podporucznik pilot Janina Lewandowska zginęła w Katyniu w kwietniu 1940 roku jako jedyna kobieta oficer Wojska Polskiego.
Podporucznik pilot Janina Lewandowska zginęła w Katyniu w kwietniu 1940 roku jako jedyna kobieta oficer Wojska Polskiego.
W trzech obozach sowieckich zginęło 12 tysięcy polskich oficerów. Wśród zamordowanych była jedna kobieta: podporucznik Janina Lewandowska.

Nie sprawdzone wieści mówią, iż w Katyniu zginęły dwie kobiety. Na istnienie jednak w obozie pierwszej nie ma konkretnych dowodów. Obozowa wieść niosła, że jeden z polskich oficerów przebywał w obozie wraz z młodą dziewczyną przebraną w mundur podporucznika. Jedna z wersji mówi, że była to córka oficera, druga - że jego młoda żona. Obie nie znajdują jednak potwierdzenia w dokumentach. W mogiłach zbiorowych odnaleziono jedyne zwłoki kobiece - Janiny Lewandowskiej.

Urodziła się 22 kwietnia 1908 roku w Charkowie. Była drugim dzieckiem generała Józefa Dowbor-Muśnickiego, byłego generała armii carskiej, twórcy formacji Dowborczyków - słynnego Korpusu Polskiego w Rosji.

Rodzice Janiny pobrali się w roku 1905. Ojciec był wtedy oficerem w armii carskiej, matka - Agnieszka z Korsunskich, młodsza od męża o czternaście lat - była córką gimnazjalnego profesora w Jarosławiu.

Wczesne dzieciństwo Janina spędziła w Rosji. Mieszkała w Charkowie, Mińsku i Bobrujsku. W roku 1918 rodzina generała opuściła ogarniętą rewolucją Rosję i wróciła do Polski. Najpierw Dowbor-Muśniccy przebywali w okolicach Sandomierza u krewnych, potem byli gośćmi księcia Michała Radziwiłła w jego majątku w Staszowie. W połowie roku 1919 generał przeniósł się do Wielkopolski. W Lusowie pod Poznaniem nabył nieduży majątek ziemski i tam osiadł z rodziną.
Pasją Janiny była muzyka. Po ukończeniu gimnazjum podjęła studia w poznańskim Konserwatorium Muzycznym. W klasie fortepianu kształciła się pod kierunkiem profesor Jadwigi Wierzbickiej, a w klasie śpiewu solowego u profesor Marii Trąbczyńskiej.

Wakacje spędzała w Lusowie, jeździła konno i dawała koncerty oraz recitale w miejscowym kościele.

Prześcignąć ptaki
Życiem Janki rządziło kilka pasji: muzyka, miłość do koni oraz szybownictwo i lotnictwo. Miłością do lotnictwa zaraził Janinę jej młodszy brat, Olgierd. Zdradziła więc muzykę dla szybowania w przestworzach. Zrezygnowała z kariery solistki operowej.

Jeszcze jako uczennica gimnazjum uczestniczyła w pokazach szybowcowych na poznańskim lotnisku Ławica. Potem została członkiem poznańskiego Klubu Lotniczego i zdobyła uprawnienia pilota szybowcowego. Szybownictwo nie zdołało jednak zaspokoić jej lotniczych ambicji. W roku 1934 w Wyższej Szkole Pilotażowej w Ławicy ukończyła kurs pilotażu szybowcowego oraz kurs spadochroniarski.
W początkach roku 1937 została skierowana do Zgierza na kurs radiotelegrafistów. Po zdobyciu tych uprawnień otrzymała stopień podchorążego, a potem stopień porucznika rezerwy.

W roku 1934 poważnie chory generał Muśnicki zgromadził w Lusowie wszystkie swoje dzieci. Sporządził testament. Lusowo, które czasowo oddał w dzierżawę, i należący do niego majątek ziemski otrzymała Agnieszka. Janina zaaprobowała wolę ojca. Nie była w najmniejszym stopniu zainteresowana prowadzeniem gospodarstwa w Lusowie. Całe jej życie wypełniała bez reszty pasja, którą było lotnictwo. W jej życiu pojawiła się też miłość.

W roku 1936 na zawodach szybowcowych w Tęgoborzu pod Nowym Sączem Janina poznała podpułkownika lotnictwa Mieczysława Lewandowskiego, instruktora pilotażu szybowcowego. Lewandowski pochodził z Krakowa. Pełne trzy lata trwała więc korespondencja między Krakowem i Poznaniem, przerywana krótkimi spotkaniami w obu miastach. W maju 1939 roku młodzi zaręczyli się.

Ślub cywilny odbył się w Poznaniu w czerwcu 1939 roku, ślub kościelny w lipcu tegoż roku w Tęgoborzu. Po krótkiej podróży poślubnej Janina wróciła do Poznania, a pułkownik do Krakowa, gdzie rozpoczął załatwianie formalności z przeniesieniem do jednostki w Poznaniu. Janina zaczęła intensywne przygotowania do Szybowcowych Mistrzostw Polski, które miały się odbyć we wrześniu w Warszawie.
Droga do piekła
Dzisiaj można już odtworzyć, co działo się z Janiną Lewandowską po wybuchu wojny.

3 września 1939 roku pułkownik Lewandowski przyjechał do Poznania, aby zabrać żonę. Minął się z nią w drzwiach. Od domowników usłyszał, że właśnie wyszła na dworzec kolejowy. Pociągiem w kierunku Lwowa wyjechała na punkt mobilizacyjny. Gdy Lewandowski dotarł na dworzec, pociąg, do którego wsiadła Janina, właśnie ruszył.

Pułkownik Lewandowski już nigdy więcej nie zobaczył swojej żony. On sam wraz z wojskiem przedostał się do Francji, a potem do Anglii. Przez całą wojnę walczył jako lotnik. Brał udział w bitwie o Anglię, a po wojnie pozostał na wyspie. Przez wiele lat po wojnie szukał żony, po której przepadł wszelki ślad.

Janina wyjechała razem z dwoma innymi zmobilizowanymi oficerami - lotnikami. W Łucku znajdowało się zgrupowanie, do którego cała trójka była przydzielona. Kilka godzin po wyruszeniu z Poznania w miejscowości Nekla pociąg został ostrzelany przez lotnictwo niemieckie. Janina wraz z kolegami porzuciła zbombardowany skład i udała się pieszo w kierunku Wrześni. Po drodze cała trójka przyłączyła się do rzutu kołowego 3. Pułku Lotniczego dowodzonego przez kapitana Józefa Sidora. 8 września oddział dotarł do Lublina. W Trawnikach skład został załadowany do pociągu i ruszył w kierunku Brześcia. Dotarli jednak tylko do miejscowości Kopyczyńce. Dalej można już było poruszać się tylko pieszo. W Kopyczyńcach Janina zjawiła się 17 września. Po pięciu dniach wędrowania, 22 września jednostka została otoczona przez sowieckie czołgi. Kapitana Sidora i porucznik Lewandowską jako oficerów odłączono od żołnierzy i skonfiskowaną polską sanitarką przewieziono do obozu w Ostaszkowie. Stamtąd oboje zostali przewiezieni do obozu w Kozielsku.

Ci nieliczni oficerowie, którzy przeżyli Katyń, pamiętali dobrze Janinę Lewandowską, jedyną kobietę oficera znajdującą się w obozie.
Janina mieszkała sama w wydzielonym pomieszczeniu. Dzielnie znosiła obozowe warunki bytowania. Ubrana w lotniczy kombinezon chodziła po obozie. Starannie ukrywała swoje nazwisko panieńskie i miała ku temu powody. Była przecież córką byłego generała carskiego, walczącego przeciwko rewolucji październikowej. Do samego końca zachowywała się dzielnie, jak przystało na polskiego żołnierza i oficera.

Zginęła w kwietniu 1940 roku uśmiercona strzałem w tył głowy w lasku katyńskim. Miała 32 lata.

Dziś na lusowskim cmentarzu w rodzinnym grobowcu Dowbor-Muśnickich generał spoczywa jedynie z żoną Agnieszką. Nie ma tu obu synów, a po córkach została jedynie kamienna tabliczka z datą ich urodzin i datą ich śmierci - Agnieszki i Janiny. Palmiry i Katyń. Trudno o bardziej symboliczny grób polskiej rodziny z czasu ostatniej wojny.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

r
respekt

W tył głowy.... `bohaterowie`... ich mać była.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3