Poseł Jaki zamknął biuro przed protestującymi [zdjęcia, wideo]

Artur  Janowski
Artur Janowski
Rafał Kampa wręcza Małgorzacie Wilkos niemieckie ciastka.
Rafał Kampa wręcza Małgorzacie Wilkos niemieckie ciastka. Artur Janowski
- Czujemy się opluci. Czy my jesteśmy terrorystami? - mówili mieszkańcy protestujący przeciw powiększeniu Opola, których nie wpuszczono do biura posła Patryka Jakiego.

Mieszkańcy gminy Dobrzeń Wielki przyszli do biura na spotkanie, na które zaprosił ich sam poseł. Zamiast Patryka Jakiego, który lobbował za zmianą granic, zobaczyli zamknięte drzwi oraz policję, przyglądającą się i filmującą protestujących.

- Czujemy się opluci, pan poseł Jaki zapomina, że on jest dla nas, a nie my dla niego! - mówił Janusz Piontkowski, sołtys Kup w gminie Dobrzeń Wielki.

- Czy my jesteśmy terrorystami? - pytał Rafał Kampa, radny gminy.

Do mieszkańców wyszła Małgorzata Wilkos, dyrektor biura, która przekonywała, że poseł nie mógł przybyć (jest obecnie w USA - red.). Zamknięcie biura tłumaczyła tym, że nie chciała powtórki sprzed tygodnia, gdy protestujący zaczęli okupację pomieszczeń, a na koniec wyprowadziła ich policja.

- Poseł podtrzymuje, że jest możliwość spotkania, ale nie ma mowy o zmianie decyzji dotyczącej powiększenia Opola - podkreślała Wilkos, a obok niej stał poseł Antoni Duda dzielący biuro z Jakim.

- Zdaję sobie sprawę, że protestujący nie chcą rozmawiać ze mną, tylko z wiceministrem - mówił Duda.

Mieszkańcy wręczyli dyrektorowi biura niemieckie ciasteczka w nawiązaniu do ciągłych sugestii, że to mniejszość niemiecka inspiruje protesty.

- I mamy też do pani Wilkos pytanie: czy trzeba wypieprzyć z Opola takie sklepy jak Lidl, jak Kaufland czy Aldi? - mówił Rafał Kampa. Odpowiedzi się nie doczekał.

Protestujący zawiązali tzw. zgromadzenie spontaniczne i będą pod biurem do 16.00. Chcą rozdawać ulotki i przekonywać opolan, że proces powiększenia miasta nie będzie dla nich korzystny.

- Nie mogliśmy złożyć pism z petycją do wiceministra, więc pojawimy się w biurze po raz kolejny w poniedziałek o godzinie 11 - zapowiada Kampa.

Udało nam się skontaktować z wiceministrem Patrykiem Jakim, który uważa, że jest ciągle wulgarnie obrażany, a protestujący chcą sparaliżować pracę biura poselskiego.

- Ponoszę obecnie pewne osobiste koszty związane ze zmianą granic, ale jestem przekonany, że zrobiłem coś dobrego dla Opola, w którym się urodziłem i o które zawsze dbam - podkreśla dla nto.pl wiceminister sprawiedliwości. - Stolica naszego regionu będzie miała teraz największy budżet w historii i lepiej wykorzysta zasoby z elektrowni niż mała gmina Dobrzeń. Gdyby 40 lat temu ktoś nie powiększył Opola - dziś nie mielibyśmy województwa, a Opole byłoby małym miastem powiatowym.

Kontrowersyjna zmiana granic - która dla gmin Dobrzeń Wielki, Dąbrowa, Prószków oraz Komprachcice, oznacza stratę mieszkańców, podatków i gruntów, wejdzie w życie 1 stycznia 2017 roku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska