Posłanki fundują kawę mieszkańcom Kluczborka

Plakat
Od lewej: Janina Okrągły i Danuta Jazłowiecka
Od lewej: Janina Okrągły i Danuta Jazłowiecka Plakat
Posłanki Danuta Jazłowiecka oraz Janina Okrągły (obie z PO) prowadzą cykl spotkań przy kawie. Dzisiaj po południu fundują kawę w Kluczborku.

Spotkanie przy kawie z posłankami rozpocznie się dzisiaj o godz. 16.30 w restauracji Nowy Strych na kluczborskim Rynku.

Danuta Jazłowiecka oraz Janiną Okrągły zapraszają zainteresowanych kulisami europejskiej i krajowej polityki, tym, jak zapadają decyzje w Brukseli oraz na Wiejskiej w Warszawie.

Wszyscy, którzy przyjdą na spotkanie z posłankami, mogą liczyć na kawę lub herbatę.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 30

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zenek

ho ho

G
Gość

A co te posłanki to niby skąd są? z księżyca? Przecież to z tej partii co nasz buła. Kto rządzi dziś w POlsce???? Kto odpowiada za to co się dzieje????

m
miodek

a co te posty maja wspolnego z tematem? pisza je ludzie ograniczeni skoro nie umieja pisac na temat

G
Gość

Rząd Donalda Tuska jest winny 10 mld zł zagranicznym konsorcjom, które budowały w Polsce stadiony i autostrady – donoszą niemieckie media. Zaangażowanie w projekty autostradowe okazało się fatalnym interesem także dla polskich podwykonawców. – Uwierzyli w gwarancje, jakie dawał rząd, i skończyło się to dla nich fatalnie – mówią eksperci.

W Europie rośnie medialny szum wokół nierozliczonych faktur wystawionych przez zagraniczne firmy za budowane w Polsce autostrady i stadiony. Po liście ambasadorów Niemiec, Austrii, Francji, Irlandii, Portugalii i Holandii do polskiego rządu, w którym domagają się w imieniu budowlanych koncernów zapłaty zaległych rachunków na ogólną kwotę 10 mld zł, sprawa trafiła do europejskich mediów. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” w artykule zatytułowanym „Polska budowała na krechę” przedstawia dramatyczną sytuację zagranicznych firm, którym polski rząd dotąd nie zapłacił za prace budowlane związane z piłkarskim Euro 2012.

Niemiecka gazeta podaje przykład austriackiego koncernu Alpine Bau, który właśnie ogłosił upadłość. Do dziś trwa spór firmy z Narodowym Centrum Sportu o zaległy rachunek na kilkadziesiąt milionów euro za prace związane z budową Stadionu Narodowego w Warszawie. Austriacy wycofali się też z budowy mostu na autostradzie A1 i skierowali sprawę do sądu, ponieważ Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad cofnęła poręczenia bankowe na 12 mln euro. – Nie jesteśmy zainteresowani prefinansowaniem polskiej infrastruktury – stwierdził Arnold Schiefer, prezes Alpine Bau.

Sprawa dotyczy głównie GDDKiA, która uchyla się od zapłacenia części faktur wystawionych przez zagraniczne koncerny. Kilka dni temu państwowych urzędników poparł Donald Tusk, podkreślając, że list ambasadorów w tej sprawie „nie zrobił na nim szczególnego wrażenia” i że nie ma żadnego powodu, by GDDKiA „ustępowała przed polityczną presją i płaciła szybciej lub więcej, niż to wynika z kontraktu”. Reakcja premiera dziwi, bo skandal wokół rozliczeń z zagranicznymi firmami psuje wizerunek Polski jako poważnego partnera biznesowego.

 

G
Gość

75 tysięcy złotych wydała kancelaria premiera Donalda Tuska na alkohol w 2012 roku. Jest to „spora” suma, jednak u prezydenta Bronisława Komorowskiego na ten sam cel przeznaczono … 141 tys. zł.
 
W kancelarii premiera w ubiegłym roku wypito 645 butelek wina i 122 butelki whisky – podaje „Fakt”. Oznacza to, że „na potrzeby bankietów i przyjęć”  wypijano tam średnio ponad dwie butelki wina dziennie.

W kancelarii prezydenta ponad dwie trzecie sumy wydano na wino – pisze „Fakt”.

 

G
Gość

 Polen hat auf Pump gebaut.

POlska budowała na krechę.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" przedstawia dramatyczną sytuację zagranicznych przedsiębiorstw budowlanych, które rok po Euro 2012 mają nadal niezapłacone przez polskie władze rachunki. Zdaniem FAZ rząd Tuska narobił długów na 10 mld zł!

W sprawę włączyli się już także ambasadorzy, którzy interweniują u polskich władz. 

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ) w artykule zatytułowanym "Polska budowała 'na krechę" (Polen hat auf Pump gebaut) przypomina, jak na krótko przed rozpoczęciem Mistrzostw Piłkarskich Euro 2012 Polska mogła pochwalić się nie tylko nowoczesnymi stadionami, lecz również długą na – 0 km siecią autostrad. (…)

 

 

  

 

 

 

 

G
Gość

Przeciętny wyborca PO jest pracowity jak Tusk, wykształcony jak Bartoszewski uprzejmy jak Niesiołowski, obiektywny jak TVN24 i GW, prawdomówny jak Michnik, kulturalny jak Palikot, zorganizowany jak Pitera, przystojny jak Ćwiąkalski, skromny jak Wałęsa, kochliwy jak Sawicka ubrany jak Drzewiecka punktualny jak Nowak PO prostu nadczłowiek =homo sovieticus

 

G
Gość
W dniu 23.06.2013 o 08:02, Gość napisał:

Z budżetem w 2012 roku było źle ale z tym w 2013 będzie tragicznie1. W sejmowej komisji finansów publicznych, a także w komisjach branżowych trwają intensywne prace związane z kontrolą wykonania budżetu państwa za 2012 rok.W ostatnim tygodniu zostały między innymi omówione dochody i wydatki budżetu, a także państwowy dług publiczny liczony metodą krajową i dług całego sektora publicznego liczony metodą unijną ESA 95 i sposób jego finansowania.Ministrowi Rostowskiemu zabrakło do planu ponad 16 mld zł wpływów z podatków w tym w szczególności z podatku VAT z którego wpływy były o ponad 12 mld zł niższe niż zaplanowano.Co więcej minister w grudniu 2012 rozporządzeniem zmienił zasady rozliczania wpływów z tego podatku i jego zwroty za grudzień zaliczył już w ciężar stycznia 2013. Gdyby nie ten rachunkowy zabieg wpływy z VAT byłyby o kolejne 2 mld zł mniejsze.Co więcej okazało się, że wpływy te były nawet nominalnie niższe niż wykonanie wpływów z VAT za rok 2011 a przecież rok 2012 zakończył się blisko 2% wzrostem PKB.Minister Rostowski ratował sytuację zablokowaniem wydatków na kwotę ponad 10 mld zł (prawdopodobnie została złamana ustawa o finansowaniu sił zbrojnych wg której wydatki na ten cel nie powinny być niższe niż 1,95% PKB roku poprzedniego), a także wpłatą z zysku NBP w wysokości ponad 8 mld zł, która wcześniej nie była planowana.2. Państwowy dług publiczny na koniec grudnia wyniósł ponad 840 mld zł (niecałe 53% PKB), a metodą unijną ponad 886 mld zł (prawie 56% PKB), co oznacza, że różnica w długu publicznym pomiędzy tymi dwoma metodami wynosi już ponad 3% PKB, na co krytycznie zwracał uwagę przedstawiciel NIK.Bardzo niekorzystnie zmieniła się także struktura jego finansowania. Blisko 32% do dług zaciągnięty w innych walutach niż polski złoty, a aż 52% to dług finansowany przez inwestorów zagranicznych co powoduje jego ogromną ekspozycję z jednej strony na ryzyko kursowe z drugiej jest szalenie niebezpieczne ze względu na „stadne” zachowania takich inwestorów szczególnie w warunkach pogłębiającej się niepewności na rynkach finansowych.3.W lipcu po zakończeniu się prac komisji finansów publicznych nad wykonaniem budżetu za 2012 rok, odbędzie się w Sejmie debata absolutoryjna dla rządu i zapewne rząd to absolutorium od koalicji dostanie, choć tak naprawdę taki sposób jego realizacji powinien być poważnym ostrzeżeniem.Bowiem już w 2012 roku po stronie dochodowej budżetu, a szczególnie wpływów podatkowych widać było zjawiska, które powinny rządzących co najmniej zaniepokoić.Brak reakcji ministra finansów na nie powoduje, że jeszcze silniej uwypuklają się one w realizacji budżetu na 2013 rok.Właśnie niedawno minister finansów opublikował podstawowe dane związane z jego realizacją za okres styczeń-maj i wygląda to bardzo niepokojąco.Za pierwsze 5 miesięcy tego roku wpływy z VAT okazują się być aż o 12% niższe niż te z analogicznego okresu roku ubiegłego, z akcyzy o 4,6% niższe, a z CIT aż o 14,7% niższe (tylko z PIT o 4,5% wyższe), co wygląda wręcz na rozkład systemu podatkowego.4.Brak dochodów podatkowych powoduje, że minister finansów wykonał już blisko 87% deficytu na cały rok i to tylko dlatego, że w ostatnich 2 miesiącach stosuje kreatywną księgowość na ogromną skalę.Jeszcze w większym stopniu niż do tej pory zamienia dotacje budżetowe dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na kredyty budżetowe (te pierwsze powiększają deficyt budżetowy te drugie nie), a także sprzedaje akcje spółek Skarbu Państwa za pośrednictwem BGK i księguje te wpływy jako dochody budżetowe, a nie jako przychody (wpływy z prywatyzacji tradycyjnie są zaliczane do przychodów budżetowych).Dokąd to prowadzi doprawdy nie wiadomo, chyba że Tusk i Rostowski już teraz wiedzą, że na jesieni wezmą do FUS przynajmniej 40 mld zł środków finansowych z OFE.

o bosze...Gościu streszczaj się bo to internet. Pisz z jajami.

G
Gość

Z budżetem w 2012 roku było źle ale z tym w 2013 będzie tragicznie
1. W sejmowej komisji finansów publicznych, a także w komisjach branżowych trwają intensywne prace związane z kontrolą wykonania budżetu państwa za 2012 rok.
W ostatnim tygodniu zostały między innymi omówione dochody i wydatki budżetu, a także państwowy dług publiczny liczony metodą krajową i dług całego sektora publicznego liczony metodą unijną ESA 95 i sposób jego finansowania.
Ministrowi Rostowskiemu zabrakło do planu ponad 16 mld zł wpływów z podatków w tym w szczególności z podatku VAT z którego wpływy były o ponad 12 mld zł niższe niż zaplanowano.
Co więcej minister w grudniu 2012 rozporządzeniem zmienił zasady rozliczania wpływów z tego podatku i jego zwroty za grudzień zaliczył już w ciężar stycznia 2013. Gdyby nie ten rachunkowy zabieg wpływy z VAT byłyby o kolejne 2 mld zł mniejsze.
Co więcej okazało się, że wpływy te były nawet nominalnie niższe niż wykonanie wpływów z VAT za rok 2011 a przecież rok 2012 zakończył się blisko 2% wzrostem PKB.
Minister Rostowski ratował sytuację zablokowaniem wydatków na kwotę ponad 10 mld zł (prawdopodobnie została złamana ustawa o finansowaniu sił zbrojnych wg której wydatki na ten cel nie powinny być niższe niż 1,95% PKB roku poprzedniego), a także wpłatą z zysku NBP w wysokości ponad 8 mld zł, która wcześniej nie była planowana.
2. Państwowy dług publiczny na koniec grudnia wyniósł ponad 840 mld zł (niecałe 53% PKB), a metodą unijną ponad 886 mld zł (prawie 56% PKB), co oznacza, że różnica w długu publicznym pomiędzy tymi dwoma metodami wynosi już ponad 3% PKB, na co krytycznie zwracał uwagę przedstawiciel NIK.
Bardzo niekorzystnie zmieniła się także struktura jego finansowania. Blisko 32% do dług zaciągnięty w innych walutach niż polski złoty, a aż 52% to dług finansowany przez inwestorów zagranicznych co powoduje jego ogromną ekspozycję z jednej strony na ryzyko kursowe z drugiej jest szalenie niebezpieczne ze względu na „stadne” zachowania takich inwestorów szczególnie w warunkach pogłębiającej się niepewności na rynkach finansowych.
3.W lipcu po zakończeniu się prac komisji finansów publicznych nad wykonaniem budżetu za 2012 rok, odbędzie się w Sejmie debata absolutoryjna dla rządu i zapewne rząd to absolutorium od koalicji dostanie, choć tak naprawdę taki sposób jego realizacji powinien być poważnym ostrzeżeniem.
Bowiem już w 2012 roku po stronie dochodowej budżetu, a szczególnie wpływów podatkowych widać było zjawiska, które powinny rządzących co najmniej zaniepokoić.
Brak reakcji ministra finansów na nie powoduje, że jeszcze silniej uwypuklają się one w realizacji budżetu na 2013 rok.
Właśnie niedawno minister finansów opublikował podstawowe dane związane z jego realizacją za okres styczeń-maj i wygląda to bardzo niepokojąco.
Za pierwsze 5 miesięcy tego roku wpływy z VAT okazują się być aż o 12% niższe niż te z analogicznego okresu roku ubiegłego, z akcyzy o 4,6% niższe, a z CIT aż o 14,7% niższe (tylko z PIT o 4,5% wyższe), co wygląda wręcz na rozkład systemu podatkowego.
4.Brak dochodów podatkowych powoduje, że minister finansów wykonał już blisko 87% deficytu na cały rok i to tylko dlatego, że w ostatnich 2 miesiącach stosuje kreatywną księgowość na ogromną skalę.
Jeszcze w większym stopniu niż do tej pory zamienia dotacje budżetowe dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na kredyty budżetowe (te pierwsze powiększają deficyt budżetowy te drugie nie), a także sprzedaje akcje spółek Skarbu Państwa za pośrednictwem BGK i księguje te wpływy jako dochody budżetowe, a nie jako przychody (wpływy z prywatyzacji tradycyjnie są zaliczane do przychodów budżetowych).
Dokąd to prowadzi doprawdy nie wiadomo, chyba że Tusk i Rostowski już teraz wiedzą, że na jesieni wezmą do FUS przynajmniej 40 mld zł środków finansowych z OFE.

 

G
Gość

Z budżetem w 2012 roku było źle ale z tym w 2013 będzie tragicznie
1. W sejmowej komisji finansów publicznych, a także w komisjach branżowych trwają intensywne prace związane z kontrolą wykonania budżetu państwa za 2012 rok.
W ostatnim tygodniu zostały między innymi omówione dochody i wydatki budżetu, a także państwowy dług publiczny liczony metodą krajową i dług całego sektora publicznego liczony metodą unijną ESA 95 i sposób jego finansowania.
Ministrowi Rostowskiemu zabrakło do planu ponad 16 mld zł wpływów z podatków w tym w szczególności z podatku VAT z którego wpływy były o ponad 12 mld zł niższe niż zaplanowano.
Co więcej minister w grudniu 2012 rozporządzeniem zmienił zasady rozliczania wpływów z tego podatku i jego zwroty za grudzień zaliczył już w ciężar stycznia 2013. Gdyby nie ten rachunkowy zabieg wpływy z VAT byłyby o kolejne 2 mld zł mniejsze.
Co więcej okazało się, że wpływy te były nawet nominalnie niższe niż wykonanie wpływów z VAT za rok 2011 a przecież rok 2012 zakończył się blisko 2% wzrostem PKB.
Minister Rostowski ratował sytuację zablokowaniem wydatków na kwotę ponad 10 mld zł (prawdopodobnie została złamana ustawa o finansowaniu sił zbrojnych wg której wydatki na ten cel nie powinny być niższe niż 1,95% PKB roku poprzedniego), a także wpłatą z zysku NBP w wysokości ponad 8 mld zł, która wcześniej nie była planowana.
2. Państwowy dług publiczny na koniec grudnia wyniósł ponad 840 mld zł (niecałe 53% PKB), a metodą unijną ponad 886 mld zł (prawie 56% PKB), co oznacza, że różnica w długu publicznym pomiędzy tymi dwoma metodami wynosi już ponad 3% PKB, na co krytycznie zwracał uwagę przedstawiciel NIK.
Bardzo niekorzystnie zmieniła się także struktura jego finansowania. Blisko 32% do dług zaciągnięty w innych walutach niż polski złoty, a aż 52% to dług finansowany przez inwestorów zagranicznych co powoduje jego ogromną ekspozycję z jednej strony na ryzyko kursowe z drugiej jest szalenie niebezpieczne ze względu na „stadne” zachowania takich inwestorów szczególnie w warunkach pogłębiającej się niepewności na rynkach finansowych.
3.W lipcu po zakończeniu się prac komisji finansów publicznych nad wykonaniem budżetu za 2012 rok, odbędzie się w Sejmie debata absolutoryjna dla rządu i zapewne rząd to absolutorium od koalicji dostanie, choć tak naprawdę taki sposób jego realizacji powinien być poważnym ostrzeżeniem.
Bowiem już w 2012 roku po stronie dochodowej budżetu, a szczególnie wpływów podatkowych widać było zjawiska, które powinny rządzących co najmniej zaniepokoić.
Brak reakcji ministra finansów na nie powoduje, że jeszcze silniej uwypuklają się one w realizacji budżetu na 2013 rok.
Właśnie niedawno minister finansów opublikował podstawowe dane związane z jego realizacją za okres styczeń-maj i wygląda to bardzo niepokojąco.
Za pierwsze 5 miesięcy tego roku wpływy z VAT okazują się być aż o 12% niższe niż te z analogicznego okresu roku ubiegłego, z akcyzy o 4,6% niższe, a z CIT aż o 14,7% niższe (tylko z PIT o 4,5% wyższe), co wygląda wręcz na rozkład systemu podatkowego.
4.Brak dochodów podatkowych powoduje, że minister finansów wykonał już blisko 87% deficytu na cały rok i to tylko dlatego, że w ostatnich 2 miesiącach stosuje kreatywną księgowość na ogromną skalę.
Jeszcze w większym stopniu niż do tej pory zamienia dotacje budżetowe dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na kredyty budżetowe (te pierwsze powiększają deficyt budżetowy te drugie nie), a także sprzedaje akcje spółek Skarbu Państwa za pośrednictwem BGK i księguje te wpływy jako dochody budżetowe, a nie jako przychody (wpływy z prywatyzacji tradycyjnie są zaliczane do przychodów budżetowych).
Dokąd to prowadzi doprawdy nie wiadomo, chyba że Tusk i Rostowski już teraz wiedzą, że na jesieni wezmą do FUS przynajmniej 40 mld zł środków finansowych z OFE.

 

G
Gość

T - teraz

U - usłyszysz

S - same

K - kłamstwa :D

 

G
Gość

 Natychmiast, gdy dowiedzieliśmy się o ubóstwie w Polsce, postanowiliśmy zareagować. Biedny premier, biedna premierowa, nie mają co na siebie włożyć, więc trzeba zbiórkę publiczną ogłosić!!!!

 

G
Gość
 

Sukienki Małgorzaty Tusk za pieniądze PO z naszych podatków

Jak informuje radio ZET - żona premiera miała zamawiać kreacje u znanej projektantki. Jedna suknia mogła kosztować kilkanaście tys. zł. Premier tłumaczy: "Musimy jakoś wyglądać".Premier Donald Tusk mówi, że pieniądze na kreacje żony szły ze składek członków PO, bo oboje muszą dobrze wyglądać, gdy reprezentują Polskę za granicą. Informacje o wydatkach Małgorzaty Tusk ujawnił dzisiaj "Fakt". A to było kupowane z funduszy na partie.
Czy można zaakceptować takie wydatki?  Złodzieje i oszuści !!!

 

 

 

G
Gość
Kiedy następna kawka - bo chciałbym POgadać o ZIELONEJ WYSPIE

z NIMI NIE MA C O GADAĆ. TRZA NAM WYJŚĆ NA ULICE, ŻEBY TA EKIPA PO ODESZŁA JAK NAJSZYBCIEJ BO KRAJ UMIERA
G
Gość
Bezrobotni przybędą POgadać z tymi wypasionymi babami

Kiedy następna kawka - bo chciałbym POgadać o ZIELONEJ WYSPIE
Dodaj ogłoszenie