Powiat wadowicki. Nauczycielka z "niebieską kartą" pracuje w szkole. Biła swoje dziecko? Rodzice chcą jej zwolnienia

Bogumił Storch
Bogumił Storch
zdjecie ilustracyjne Fot. Mikolaj Nowacki / Polskapresse
Jeżeli pedagog ma założoną „niebieską kartę” za przemoc w rodzinie, to może nadal pracować w szkole. Takie jest prawo. Grupa rodziców uczniów jednej ze szkół podstawowych w powiecie wadowickim domaga się jednak zwolnienia nauczycielki. Dyrekcja placówki nie chce tego zrobić. Inni kobiety bronią, a sprawa, jak się okazuje, może mieć "drugie dno".

FLESZ - Nauczyciele mogą przenosić wirusa?

Część rodziców uczniów jednej z wiejskich szkół w powiecie wadowickim domaga się od dyrekcji i kuratorium zwolnienia nauczycielki, która podejrzewana jest o bicie swoich dzieci. Nagranie, na którym miała znęcać się nad swoim synem, mieszkańcy tej miejscowości od kilku dni przesyłają sobie przez telefony. Nie wiadomo, kto je rozpowszechnił.

Do zdarzenia doszło najprawdopodobniej w ubiegłym roku, jednak filmik trafił na telefony mieszkańców wsi dopiero teraz i widziało go już sporo osób.

Co widać na nagraniu?

Pokazał go nam jeden z rodziców uczniów tej kobiety. Sam obraz jest chaotyczny i mocno niewyraźny. Na filmiku, trwającym niecałą minutę, wykonanym telefonem, słychać krzyki kobiety i przeraźliwy płacz kilkuletniego dziecka. Nagranie urywa się w momencie, gdy pojawiają się odgłosy przypominające mocne klapsy lub uderzenia a dziecko zaczyna jeszcze głośniej krzyczeć.

Czytaj także

Byliśmy przerażeni, bo po głosie od razu poznaliśmy nauczycielkę z podstawówki w naszej wsi. To mała miejscowość: jedna szkoła, jeden kościół, jeden sklepik. Wszyscy się tu znają

opowiada nam jeden z rodziców uczniów. Nie ma pojęcia, jak filmik trafił do ludzi.

- Wygląda na to, że nagrała to chyba sama nauczycielka, być może przypadkowo. Ja to dostałem od innego rodzica, tamten twierdzi z kolei, że go dostał od koleżanki, a ona z kolei mówiła mu, że ma to z jakiegoś nieznanego numeru telefonu - przyznaje.

Rodzic ucznia, podobnie, jak jeszcze kilku innych mieszkańców wsi, postanowili działać, bo jak tłumaczą, boją się o własne dzieci.

Pod jej opieką zostawiamy nasze dzieci. Nie ma przecież pewności, czy takie wybuchy agresji nie zdarzają się jej też w pracy. Niby dzieci mówią nam, że nie, ale nie wiadomo czy się jej po prostu nie boją i dlatego ją kryją. Piszemy list do małopolskiego kuratorium i dyrekcji szkoły, w którym będziemy się domagać, by ta kobieta została odsunięta od zajęć z uczniami, przynajmniej do czasu, aż sprawa się nie wyjaśni

tłumaczy.

Rodzice boją się o swoje dzieci

- Chcieliśmy też poinformować o tym media, bo obawiamy się, że urzędnicy będą chcieli wyciszyć sprawę a nas zaczną zbywać, jak już to wcześniej bywało, gdy np. domagaliśmy się wpływu na to, kogo się w tej szkole zatrudnia - wyjaśnia nasz rozmówca.

zdjecie ilustracyjne
zdjecie ilustracyjne Fot. Mikolaj Nowacki / Polskapresse

W sprawie działa Prokuratura Rejonowa i policja z Wadowic

Faktem jest, że miejscowa prokuratura od czerwca tego roku prowadzi, wraz z policją, postępowanie przygotowawcze w "sprawie podejrzenia znęcania się nad małoletnimi dziećmi". Ustaliliśmy, że sprawa nie trafiła jeszcze do sądu, zarzutów, jak na razie, też nikomu nie przedstawiono. Jak to jednak bywa w takich sytuacjach, standardowo nauczycielka została objęta tzw. procedurą niebieskiej karty.

Niebieska karta to nic innego, jak konieczność sprawdzania przez dzielnicowego i opiekę społeczną rodziny, w której podejrzewa się, że mogło dojść lub cały czas dochodzi do przemocy (fizycznej lub psychicznej) wobec bliskich.

Nauczycielka cały czas pracuje w szkole a dyrekcja tej placówki nie ma wobec niej żadnych zarzutów i nie widzi podstaw do rozwiązania umowy o pracę lub odsunięcia, nawet czasowo, pani pedagog od zajęć z uczniami.

- Oczywiście, każdy nauczyciel powinien przestrzegać zasad moralnych. To jest dla mnie podstawa do nawiązania stosunku pracy. Jeśli jednak już u nas pracuje, to tylko skazanie za przestępstwo umyślne, na przykład znęcanie nad rodziną, jest podstawą do wygaśnięcia stosunku pracy, a nie jakieś plotki lub podejrzenia - tłumaczy dyrekcja szkoły.

Sama niebieska karta nie jest żadną podstawą do wypowiedzenia pracy nauczycielowi. Zaangażowanie w sprawy zawodowe w przypadku tej osoby oceniam wzorowo a domniemane problemy w domu zupełnie nie rzutują na to, co się dzieje w szkole. Jest przez dzieci lubiana. Nie zwolnię kogoś tylko dlatego, że wysunięto jakieś podejrzenia, nie do końca być może prawdziwe. Ttrudno w ogóle ocenić, do czego tam doszło na tym nagraniu. Każde dziecko czasem płacze

twierdzi dyrekcja szkoły.

Rodzice uczniów podzieleni. Część broni nauczycielki

Rodzice uczniów w tej kwestii też nie są, jak sprawdziliśmy, jednomyślni. Niektórzy z nich uważają, że "wyciek" filmiku nie nastąpił przypadkowo. Ich zdaniem chodzić może o konflikt między nauczycielką i jej byłym partnerem, ojcem dzieci.

Filmik trafił najwyraźniej do osoby, która chce tej kobiecie zaszkodzić. Nauczycielka toczy spór z ich ojcem o opiekę nad dziećmi i wiadomo, że od kilku lat oboje są bardzo pokłóceni ze sobą Do czasu, aż nie zapadnie w jej sprawie wyrok, nie można skreślać matki. A osoba, która rozsyła takie filmiki powinna zostać złapana i ukarana

twierdzi matka jednego z uczniów nauczycielki.

Zapewnia, że przynajmniej połowa rodziców uczniów z klas, w których lekcje prowadzi nauczycielka z "niebieską kartą", nie chce by zwolniono ją z pracy.

Nie udało się nam skontaktować z nauczycielką. Dyrekcja przekazała jedynie, że nie chce ona rozmawiać z mediami.

Czytaj także

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3