Sieć radiową do najmniejszych wsi na Opolszczyźnie buduje prywatna firma z Raciborza. Za unijne dotacje.

Boboluszki, Bliszczyce, Dzielawy, Jaborowice, Grzędzin, Koza, Ligota Mała - kto do tej pory nie słyszał nazw tych wsi, ma teraz okazję. Ich mieszkańcy będą mogli wkrótce bez przeszkód sufrować w internecie.

Za unijną dotację prywatna firma z Raciborza buduje na terenie Opolszczyzny radiową sieć internetową, która obejmie właśnie małe miejscowości i wsie, gdzie dotychczas doprowadzanie szerokopasmowego internetu firmom się nie opłacało.

Pierwszy etap budowy sieci obejmuje gminy Branice, Głubczyce, Pawłowiczki, Kietrz, Polską Cerekiew i Prudnik i potrwa do końca 2013 roku. Pierwsi mieszkańcy będą mogli podłączyć się do niej już latem tego roku.

Zobacz: Plusy i minusy pracy przez internet

- W niektórych miejscowościach mamy światłowód, w innych dostęp do sieci radiowej, ale sygnał bywa słaby. Wszystko zależy od pogody i ilości osób korzystających w damym momencie z internetu - mówi Maria Krompiec, wójt Branic. Dlatego przyklaskuje nowej inwestycji. - To przecież okno na świat dla każego mieszkańca. Z internetem dzieciom łatwiej zdobywać wiedzę, a dorosłym załatwiać różne sprawy, choćby przelewy bankowe czy prowadzić firmy.

Dzięki dotacji unijnej, którą otrzymała raciborska firma, mieszkańcy zainteresowani podłączeniem do sieci otrzymają za darmo urządzenia do odbioru radiowego internetu oraz bezprzewodowe telefony. - Taki sprzęt kosztuje około tysiąca złotych - mówi Bożena Frugol, właścicielka WWNET z Raciborza, która realizuje inwestycję. - Użytkownikom zapewnimy dostęp do szerokopasmowego internetu - 6Mb/s - w nowoczesnej technologii WiMAX. Już zapisujemy chętnych.

W sumie firma WWNET otrzymała dofinansowanie unijne na trzydzieści sześć miejscowości w ośmiu powiatach województwa opolskiego: głubczyckim, kędzierzyńsko-kozielskim, prudnickim, opolskim, brzeskim, oleskim, krapkowickim oraz strzeleckim. Wybudowanie sieci na tym terenie i podłączenie użytkowników ma kosztować 10 mln zł.

Artur Krawczyk, dyrektor ds. projektów społeczeństwa informacyjnego i sekretarz zarządu Stowarzyszenie "Miasta w Internecie" mówi, że dostęp do sieci internetowej dla małych miejscowości jest istotny, ponieważ mieszkańcy małych wsi i miasteczek dzięki korzystaniu z usług internetu mogą znacząco poprawić swoją jakość życia i zaoszczędzić sporo środków, które dotychczas wydawali na dojazdy do miast aby załatwiać swoje sprawy.

Zobacz: Jak kupować przez internet

- Aby tak się stało potrzebne są nie tylko inwestycje w infrastrukturę dostępową ale w równym stopniu a czasem nawet większym w działania na rzecz edukacji cyfrowej Polaków mieszkających na wsi i małych miasteczkach - uważa Artur Krawczyk.

W Polsce ciągle są jeszcze miejsca, w których internetu nie ma, a co więcej - jak pokazują badania - dostęp nie jest już zasadniczym problemem, gdyby brać pod uwagę przyczy niekorzystania z sieci.

W załączniku wykaz wiosek, które będą mogły skorzystać z tej oferty

Podstawowymi barierami, które powodują że np. 10 milionów polaków po pięćdziesiątce jest poza światem internetu są brak osobistych motywacji, poczucia korzyści z używania sieci i obawa przed nowym a nie fakt że internet nie jest dostępny.

Na pytanie, kto powinien się zająć likwidacją białych plam internetowych (prywatne firmy czy samorządy Artur Krawczyk odpowiada tak:- Rolą administracji jest stwarzanie odpowiednich warunków do tego, aby prywatni przedsiębiorcy chcieli inwestować we wszelkie usługi, nie tylko internetowe i na nich zarabiać. To biznes kreuje wzrost gospodarczy a nie samorząd i powinniśmy o tym pamiętać.

Według niego, samorządy, realizując projekty polegające na budowie sieci szkieletowej w oparciu o środki Regionalnych Programów Operacyjnych starają się takie warunki stworzyć.

- To właśnie ta infrastruktura powinna służyć lokalnym operatorom jako szkielet niezbędny do budowy sieci dostępowych z których korzystać będą mieszkańcy wspomnianych wsi i miasteczek. Niestety, mimo iż początkiem 2007 roku optymistycznie patrzono na te realizację tych przedsięwzięć, dziś już wiemy że znacznej części z nich najprawdopodobniej nie uda się zrealizować zgodnie z pierwotnymi założeniami - mówi Artur Krawczyk ze Stowarzyszenia "Miasta w Intrenecie".