Praca albo socjalizm

Mol
Politycy Unii Wolności spotkali się w Opolu z ciepłym przyjęciem, ale i z wieloma pretensjami.

Wczoraj w południe wysiedli na placu Wolności z Ekspresu Wolności. - Gdzie byliście, gdy powstawał zły budżet i co robicie, by zahamować wzrost bezrobocia? - pytali ludzie.
Marszałek Sejmu, Jan Król, wiceprzewodniczący UW Władysław Frasyniuk, szef klubu parlamentarnego Jerzy Wierchowicz, były minister finansów Jerzy Osiatyński oraz opolscy unici: Dorota Simonides, Kazimierz Szczygielski, Mirosław Stankiewicz i inni cierpliwie wysłuchiwali pretensji o nieskuteczność partii, odpierali zarzuty, a często przyznawali rację.

W opałach znalazł się marszałek Król, któremu krewki opolanin wykrzyczał w twarz:
- Nigdy nie byłem w PZPR, ale własnymi rękami odbudowywałem Polskę. I całe moje pokolenie to robiło. A co wyście dobrego zrobili? Wszystko sprzedaliście za bezcen. Za grosze wyprzedaliście dorobek narodu, i dziś mamy tego skutki: bezrobocie, praca z łaski i za grosze u obcokrajowców, bieda z nędzą!!!
Marszałek próbował polemizować, ale jego głos utonął w tumulcie.

Lepiej radził sobie Frasyniuk, który jak na pracodawcę przystało rąbał bez ogródek rozgoryczonym przedsiębiorcom:
- Trzeba było nas popierać. Mielibyście dziś lepszy kodeks pracy, a państwo, którzy jesteście pracownikami, nie żylibyście w niepewności, czy wasza firma jutro nie zbankrutuje. Załoga Huty Katowice obłożona pakietami socjalnymi generuje straty, za które to wy i ja musimy płacić! Sześć kolejnych banków odmówiło jej kredytowania, a zachodni inwestor, który ma ochotę budować hutę, powiedział, że u niego nie będzie związków zawodowych, pakietów, całego tego socjalizmu. Będzie za to praca! Ale nie w warunkach dyktowanych przez obowiązujący u nas kodeks pracy!

Podczas późniejszej konferencji prasowej marszałek Król pokazał dziennikarzom dokument, który w styczniu 98 r. w formie memorandum profesor Leszek Balcerowicz rozesłał w Sejmie do klubów i do rządu, zawierający ostrzeżenie przed możliwością pojawienia się oznak kryzysu gospodarczego w państwie:
- Niestety, to, co napisał Balcerowicz, nie spotkało się z żadną reakcją. W żaden sposób nie ustosunkował się do tego rząd, nikt też z AWS nie chciał na ten temat rozmawiać. I to mimo naszych wielokrotnych próśb.
Politycy unii pytani o to, czy nie czują się współodpowiedzialni za obecny stan budżetu (wszak głosowali za jego przyjęciem), tłumaczyli, że w przypadku odmowy jego poparcia Polsce groził stan, w którym gospodarka działałaby w oparciu o prowizorium budżetowe. Wspierając budżet, liczyli ponadto, że zwiększające się wydatki zostaną zrekompensowane przez politykę rządu wspierającą rozwój gospodarczy. Gdy takiej polityki brakło, a lawinowo rosnące zobowiązania budżetu (wspierane przez SLD i część AWS) zaczęły grozić rozkładem finansów publicznych - wycofali się z rządu.

Jerzy Osiatyński, były minister finansów, na pytanie NTO o ocenę dymisji ministra Bauca odpowiedział, że należało się jej spodziewać: - Minister finansów jest w tej trudnej sytuacji, że musi trzymać kasę państwa, podczas gdy pozostali ministrowie starają się z niej wyciągnąć jak najwięcej. Dlatego bez absolutnego wsparcia ze strony premiera jego misja nie może być udana.
Z drugiej strony: - Dymisja tak ważnego ministra na trzy tygodnie przed wyborami sugeruje, że determinacja polityczna gabinetu do uzdrowienia finansów publicznych jest co najwyżej niewielka...

- Gdzie byliśmy przez lata, gdy gospodarka zaczęła zamierać, a bezrobocie i dziura finansowa rosnąć? - odpierał ataki Jerzy Wierchowicz: - Tam byliśmy, gdzie nasze miejsce - nie obiecując gruszek na wierzbie i nie popierając kosztownych programów nie mających szans realizacji, mówiąc za to rzeczy niepopularne: że każdy wydatek musi mieć pokrycie w dochodach, że gospodarki i przedsiębiorców nie można w nieskończoność krępować prawami, które pochodzą jeszcze z socjalizmu - jak kodeks pracy chociażby. A poza wszystkim proszę pamiętać, że przez ostatnie dziesięć lat nie mieliśmy w Sejmie, z woli wyborców, wystarczająco wielu posłów, by móc przeprowadzić nasze projekty. A nasz program nie jest programem partii budżetowej, jak kpią nam niechętni. Jest programem, który uwalniając gospodarkę, pomoże tym, którzy pracę dają, jak i pracobiorcom.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie