Primus upadł, ale buty szyją tu dalej

    Primus upadł, ale buty szyją tu dalej

    fot. Krzysztof Strauchmann

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Stanisława Kała wcześniej pracowała w Primusie. Teraz jest w nowej firmie.

    Stanisława Kała wcześniej pracowała w Primusie. Teraz jest w nowej firmie. ©fot. Krzysztof Strauchmann

    W urzędzie miejskim w Prudniku zapadła pierwsza decyzja o podziale budynków likwidowanych zakładów obuwniczych. Wreszcie pójdą na sprzedaż.
    Stanisława Kała wcześniej pracowała w Primusie. Teraz jest w nowej firmie.

    Stanisława Kała wcześniej pracowała w Primusie. Teraz jest w nowej firmie. ©fot. Krzysztof Strauchmann

    Sąd gospodarczy postawił Primusa i jego spółkę córkę - Prudnickie Zakłady Obuwia - w stan likwidacji już 3 lata temu, w marcu 2004 roku. W najlepszym okresie zakłady obuwnicze zatrudniały ponad tysiąc pracowników.

    - Zapadła pierwsza decyzja o podziale tego terenu - informuje Marek Radom, sekretarz urzędu gminy Prudnik. - Wniosek w tej sprawie trafił do nas 26 stycznia, ale komplet materiałów otrzymaliśmy dopiero 28 lutego. Tak więc z naszej strony nie ma tu żadnych opóźnień. Kolejne decyzje wydamy w najbliższych dniach.

    - Pracowałam w Primusie 28 lat i bardzo mi było żal, kiedy upadł - wspomina Stanisława Kała, którą wczoraj o 14.00 spotkaliśmy pod bramą zakładu. - Ale teraz pracuję tu w nowej prywatnej firmie Temar. I pracuje mi się świetnie. Mamy lepsze warunki, płace, atmosferę, szefa. Już nie ma czego żałować.

    Niestety, z ponad 200 pracowników dawnych zakładów obuwniczych zatrudnienie w nowych firmach znalazła niewielka część. W Temarze ok. 25 osób, w Demonie - około 20. Sytuacja może się zmienić, ale dopiero wtedy, gdy syndyk Primusa zakończy likwidację państwowej spółki i ostatecznie sprzeda nowym firmom dzierżawione obecnie budynki.
    - Czekamy na tę sprzedaż już od lata ubiegłego roku - opowiada Anna Huras z firmyDemon, która do Prudnika trafiła aż z Myszkowa pod Częstochową. Demon produkuje buty i dzierżawi największą halę produkcyjną. - Jesteśmy zdecydowani na kupno, chcemy remontować budynek, poszerzać działalność. Zatrudnimy w przyszłości może nawet 100 - 200 osób. Ale cały czas ze strony syndyka nie wszystko jest gotowe do sprzedaży.

    Syndyk Janusz Placzek cały czas czeka na decyzję urzędu gminy w Prudniku, zatwierdzającą nowy podział geodezyjny terenu zakładu. Wydzielone działki pod budynkami chce kupić 8 podmiotów gospodarczych. Pięć z nich już prowadzi na tym terenie działalność. Poza obuwiem są tu produkowane meble i prowadzony warsztat mechaniczny.

    - Mam nadzieję, że w ciągu miesiąca urząd zatwierdzi nowy podział i sprzedam nieruchomości. Potem zostanie jeszcze sprzedaż części maszyn i mogę kończyć upadłość - mówi Placzek.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Warto zobaczyć

    Walentynki w rytmie DISCO POLO

    Walentynki w rytmie DISCO POLO

    Koncert niezwykłej Anny Marii Jopek w Filharmonii Opolskiej

    Koncert niezwykłej Anny Marii Jopek w Filharmonii Opolskiej

    MISTRZOWIE FOTOGRAFII - zobacz kto zwyciężył!

    MISTRZOWIE FOTOGRAFII - zobacz kto zwyciężył!

    Poznaj laureatów plebiscytu Nauczyciel na Medal

    Poznaj laureatów plebiscytu Nauczyciel na Medal