Zarząd firmy zapowiedział załodze, że wystąpi do sądu o upadłość likwidacyjną. 200 pracowników musi poczekać na zaległe wypłaty co najmniej 3 tygodnie.

Zobacz: Prudnik. Los firmy Frotex w rękach sądu

Na poniedziałkowym spotkaniu z załogą Frotexu prezes Andrzej Dudziński zapowiedział zmianę wniosku do sądu.

Już nie będzie występował o upadłość układową, z możliwością porozumienia się z wierzycielami w sprawie przesunięcia części długu. Będzie się domagał natomiast upadłości likwidacyjnej, co oznacza zamknięcie firmy i sprzedanie jej majątku na pokrycie długów, które wynoszą ok. 19 mln zł.

Zdaniem tymczasowego zarządcy sądowego Frotexu to też nie musi oznaczać całkowitego zaprzestania produkcji ręczników. Taką produkcję za zgodą sądu może wznowić syndyk. Może on także sprzedać firmę "na biegu" razem z załogą, która nie dostała jeszcze wypowiedzeń.

Zobacz: Prudnik. Firma Frotex złożyła w sądzie wniosek o upadłość

Tymczasem dla pracowników najważniejsze jest otrzymanie zaległych pensji za trzy ostatnie miesiące. Po ogłoszeniu decyzji przez sąd władze firmy wystąpią do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych o pożyczkę na ten cel.