Przedszkola w Opolu nadal przepełnione

Artur  Janowski
Artur Janowski
Nie wszystkie dzieci dostały się do miejskich przedszkoli. I to mimo że w tym roku stworzono dodatkowe oddziały przedszkolne przy czterech podstawówkach.
Nie wszystkie dzieci dostały się do miejskich przedszkoli. I to mimo że w tym roku stworzono dodatkowe oddziały przedszkolne przy czterech podstawówkach.
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Podczas wakacji z miejsc w opolskich przedszkolach zrezygnowało kilkudziesięciu rodziców. W kolejce wciąż czeka ponad 200 maluchów. Wśród nich największą grupą są trzylatki.

W tym roku w miejskich przedszkolach czekało na maluchy ponad 3400 miejsc. Gdy w kwietniu zakończono nabór, zabrakło miejsca dla ponad 300 dzieci.

- Ale rodzice nie powinni tracić nadziei - uspokajała wówczas Krystyna Dworecka, zastępca naczelnika wydziału oświaty. - Praktyka poprzednich lat pokazuje, że wiele dzieci znajduje jednak miejsca w przedszkolach. Rodzice wycofują dziecko z przedszkola i oddają je pod opiekę babci. Inni z kolei przestają spełniać nasze warunki, bo na przykład tracą pracę (rodzice, z których jedno nie pracuje, mają minimalne szanse na umieszczenie dziecka w przedszkolu - red.).

W tym roku sytuacja się powtórzyła, ale wciąż dla ponad 220 maluchów nie ma miejsca.

- Łącznie swoje zgłoszenia wycofało 85 rodziców - informuje Irena Koszyk, naczelnik wydziału oświaty w urzędzie miasta. - Przyczyny były bardzo różne, ale najczęściej rodzice mówili o wyjeździe za granicę, a w drugiej w kolejności powodem rezygnacji była strata pracy.

Wśród maluchów, których nadal nie przyjęto, przeważają trzylatki, niewiele jest czterolatków. To najmłodsze przedszkolaki, a wobec nich nie ma obowiązku opieki przedszkolnej.

- Chcielibyśmy przyjąć wszystkie dzieci, ale w tym roku na trudną sytuację nałożył się fakt, że do przedszkoli idą dzieci osób z wyżu demograficznego. Poza tym odroczono wprowadzenie obowiązku szkolnego dla sześciolatków i te dzieci zostały w większości u nas (jest ich prawie 1000 - red.) - wyjaśnia Irena Koszyk.
Sytuacja mogła być jeszcze gorsza, gdyby Ratusz nie stworzył dodatkowych oddziałów przedszkolnych w szkołach dla 5-6-latków, które korzystają z darmowego pięciogodzinnego pobytu.

Dodatkowe oddziały powstały w szkole podstawowej nr 24 (ul. Gorzołki), szkole podstawowej nr 1 (ul. Reymonta), a także przy podstawówkach nr 14 (ul. Koszyka) i nr 5 (Hubala). Łącznie przyjmą ponad 90 dzieci.

Mimo braku miejsc urząd miasta nie przewiduje budowy nowych przedszkoli i tworzenia kolejnych oddziałów w szkołach.

- To nie tylko kwestia znalezienia dodatkowych pieniędzy, ale także przewidywanie tego, co będzie w przyszłości - tłumaczy naczelnik Irena Koszyk. - Od 2014 roku wejdzie w życie obowiązek szkolny dla sześciolatków. To automatycznie zwolni miejsca w przedszkolach i problem sam zniknie.

Na razie jednak rodzice, których pociechy do miejskich przedszkoli się nie dostały, muszą szukać miejsc w przedszkolach niepublicznych. A to dodatkowo kosztuje.

Miesięczna opłata w publicznej placówce to niewiele ponad 300 złotych. W przedszkolach prywatnych ceny wahają się od 350 do nawet 800 złotych.

Tyle że tam też brakuje wolnych miejsc. W Kubusiu przy ulicy Targowej - gdzie opiekę ma ponad 70 maluchów - nagle zwolniły się dwa.

- Rodzice wyjeżdżają za granicę i dzieci jadą razem z nimi. Podejrzewam jednak, że te miejsca szybko będą zajęte - mówi Kazimiera Mańczyńska, dyrektorka przedszkola.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
karolcia
nie ma miejsc, bo ludziska z miasta budują domy na wsiach a i tak wożą dzieci do miejskich przedszkoli, przecież ich dzieci z wsiokami nie mogą chodzić razem do przedszkola..... dlatego w miastach nie ma miejsc...- taki durny naród
o
opiekunka do dziecka
A ja się zastanawiam po co w przedszkolu zatrudnieni są nauczyciele, których pensum wg karty nauczyciela wynosi 22 - 25 godzin ( co w miesiącu daje 88-100 godzin czyli 10 - 12 dni pracy 8 godzinnej normalnie zatrudnionego pracownikan na pełnym etatcie), urlop zdrowotny, wypłatę nauczyciela itd, itd... Dzieci, które nie są chodzą do przedszkola wychowują rodzice, babcie lub opiekunki, którzy czesto nie są pedagogami i daje radę. Także warto byłoby sie zastanowić nad zmianą przepisów i systemu zatrudnienia nauczycieli w przedszokalch a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na tworzenie nowych miejsc w przedszkolach.
F
Fellpockett
Rodzice nie martwcie sie. Nasz wspaniały marszałek wprowadza właśnie specjalną strefę demograficzną, więc problem zostanie rozwiązany za jakieś... 10 lat? Tym czasem samorządowcy na spotakniach o strefie demograficznej porozmawiają sobie o dotacjach unijnych na drogi oraz o kluskach śląskich.
Ludzie... wiźcie się wreszcie do roboty bo problem narasta. Brak miejsc w przedszkolach, rozp@#$%rzony system edukacji (co roku odracza sie pójście do szkół 6-cio latków pewnie ze względu na wybory żeby nie . tracić elektoratu - żałosne), nawet nak prozaiczny temat jak place zabaw dla dzieci w Opolu to problem. Zdecydowana z nich większość pamięta dzieciństwo Zembaczyńskiego. Ogólnie polityka prorodzinna nie istnieje.
K
Kasia
Ja chetnie podejme sie opieki nad dzieckiem od lat 3 do 6. Ukonczylam studia pedagogiczne. Uwazam ze mam podejscie do dzieci. Jestem osobą otwartą i opiekunczą. Posiadam prawo jazdy, zatem moge dojezdzac. Miejsce: Kędzierzyn- Koźle i okolice.
g
g
Dalej likwidujcie przedszkola, bo po co one! tak samo szkoły likwidujcie!

Tępe darmozjady z urzędów!
Dodaj ogłoszenie