Przez żołądek do serca

Redakcja
Przyznaj się, co jesz, a powiem ci, kim jesteś - brzmi powiedzenie kucharzy. No więc my jesteśmy coraz bardziej otwarci na potrawy z zagranicy.

Kulinarna mapa Opolszczyzny ograniczała się kiedyś do takich restauracji jak "Europa" czy "Festiwalowa". O włoskiej kuchni mieliśmy mgliste pojęcie, ograniczające się głównie do smaku pizzy. Wietnamska restauracja - to już była kompletna fikcja. Potem zmieniły się czasy, zmieniło się menu - mówi właściciel kuchni włoskiej "Don Camillo", Piotr Filipczyk. Wraz z żoną nauczył się kucharzenia za granicą, w jednej z włoskich knajpek.
- Wróciłem do Polski, bo tęskniłem za ojczyzną. Otworzyłem tu włoską restaurację - mówi. - Lubię patrzeć, jak moi goście zamawiają danie dlatego, że poznali jego smak podczas włoskich wakacji.
Według niego, nasza ciekawość świata wyraża się między innymi w tym, że lubimy jadać w restauracjach, gdzie serwowane są dania, które wyszły spod ręki mistrzów obcych kuchni.

- Polacy są wyczuleni na plagiaty. - zauważa. - W restauracjach z zagranicznym menu nie lubią jadać polskich substytutów
O ile w supermarketach sięgamy po polski tarty parmezan (bo kosztuje raptem 20 złotych), to w prawdziwej włoskiej kuchni lubimy czuć smak oryginalnego (choć trzy razy droższego).
Dla kucharzy-obcokrajowców sprostanie polskim gustom jest wielkim wyzwaniem i przygodą.
- Mamy też pewną misję - uśmiecha się Vincenzo Viola, właściciel restauracji "Enzo" - Trafiamy do serc Polaków, zmieniając polskie zwyczaje żywieniowe.
Niektóre pozycje z menu restauracji prowadzonych przez obcokrajowców nie są jednak akceptowane do dziś przez większość opolan. Z karty "Kim Lan" zniknęło azjatyckie piwo Tsing Tao. Opolanie wolą swojskie jasne pełne.
Właściciel "Enzo" ubolewa zaś nad wciąż niewystarczającym przekonaniem Polaków do owoców morza i dań z ryb.

Dla Wietnamczyków polska kuchnia jest wprawdzie smaczna, ale za mdła. Azjatyccy kucharze potrafią jednak docenić nasze menu - za największe odkrycie uznają zupę z flaków.
- Flaczki to oryginalne, oszczędnościowe i zarazem smakowite danie - stwierdzają z uznaniem. Marzeniem Dung Nguyen Doana, menedżera sieci restauracji orientalnych "Kim Lan", jest zaś otworzenie w Wietnamie polskiej restauracji:
- Z żurkiem i bigosem - mówi.
Dla Włochów największym kulinarnym polskim grzechem jest... parzenie kawy po polsku (Polacy twierdzą, że to kawa po turecku).
- Jak można zaparzać kawę wprost w szklance? - do dziś dziwi się Vincenzo Viola, właściciel restauracji "Enzo" w Opolu i w Murowie.
Jest jednocześnie pełen uznania dla polskiego czerwonego barszczyku z krokietem. I gdy ma okazje zjeść jakiś posiłek na mieście - zamawia właśnie ten zestaw.

Opolanie mają za delikatne podniebienia, przynajmniej dla Vin Nguyen Vana, kucharza z Wietnamu, który prowadzi kuchnię w restauracji "Kim Lan".
- Gotując dla Polaków, muszę oszczędzać przyprawy - mówi. - Nawet te dania, które przez Polaków uznawane są za bardzo pikantne, tak naprawdę są lekko przyprawione. Chociaż z drugiej strony na początku gotowaliśmy bardziej łagodnie. Dziś klienci sami proszą o to, abym przyprawiał "bardziej po wietnamsku", wprowadzał nowe potrawy. Są ciekawi mojej ojczystej kuchni. Kiedyś byli bardziej nieufni.
Nguyen Van przyjechał do Polski w 1992 roku. Pracował najpierw w jednej z wietnamskich restauracji w Warszawie. Poznał menadżera restauracji "Kim Lan", za jego namową przyjechał do Opola. Stwierdził, że to wprawdzie małe, ale za to bardzo spokojne miasteczko. I został, aby poprowadzić restaurację wietnamską.
W stolicy w tej chwili wietnamskie lokale są tak samo popularne jak za dawnych czasów bary mleczne. W Opolu musimy zadowolić się dwoma takimi restauracjami, ale przynajmniej nie są to budki z wietnamskim fast foodem spod warszawskiego Dworca Centralnego.
- Dla nas ważne jest nie tylko, co się je, ale w jakiej atmosferze - zauważa Nguyen Doan.
Stąd w restauracji tyle porcelanowych bibelotów, ratanowych cacuszek, trochę barowych ozdobników, zapewniających intymność kotar. Pierwsi goście "Kim Lan" upewniali się, czy aby na pewno podawane tu dania nie są wykonane z psiego mięsa (wschodnia kuchnia szczyci się przecież i takimi rarytasami). Teraz takie pytanie zadawane są tylko dla żartu.
Nazwę "Kim Lan" tłumaczy się błędnie jako Złoty Smok.
- Tak naprawdę chodzi tu o złotego pół smoka, pół lwa. To legendarna postać, symbol siły i mocy. - mówi Dung Nguyen Doan, menedżer sieci restauracji orientalnych "Kim Lan".
Jedzenie to część wschodniej filozofii - ma wzmocnić ciało i ducha człowieka. Musi być smaczne, nie może kończyć się zgagą. Oznacza smakowanie i delektowanie się potrawą. Najlepiej w odpowiedniej atmosferze, która nie ma nic wspólnego z przepełnioną zapachami kuchnią i ustawionym tam stołem zasłanym ceratą.
Polacy tymczasem jedzą, a przynajmniej do niedawna jadali, zachłannie, szybko, byle co i byle jak.
- Mam nadzieję, że właśnie między innymi dzięki doświadczeniom z obcymi kuchniami trochę zmieniają się te polskie zwyczaje - mówi Nguyen Doan.
Szybkość wykonania większości wietnamskich potraw wynika z podstawowej zasady tej kuchni: surowce powinny być dobrze rozdrobnione. Takie są łatwiej przyswajalne. Nie jest też wówczas konieczna długotrwała obróbka termiczna, podczas której warzywa i owoce tracą swe cenne witaminy i minerały. Obfitość jarzyn - to kolejna cecha wietnamskiej kuchni. Wreszcie bogactwo przypraw, szczególnie tych bardzo aromatycznych i ostrych - curry, kardamonu, imbiru, pieprzu, papryki, anyżu gwiazdkowego. Przyprawy doskonale konserwują potrawę (co nie jest bez znaczenia w ciepłym klimacie), no i wspomagają trawienie.
- Myślę, że od paru lat także polska kuchnia stała się bardziej aromatyczna, polskie kucharki nie boją się dodawać egzotycznych przypraw do przygotowywanych dań, nawet jeśli nie ma ich w przepisach "Kuchni Polskiej" - uśmiechają się Wietnamczycy.
Dania kuchni wschodniej należy jeść pałeczkami. Taki sposób jedzenia gwarantuje, szczególnie niewprawnemu gościowi, że będzie jadł danie wystarczająco długo, aby rozsmakować się w każdym ziarenku ryżu. Jak zapewniają Wietnamczycy, Polacy to zdolny naród - są w stanie opanować sztukę posługiwania się pałeczkami w ciągu... godziny. To niezły czas.
- Nasi stali goście jedzą tylko pałeczkami - zapewnia Dung Nguyen Doan.

Vincenzo Viola prowadził w Niemczech sieć włoskich pizzerii. W Polsce nie chciał inwestować. Ale zakochał się w Opolance i zmienił zdanie. Otworzył bodaj pierwszą w Opolu włoską restauracyjkę, gdzie można było zjeść nie tylko autentyczną pizzę, ale lasagnię, tortellini, spaghetti...
- Najbardziej nie podobało mi się, że Polacy przychodzili do mojego lokalu jak do baru szybkiej obsługi. A przecież z ekspresowego jedzenia nie ma przyjemności - mówi Vincenzo Viola.
Po latach prosperowania na opolskim rynku Viola uznaje za jeden ze swych sukcesów to, że jedzący w "Enzo" robią to bez pośpiechu.
- Przy stole należy porozmawiać, nacieszyć się wyglądem potraw, ich aromatem i smakiem... - mówi. - Polacy nie doceniali wcześniej uroków spożywania posiłków.
Drugi sukces "Enzo", to... wprowadzenie do menu opolan sałatek jako dania głównego. Kiedyś jarzyny były drobnym dodatkiem do mięsiwa. Dlatego w pierwszych tygodniach funkcjonowania "Enzo" goście patrzyli na półmiski pełne sałat ze zdumieniem, bo zamawiali je w przekonaniu, że dostaną standardowy bukiet warzyw.
Bywalcy "Enzo" musieli się też nauczyć, że makaron makaronowi nierówny: co innego spaghetti, co innego penne, rigatoni, tortellini, tiagatelle...
- Trzeba przyznać, że Polacy lubią jeść, chętnie smakują nowości, równie chętnie wprowadzaliby je do swojej kuchni. Wkrótce po uruchomieniu "Enzo" klienci zaczęli wypytywać mnie o przepisy serwowanych dań, aby przyszykować je w domowych pieleszach - mówi Włoch.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3