Punktów szczepień na Opolszczyźnie jest za dużo? "W miastach szczepić powinno się tylko w jednym, dużym miejscu"

Mateusz Majnusz
Mateusz Majnusz
Kolejki pod Toropolem było tak długie, że wielu pacjentów rezygnowało z czekania nawet 5 godzin na wyznaczony termin szczepienia przeciwko COVID-19. W przychodni "Śródmieście" do takich sytuacji nie powinno już dochodzić.
Kolejki pod Toropolem było tak długie, że wielu pacjentów rezygnowało z czekania nawet 5 godzin na wyznaczony termin szczepienia przeciwko COVID-19. W przychodni "Śródmieście" do takich sytuacji nie powinno już dochodzić. Mateusz Majnusz / Nowa Trybuna Opolska
- Otworzenie tak dużej ilości punktów szczepień było błędem - uważa dr Tomasz Halski, koordynator punktu na Toropolu. Jego zdaniem, bardziej efektywne byłoby szczepienie w Opolu tylko w jednym, dużym punkcie, który dysponowałby wszystkich szczepionkami w mieście.

W ostatnim dniu funkcjonowania punktu szczepień na lodowisku Toropolu zaplanowano podanie 1000 dawek. Już przed godziną 8 rano zaczęły ustawiać się kolejki chętnych, którzy szczepić mieli się do godz. 18. Od wtorku 1 czerwca punkt przeniesiony jest do przychodni „Śródmieście” na ul. Waryńskiego, gdzie dostępnych ma być 500 dawek Moderny i 300 Pfizera.

Największą zmorą były regularne dostawy

Zdaniem koordynatora punktu na Toropolu, największym problemem był brak regularnych dostaw szczepionek.

- Początkowo przewidywano, że wszyscy chętni opolanie pierwszą dawkę szczepionki otrzymają w ciągu trzech miesięcy. Okazało się jednak, że kolejne dostawy nie przyjeżdżały, a my musieliśmy przesuwać terminy - tłumaczy dr Tomasz Halski, dyrektor przychodni „Śródmieście”.

Za dostawy szczepionek do punków odpowiedzialna jest Agencja Rezerw Materiałowych, która mogła rozwieźć po kraju tylko tyle szczepionek, ile sama otrzymała od producentów. Gdy firma farmaceutyczna nieoczekiwanie zmniejszała liczbę szczepionek do Polski, bezpośrednio rzutowało to na odwoływaniu terminów szczepienia.

- Powodowało to zdenerwowanie u pacjentów, którzy uzewnętrzniali się w kolejce do szczepienia lub podczas samego zabiegu. Trudno im się dziwić, gdy mieli umówione terminy, były przesyłane SMS-y potwierdzające, a potem dzień przed szczepieniem okazywało się, że termin przesunął się o tydzień - uważa dr Tomasz Halski.

A zmiana harmonogramu spowodowana opóźnieniem dostawy szczepionek o jeden dzień, skutkowała przesunięciem terminu dla kilku tysięcy osób.

- Technicznie było to wykonalne, ale jest to nie do przyjęcia. Szczególnie dotkliwe okazywało się to dla osób pracujących za granicą lub dojeżdżających do Opola na szczepienie - wyjaśnia.

Punktów szczepień jest za dużo?

Zdaniem doktora Tomasza Halskiego, otworzenie tak dużej ilości punktów szczepień było błędem.

- Szczepić powinny miejskie przychodnie oraz wiejskie ośrodki zdrowia, które obsługiwałyby wyłącznie swoich pacjentów, a w miastach szczepić powinien tylko jeden duży punkt szczepień, który mógłby działać nawet całą dobę - ocenia dr Halski.

Jego zdaniem, uprawniłoby to system szczepień i skuteczniej pozwoliło zarządzać wolnymi dawkami szczepionek oraz przesuwać terminy szczepienia.

- Z doświadczenia wiem także, że takie rozwiązanie byłoby tańsze i pozwoliło zaoszczędzić publiczne pieniądze - dodaje dr Halski.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Opaska na depresję - to może być przełom!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska