reklama

Rafał z Kędzierzyna. Wrobiony w pedofila

Tomasz Kapica
Tomasz Kapica
Pan Rafał ciągle nie może się pozbierać psychicznie po oskarżeniach byłej żony o molestowanie ich syna.
Pan Rafał ciągle nie może się pozbierać psychicznie po oskarżeniach byłej żony o molestowanie ich syna. Tomasz Kapica
Rafał bał się, że w każdej chwili może zostać aresztowany. Nie spał po nocach, podupadł na zdrowiu. Na koniec usłyszał, że syn chyba zmyślał. Przypadków pomówień o pedofilię przybywa. Duszna atmosfera panuje m.in. w szkołach, gdzie nauczyciele najbardziej boją się takich oskarżeń.

Małżeństwo pana Rafała z Kędzierzyna-Koźla trwało osiem lat, rozpadło się w grudniu 2012 roku. Jego owocem jest urodzony w 2005 roku syn. Zgodnie z wyrokiem sądu po rozwodzie chłopiec został z matką. Dorośli rozeszli się bez wielkich awantur i orzekania o winie. To dawało nadzieję, że wspólne relacje, których spoiwem na wiele lat pozostanie dziecko, będą w miarę poprawne. Życie napisało jednak inny scenariusz.

Minął zaledwie miesiąc od rozwodu. Ojciec miał wątpliwości, czy opieka nad jego synem, którą sprawuje matka i jej nowy konkubent, prowadzona jest w należyty sposób.

Niepokoją go m.in. wyniki badań psychologa, który badając dziecko, stwierdza u niego "nadmierną ekspresję ruchową przy trudnościach w zakresie koncentracji zadaniowej". Pan Rafał jest przekonany, że to wina otoczenia, w jakim się znajduje. Dowiaduje się, że dziecko zna wulgaryzmy, podejrzewa także, że nie jest dobrze karmione. Ma pretensje, że je fast foody, a nie pełnowartościowe obiady.

Boi się także o to, co z dzieckiem robi nowy partner żony, a także była teściowa, która również opiekuje się chłopakiem. Ze swoimi wątpliwościami pojawił się u kuratora. Synowi zostaje założona "niebieska karta". To dokument, w którym odnotowywane są wszelkie sygnały o możliwości zaistnienia przemocy wobec dziecka.

Jak grom z nieba

Koszmar pana Rafała zaczyna się 5 lutego tego roku. Staje jak wryty, gdy od kuratora sądowego dowiaduje się, że była żona oraz teściowa oskarżyły go o molestowanie syna.

Miało polegać na zmuszania go do wąchania i dotykania przyrodzenia ojca. - Byłem w szoku, nigdy nie podejrzewałem, że znajdę się w takiej sytuacji - opowiada dziś mężczyzna, który wciąż nie doszedł do siebie po wszystkim, co go spotkało. - Temat pedofilii jest teraz bardzo często eksponowany w mediach, a samo oskarżenie bez udowodnienia winy bywa często powodem publicznych linczów.

Pan Rafał załamuje się, stres "zjada go od środka". Z powodu nerwów zaczyna mieć kłopoty zdrowotne. Bywa, że płacze w nocy. Wychodząc na ulicę, oczami wyobraźni widzi i słyszy płynące zewsząd oskarżenia. O to, że jest pedofilem i na dodatek wykorzystywał własnego syna. Boi się nawet, że może zostać aresztowany.

Na duchu podtrzymuje go najbliższa rodzina i nowa życiowa partnerka. Przekonują go, że tylko całkowite wyjaśnienie sprawy i dojście do prawdy pomoże mu w tej sytuacji.

Rozmawia na ten temat m.in. ze szkolnym pedagogiem. Pedagog wzywa matkę do siebie, rozmawia z nią, próbuje wyjaśnić okoliczności. Historia wydaje się jednak nie trzymać kupy. Matka bowiem z jednej strony oskarżyła byłego męża o molestowanie, z drugiej żali się pracownikowi szkoły, że ojciec... za rzadko widuje syna. Dziwne jest także to, że kobieta nie chce zeznawać w tej sprawie na policji.

4 czerwca kobieta staje przed sądem, który rozważa wniosek i ograniczenie praw rodzicielskich. Oświadcza tam: - O zarzutach co do byłego męża dotyczących ewentualnych zachowań seksualnych słyszałam od matki. Ja takich zastrzeżeń do byłego męża nie mam, nie obawiam się spotkań syna z ojcem i nie zamierzam zgłaszać takiej sprawy w sądzie.

Kobieta zeznaje także, że jej zdaniem syn prawdopodobnie się wygłupiał, opowiadając o tym, do czego rzekomo miał go namawiać tata.

A może się rozmyśli

Mężczyzna czuję ulgę, ale wciąż ma obawy, czy to nie jest ciągle jakaś gra. Czy nie próbuje się go misternie w coś wrobić. Dziś matka dziecka mówi, że syn zmyślał, a jutro może pójść na policję złożyć obciążające byłego męża zeznania. Dla pewności pan Rafał zamierza się spotykać z synem jedynie w obecności osoby trzeciej.

Domaga się też wyjaśnienia sprawy przez psychologa. Ten w sierpniu wydaje wreszcie opinię, gdzie stwierdza, że dziecko "nie prezentuje cech osoby wykorzystywanej seksualnie". Dokument zostaje dwa miesiące później przyjęty przez sąd, który zobowiązuje jednak rodziców do stałego kontaktu ze specjalistami poradni psychologiczno-pedagogicznej. Bo 8-latek ciężko znosi rozwód rodziców.

- Ze strony byłej żony nie usłyszałem nawet słowa przepraszam. Nikomu nie życzę takich przejść - opowiada niesłusznie posądzony o pedofilię mężczyzna.

Żona pana Rafała nie zgodziła się na kontakt. Były mąż zastanawia się teraz, czy nie wytoczyć jej procesu o zniesławienie.

Pedofilia to zmuszanie do "obcowania płciowego" lub "doprowadzenie do innej czynności seksualnej lub do poddania się jej" osoby poniżej 15. roku życia. Osoba, której zostaną udowodnione takie czyny, podlega karze od 2 do 12 lat więzienia.

Tej samej karze podlega "prezentowanie małoletniemu wykonania takiej czynności". Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że co roku wszczyna się w Polsce ok. 6 tys. postępowań w sprawie o pedofilię.

9 procent dzieci jest molestowanych

Z "Ogólnopolskiej diagnozy problemu przemocy wobec dzieci 2012" przygotowanej przez Fundację Dzieci Niczyje wynika, że aż 6 procent małoletnich jest wykorzystywanych seksualnie z kontaktem fizycznym, a 9 procent doświadcza tego również bez kontaktu fizycznego. Czyli są np. dzieci zmuszane do oglądania onanizujących się dorosłych. Ile jest fałszywych pomówień?

- Tego nie wiadomo, choć sygnały o podobnych jak ta kędzierzyńska historiach docierają do nas z różnych części kraju - przyznaje Marta Skwierkowska z Fundacji Dzieci Niczyje. - Wykorzystywanie dzieci do obrażania się nawzajem przez dorosłych albo formułowanie nieuprawnionych oskarżeń jest wyjątkowo okrutne. Ci, którzy padli ofiarą takich manipulacji, powinni robić wszystko, żeby sprawa została dokładnie wyjaśniona.

Przypadków takich nie brakuje na Opolszczyźnie. Dwa lata temu przed sądem stanął Grzegorz P., oskarżony o to, że miał dotykać 12-latkę w miejscach intymnych. Do molestowania miało dojść w październiku 2010 roku w miejscowości Wielkie Łąki, niedaleko Korfantowa.

12-latka zeznała, że mężczyzna groził jej oraz dotykał, dopuszczając się tzw. innej czynności seksualnej. Grzegorz P. trafił na trzy miesiące do aresztu. Brat oskarżonego nagrał jednak rozmowę z dziewczynką, w której ta przyznała się, że skłamała. Na tej podstawie sąd powtórnie postanowił przesłuchać 12-latkę. Wtedy okazało się, że dziewczyna ma skłonności do fantazjowania. Ostatecznie okazało się, że nieletnia próbowała flirtować z Grzegorzem P., a gdy ten nie reagował, wymyśliła intrygę.

Psychoza w szkole

Obawy przed oskarżeniami o pedofilię coraz częściej mają także nauczyciele. - Moje dziecko jest badane w szkole przez pielęgniarkę. Byłem bardzo zdziwiony, gdy przedłożono mi do podpisania papier, że się na takie badania zgadzam. Wtedy usłyszałem, że dziś na wszystko trzeba mieć "glejt", bo inaczej można zostać posądzonym o złe zamiary - opowiada pan Bronisław, ojciec 7-letniego Kuby z Kędzierzyna-Koźla.

Jeden z opolskich nauczycieli mówi, że zdarza się, iż wuefiści boją się np. przemyć uczniowi ranę, która powstała na boisku, albo rozmasować obolałą nogę po meczu. - Co gorsza, sami uczniowie są świadomi tego, że bardzo łatwo oskarżyć nauczyciela o molestowanie, i dają to po sobie poznać. To jeszcze bardziej usztywnia wychowawców.

Dochodzimy do jakiejś granicy, po przekroczeniu której młodym dziewczynom nie będzie można kazać skakać na lekcji wuefu, bo widać wtedy np. jej falujące piersi - opowiada nauczyciel.

Opolski seksuolog dr Piotr Pośpiech tłumaczy, że ta nadwrażliwość przyszła do nas z Zachodu.

- Ja już 10 lat temu przewidywałem, że w naszym kraju będzie dochodziło do tego typu zjawisk. Moim zdaniem jest teraz dobry czas na to, aby rozmawiać o tym w placówkach oświatowych. Po to, aby nauczyciele, pedagodzy, dyrektorzy już na poziomie szkoły umieli zahamować takie zjawiska jak nieuprawione posądzanie o czyn pedofilny - mówi dr Pośpiech.

W jego opinii wszyscy, którzy pracują z dziećmi, powinni przede wszystkim zachowywać zdrowy rozsądek. - Jeśli doszło do zdarzenia, po którym nauczyciel podejrzewa, że mógłby zostać pomówiony, bo np. rozmasował nogę uczennicy, to niech zrobi z tego notatkę. Niech porozmawia o tym z dyrektorem. Z czasem nabierzemy większej wiedzy na temat tych zjawisk i nie będzie dochodziło do takich sytuacji.

Dr Pośpiech przywołuje wyniki badań, które mówią, że kilkanaście procent oskarżeń o pedofilię wobec osób w wieku od 13 do 15 lat okazuje się pomówieniami. - Miałem takie przypadki, że oskarżeni byli biznesmenami prowadzącymi duże przedsiębiorstwa i zostali oskarżeni o wykorzystywanie dzieci. Zanim się z tego wszystkiego oczyścili, firmy już nie było.

Tylko się z nią wykąpałem

Niewinny - taki wyrok dwa lata temu usłyszał mieszkaniec wsi pod Kietrzem oskarżony o molestowanie dziewczynki. Wszystko rozegrało się w sierpniu. Czterolatka bawiła się na podwórku sąsiadów.

W pewnym momencie mężczyzna, który wcześniej porządkował obejście, poinformował żonę, że idzie się kąpać. Słowa te usłyszała dziewczynka i powiedziała, że pójdzie z nim. Małżeństwo próbowało jej to wyperswadować. Bez skutku. Kiedy mężczyzna wszedł do wanny w slipkach, jego żona rozebrała dziecko i wsadziła do wody. Mężczyzna umył je, dotykając plecków, rąk, klatki piersiowej. Potem jego żona wytarła dziewczynkę i ubrała. Dziecko dalej poszło się bawić na posesji oskarżonego.

Kiedy po południu 4-latka wróciła do domu, oznajmiła mamie, że nie będzie się kąpać, bo już się wykąpała z sąsiadem. Rodziców zamurowało. Mama zaczęła wypytywać, czy mężczyzna dotykał ją po pupie i "siuśce". Dziecko potwierdziło. Wtedy rodzice wezwali policję. Oskarżony nie przyznawał się do winy. Utrzymywał, że umył dziecko, ale nie dotykał miejsc intymnych.

Głubczycki sąd ostatecznie uniewinnił go od zarzutu poddania małoletniej innej czynności seksualnej. W śledztwie bowiem nie potwierdziło się, że dziewczynka była dotykana w miejscach intymnych. Sam fakt umycia dziecka nie został zakwalifikowany jako tzw. inna czynność seksualna.

"Nie znaleziono bowiem żadnych dowodów, że oskarżony dążył do zaspokojenia popędu płciowego, a tylko w takim przypadku można mówić o molestowaniu" - argumentował sąd.

Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie Zdzisław Markiewicz dobrze zna takie sprawy. Potwierdza, że co najmniej kilkanaście procent tego typu oskarżeń jest fałszywych.

- Ludzie często wchodzą w tzw. gry transakcyjne, wpasowując się w rolę ofiar - opowiada dyrektor Markiewicz. Nasi pracownicy są przygotowani do tego, żeby w porę rozpoznać takie przypadki. Niestety, jest ich dużo i za każdym razem robią one olbrzymią krzywdę osobom niesłusznie oskarżonym o przemoc wobec dzieci.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3