reklama

Roman Chmielewski w trzech osobach

Beata SzczerbaniewiczZaktualizowano 
Roman Chmielewski
Roman Chmielewski Beata Szczerbaniewicz
Przewodniczący rady powiatu, właściciel i redaktor naczelny powiatowego tygodnika, beneficjent dotacji z powiatowego urzędu pracy na utworzenie tejże gazety. Dostał na to 20 tys. zł z pieniędzy podatników. - W Krapkowicach degenerują demokrację - uważa Andrzej Skworz, ekspert rynku mediów.

Roman Chmielewski (PO) sięgnął po pieniądze z powiatowego urzędu pracy, które pośredniak zarezerwował dla bezrobotnych chcących otworzyć własną działalność gospodarczą.

Przewodniczący nie musiał długo czekać na dotację - urząd przyznał mu ją w zaledwie kilka dni roboczych.

W tym czasie Chmielewski zdążył zarejestrować się w urzędzie jako bezrobotny i złożyć wniosek o dotację, a komisja, która oceniała pomysł, zdążyła się z nim zapoznać i wydać decyzję, którą zaakceptowała dyrektor urzędu pracy Danuta Wieszala.

W ten sposób pośredniak wyłożył 20 tys. złotych na to, by przewodniczący rady mógł założyć prywatną gazetę pod tytułem "Nowiny Krapkowickie", w której opisuje teraz losy powiatu.

Chmielewski zgarnął prawie maksimum, jakie urząd mógł mu przyznać w ramach funduszu pracy. Co ciekawe, to rekordowa dotacja, jaką pośredniak przyznał w ostatnim czasie na otwarcie nowej firmy.

Chmielewski jest dobrze znaną osobą na Opolszczyźnie, nie tylko z racji pełnienia funkcji przewodniczącego. To wpływowa postać. Przez lata był liderem kontrowersyjnej wspólnoty religijnej, którą biskup opolski Andrzej Czaja wykluczył w 2009 r. z Kościoła katolickiego.

Równolegle od 1998 roku przez ponad 13 lat Chmielewski pełnił funkcję redaktora naczelnego w konkurencyjnym "Tygodniku Krapkowickim", a od 2002 r. sprawował jednocześnie mandat radnego. Gdy w kwietniu 2011 r. dostał posadę przewodniczącego rady powiatu, Joanna Bassek - szefowa "Tygodnika Krapkowickiego" - przeszeregowała go ze stanowiska redaktora naczelnego na zwykłego dziennikarza.

W marcu tego roku Chmielewski rozstał się z redakcją i zarejestrował jako bezrobotny. Joanna Bassek nie chce dzisiaj oceniać decyzji byłego pracownika. Mówi, że czuje się niezręcznie.

Kierownictwu urzędu pracy bardzo zależało, by informacja o tym, kto dostał dotację, nie wydostała się na zewnątrz.

Gdy dziennikarz nto zaczął pytać urzędników o pieniądze dla Chmielewskiego, w pośredniaku zapanował popłoch.

Zastępca dyrektora Brygida Piosek nie chciała słyszeć o sprawie, odsyłając do dyrektor Danuty Wieszali. Ta nie chciała natomiast rozmawiać, zasłaniając się tajemnicą, która rzekomo miała ją obowiązywać.

- Nic panu nie powiem. Nas obowiązuje ochrona danych osobowych - ucinała rozmowę, mimo że dziennikarz pytał o dotację, podając nazwę firmy i numer NIP (te nie są tajne i nie chroni ich ustawa o ochronie danych osobowych).

Redakcja musiała zagrozić urzędowi pracy sądem za utajnianie informacji publicznej i napisać oficjalne pismo, domagając się dostępu do wykazu firm, którym przyznano pieniądze.

Dopiero wtedy urząd przekazał dokumenty, z których wynika, że Chmielewski otrzymał 20 tysięcy złotych dotacji.

Starosta mówi, że nie wiedział o dotacji

Przewodniczący rady rozkręcił własną gazetę w kwietniu br. Wiadomo, że nie będzie musiał oddać pieniędzy, bo dotacja, którą dostał, jest bezzwrotna. Chyba że zrezygnuje z prowadzenia działalności w ciągu roku.

Albert Macha (Mniejszość Niemiecka), były starosta krapkowicki, jest sprawą oburzony.

- Wielu młodych ludzi, którzy są bezrobotni i nie mają z czego żyć, całymi latami proszą się w urzędzie o dotację i nie mogą jej dostać - mówi Macha. - A przewodniczący rady nie dość, że regularnie dostaje diety, to jeszcze sięgnął po tak ogromną sumę.

Radni opozycji uważają, że to skandal. Ich zdaniem Roman Chmielewski w ogóle nie powinien wnioskować o pieniądze. Postawił dyrektorkę Danutę Wieszalę w bardzo kłopotliwej sytuacji. Musiała ona złożyć podpis pod dotacją dla przewodniczącego, wiedząc jednocześnie, że przyznaje pieniądze osobie, od której urząd pracy, którym kieruje, jest uzależniony (rada powiatu ustala m.in. budżet powiatu i PUP).

Roman Chmielewski unika rozmowy na ten temat.

- Jako przewodniczący Rady Powiatu Krapkowickiego nie otrzymałem żadnej dotacji z powiatowego urzędu pracy, natomiast jako osoba prywatna nie chcę na ten temat rozmawiać - ucina Chmielewski.
Jacek Suski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu, uważa, że przyznanie dotacji Chmielewskiemu budzi poważne wątpliwości od strony etycznej.

- Tak nie powinno być, że osoba, która reprezentuje samorząd, sięga jednocześnie po pieniądze z tego samorządu - tłumaczy. - Sprawa jest dwuznaczna i może budzić niesmak.

Maciej Sonik (PO), starosta krapkowicki, wie, że Chmielewski prowadzi od pewnego czasu własną gazetę. Ale nie wiedział, że dostał na nią dotację z urzędu pracy, choć ta instytucja mu podlega.

- To dlatego, że przydzielanie dotacji jest wyłączną kompetencją dyrektora PUP i nie konsultuje on ze mną tego, komu przyznaje dotacje - przekonuje Sonik.

Starosta przyznaje, że w tym przypadku mogły pojawić się podejrzenia o konflikt interesów. Ale z drugiej strony zauważa, że nie mógł zabronić Chmielewskiemu wnioskować o pieniądze z pośredniaka.

Doszło do kuriozalnej sytuacji

Andrzej Skworz, Ekspert rynku mediów, wydawca miesięcznika "Press":

- Pierwszy raz spotykam się z sytuacją, by urząd pracy wykładał publiczne pieniądze na prywatną gazetę przewodniczącego rady. To nieetyczne, a ponadto występuje tutaj konflikt interesów. Już sam pomysł, by szef rady był dziennikarzem, jest chory, bo przecież tych dwóch stanowisk nie da się pogodzić, bez posądzania przez innych o stronniczość.

Jak dziennikarz ma patrzeć władzy na ręce, skoro sam zasiada w szeregach tej władzy? Kolejne pytanie, które się nasuwa, to jak taka gazeta ma zachować niezależność, skoro jest bezpośrednio związana z władzą? W tym przypadku wychodzi na to, że w Krapkowicach mamy do czynienia z kompletną degeneracją demokracji.

A po co władzy prywatna gazeta? Samorządowcy lubią być pokazywani w mediach, bo to zwiększa ich szanse na wygraną w kolejnych wyborach. W przypadku gdy pojawiają się w nich zbyt rzadko, często zakładają własne media, w których się pokazują. Im bliżej wyborów, tym większą siłę oddziaływania na elektorat ma taka gazeta.

Radni w powiecie zastanawiają się natomiast nad jeszcze jedną kwestią: jak Chmielewski zachowuje w gazecie obiektywizm w przypadku, gdy przychodzi mu pisać o sprawach związanych ze starostwem.

- Doszło do kuriozalnej sytuacji - uważa Krystian Komander (MN). - Wysokie stanowisko przewodniczącego w radzie mocno kłóci się z dziennikarską pracą. My zwracaliśmy już na to uwagę na sesji, ale pan Chmielewski uważa, że wszystko jest w porządku.

- Żeby nie być posądzonym o stronniczość, unikam w gazecie pisania tekstów dotyczących bezpośrednio funkcjonowania rady - tłumaczy Chmielewski. - A jeżeli trzeba już taki temat poruszyć, to robi to dziennikarz zatrudniony w mojej gazecie. Dzięki temu udaje się zachować pełny obiektywizm.

Profesor Wiesław Godzic, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, uważa jednak, że łączenie funkcji radnego z pracą w gazecie to łamanie etyki dziennikarskiej.

- Nie można mówić, że będąc na sesji, jest się radnym, a wyszedłszy z urzędu, jest się dziennikarzem, który potrafi krytycznie spojrzeć na lokalną rzeczywistość - mówi Godzic. - Przecież to niedorzeczne tłumaczenie.

Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego, która działa m.in. na rzecz przejrzystości życia publicznego, zwraca natomiast uwagę na inny problem.

- Niepokojące jest to, że urząd pracy robił tajemnicę z tego, komu przyznał publiczne pieniądze - mówi Kopińska. - Ta informacja powinna być jawna, by bez przeszkód mogli korzystać z niej nie tylko dziennikarze, ale także mieszkańcy.

Radni opozycji w powiecie krapkowickim zapowiadają, że na najbliższej sesji będą żądać wyjaśnień od przewodniczącego w sprawie dotacji, jaką wziął z urzędu pracy.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 63

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
milo zaskoczony
Mój komentarz do sprawy przedstawiłem już rozmawiając z autorem artykułu. Po pierwsze - nic nie wiedziałem o przyznaniu dotacji ani przed jej przyznaniem, ani już po. Dowiedziałem się dopiero wtedy, gdy zainteresował się nią dziennikarz. Nie miałem więc żadnego wpływu na jej przyznanie, bo też nie mogłem. To wyłączna kompetencja dyrektora PUP. Nigdy nie ingerowałem w przyznawanie dotacji i nigdy nie będę - ani po to, żeby komuś to ułatwić, ani po to, żeby komuś to utrudnić. Z racji nadzoru nad PUP nie mam nawet możliwości rozpatrywania odwołań w tej kwestii. Komisja, która o tym decyduje, nie jest powołana przeze mnie i prawdę mówiąc, nie wiem nawet kto jest jej członkiem. Oczywiście sprawuję nadzór nad PUP, ale nie obejmuje on sugerowania jego pracownikom komu dawać, a komu nie dawać dotacji - niestety nawet wtedy, kiedy jej przyznanie może spowodować taką burzę, jak dotacja dla przewodniczącego rady. Najważniejszą więc kwestią w tej sprawie jest zastanowienie się czy doszło do naruszenia jakichkolwiek przepisów lub zasad, bo w takiej sytuacji moja reakcja mogłaby być uzasadniona i pewnie dość zdecydowana.

Zacznijmy więc rozważania od tego, czy radny mógł złożyć wniosek o dotację? Przepisy zawierają bardzo szeroki zakres zakazów dla osób pełniących funkcje publiczne - w tym także dla radnych. Często mówi się, że zdecydowanie za wiele - niewspółmiernie do zakazów funkcjonujących w innych państwach. Nie mnie o tym teraz rozsądzać. Faktem jest, że wśród tych przepisów nie ma zakazu ubiegania się o dotację czy zasiłek z PUP, tak jak nie ma zakazu ubiegania się o dotację od samego samorządu, a nawet zakazu pobierania becikowego przez burmistrza czy zasiłku z Ośrodka Pomocy Społecznej przez radnego gminy. Pod względem prawnym przewodniczący Chmielewski mógł złożyć wniosek tak jak każdy inny mieszkaniec powiatu.

Co więcej - fakt bycia radnym nie mógł być przyczyną odmowy przyznania takiej dotacji, bo to by było naruszenie przepisów. Czy więc dyrektor PUP mógł z tego powodu odrzucić wniosek? Nie mógł. Mógł to zrobić (po opinii komisji) z przyczyn merytorycznych - gdy przedsięwzięcie nie gwarantuje powodzenia, ubiegający się nie ma wystarczających kompetencji, umiejętności itp. Rozumiem, że w tym przypadku komisja nie znalazła przeciwwskazań i trudno się obiektywnie dziwić.

Organy władzy publicznej mają obowiązek równego traktowania wszystkich mieszkańców. Dotyczy on, co pewnie nie jest zbyt dobrze przyjmowane, także zakazu dyskryminacji osób, które zajmują różne stanowiska. Nie można równo traktować wszystkich, poza tymi, którzy według opinii publicznej mają lepiej niż inni. Rozumiem, że tak został potraktowany przewodniczący Chmielewski i mimo, że jest to w pewnym sensie niekomfortowa sytuacja dla mnie, nie uważam tego za skandal, "arogancję, poplecznictwo i całkowite wypaczenie zasad w PUP-ie". Bo jak takie zasady mogłyby wyglądać, szczególnie, gdy prawo ich nie wprowadza?

Pozostaje więc tylko kwestia samej decyzji przewodniczącego Chmielewskiego, w pewnym sensie etyczna, chociaż nie do końca. Takie zachowanie może budzić podejrzenie o wykorzystanie stanowiska czy konflikt interesów. Ale nie jest ważne czy budzi podejrzenie tylko czy doszło do takich sytuacji. Czy radny nadużył swojego stanowiska? Wbrew temu, co sugeruje autor artykułu, radny nie ma żadnego wpływu na PUP oprócz tego, że raz w roku przyjmuje informacje o jego działalności (jednym głosem z 19). Odrzucenie takiej informacji niczym nie skutkuje - w wielu samorządach nie głosuje się nawet jej przyjęcia, tylko się ją wysłuchuje. Wpływa na budżet PUP? Przedstawienie projektu tego budżetu jest wyłączną kompetencją zarządu. Czy radny ma jakikolwiek wpływ na wybór dyrektora czy jego zatrudnienie? Nie ma żadnego. To wyłączna kompetencja starosty. W moim przekonaniu każdy radny, jako osoba publiczna, musi się liczyć z tym, że tego typu zachowanie będzie przedmiotem publicznej dyskusji i to on musi zdecydować, czy ponieść tego polityczne konsekwencje. Radny Chmielewski zdecydował się na złożenie takiego wniosku i teraz te konsekwencje ponosi, bo musi wykazywać, że ma takie same prawa jak inni obywatele i nie naruszył zasad wykonując swoje prawa. Zważywszy jeszcze na powszechne nastawienie do radnych czy polityków podjął to ryzyko.

W świetle tego wszystkiego, co napisałem powyżej, trudno mi znaleźć jakąkolwiek nieprawidłowość w tej sprawie, która mogłaby spowodować chociażby przeprowadzenie kontroli. Żaden z przedstawionych argumentów w artykule nie dowodzi, że cokolwiek mogło zostać zrobione z naruszeniem lub przekroczeniem prawa. Jednak zdaję sobie sprawę, że najważniejsze w tej sprawie jest sprawdzenie i przekazanie opinii publicznej wszystkich faktów, aby nie było żadnych niedomówień. I to się postaram zrobić. Uważam, że najlepszym sposobem w takich przypadkach jest pełna przejrzystość podejmowanych decyzji. W przyszłym tygodniu poproszę o szczegółowe dane na temat procedury przyznawania dotacji, ilości wniosków, trybu i czasu uzyskania dotacji itp. wraz z zestawieniem wniosków za kilka ostatnich lat, aby sprawdzić czy w tym przypadku doszło do jakiekolwiek odstępstwa od sposobu przyznawania w porównaniu do innych wniosków. Opublikuję także listę podmiotów, które w ostatnich kilku latach otrzymały dofinansowanie. Z dzisiejszych szybkich moich informacji wynika, że dotacja nie wyniosła 20 tys. zł, a 16 tys. zł i nie była przyznana w kilka dni, ale szczegóły przedstawię po informacjach jakie otrzymam z PUP.

Zdaję sobie sprawę, że pewnie moja odpowiedź nie usatysfakcjonuje rządnych krwi, ale daleki jestem od populizmu, nawet wtedy, gdy dostaję za to po głowie. Jeżeli jakiekolwiek nieprawidłowości w tej sprawie miały miejsce to wyciągnę konsekwencję. Na razie jednak nawet w artykule ich nie wykazano, oprócz negatywnej oceny etycznej zachowania radnego wystawionej przez autora i osoby wypowiadające się w artykule.

Jestem miło zaskoczony trzeźwym i jasnym podejściem do tematu i było nie było jakże problematycznej to sprawy. Miło jestem również zaskoczony tym iż Starosta (-: Starasię informować na bieżąco również czytelników tego forum o swych działaniach oraz przemyśleniach. Szkoda, że jego poprzednicy tego nie czynili wcześniej, ale przynajmniej teraz próbują to nadrabiać niefortunnymi wypowiedziami chociażby w mało rzetelnych artykułach. Gratulacje wszystkim ;-)
C
Ctrl V

Jak w każdym wątku na tym forum tak i tu jest wiele skrajnych wypowiedzi, które z jednej strony są często nasączone ostrą personalną nienawiścią a z drugiej ekstramalnym fanatyzmem. Uważam, że w tej sprawie kasa jest rzeczą drugorzędną, bo przede wszystkim trzeba powiedzieć, że są zawody i profesje, których nie można łączyć pomimo, że prawo tego nie zabrania, wie o tym każdy przyzwoity i rozsądny człowiek. Oczywiście będąc przebiegłym można sprawnie serfować po polskim prawie, ale czy tak powinien postępować człowiek mający duchowe aspiracje przywódcze, którego ambicją jest lub przynajmniej było konfrontowanie ludzi z Chrystusem. Romanowi o którym tu mowa pozostały już dzisiaj tylko aspiracje i instynkt przywódczy (lub jak inni wolą – pazerność władzy) lecz wszyscy wiedzą, że to jego „namaszczenie” już od dawna jest pod wielkim znakiem zapytania i budzi oczywistą niewiarę.

Romanie, ponieważ życie jest krótkie, radze ci zdecydować się kim chcesz być, bo tylko jeden jest w Trzech Osobach a ty nie możesz być jednocześnie:

1. Politykiem

2. Dziennikarzem

3. Liderem grupy religijnej

Najprościej i najlepiej dla ciebie byłoby, gdybyś zajął się jednym z tych zajęć, bo jak mówi stare polskie powiedzenie „kto jest od wszystkiego, ten jest do niczego”. Dla porównania zapytam: czy nauczycielka może być jednocześnie tancerką Night Clubu w nocy, czy zakonnica może być barmanką, lub czy ksiądz może dorabiać jako striptizer? Nawet gdyby teoretycznie mogli (choć oczywiście w pierwszym przypadku Karta nauczyciela zapewne ma na to jakieś sankcje a w przypadku zakonnicy czy księdza prawo kanoniczne na pewno też reguluje takie nieporozumienia) to nigdy nie byłoby to społecznie akceptowane. Tak samo żaden szanujący się dziennikarz, jak również żaden lider grupy religijnej nie może być politykiem, aby się przy tym nie pobrudzić i nie narazić na pogardę reprezentowaną przez siebie grupę. Zastanów się zatem bracie jak długo jeszcze masz zamiar przynosić nam hańbę. Dla nas chrześcijaństwo to nie rozgrywka polityczna tylko chodzenie prostą drogą za Jezusem. I nie wmawiaj sobie i nam, że cierpisz prześladowania dla Chrystusa, bo On nie ma z tym nic wspólnego – to twoja prywatna brawura cię gubi. Mam też nadzieję, że chcąc zachować się „honorowo” (jak niektórzy tego oczekują) nie przyjdzie ci czasem do głowy aby oddać pieniądze do PUPu z płaconych przez nas we wspólnocie na Boże cele dziesięcin (bo takie rzeczy się zdarzały), tylko jak już, to z własnej kieszeni (choć osobiście uważam, że tu nie chodzi naprawdę o pieniądze lecz o dobry smak).

Wspólnota sporo już wycierpiała przez twoja tanią i krótkowzroczną przebiegłość a także komunistyczne i niedorzeczne pomysły, zarówno te, które uskuteczniasz w swoim życiu zawodowym jak i te, które uprawiasz we wspólnocie (a które wywołują toksyczne skutki w postrzeganiu świata i innych chrześcijan, różnego rodzaju fobie, lęki, zdziczenie ludzi, a także sekciarskie niestety zachowania itp.), chyba trochę przekombinowałeś kolego. Z tej mąki chleba nie będzie a miała być „największa wsp…… . ……”

„Kto postępuje nienagannie, postępuje bezpiecznie, kto zaś chodzi krętymi drogami będzie szybko ujawniony” (Prz 10,9)

Może ten post nie jest dla ciebie zbyt przyjemny (choć myślę, że się tylko kozacko uśmiechniesz), ale obyś wyciągnął właściwe wnioski. Lepiej jest cię karcić niż klepać po ramieniu (ponieważ omamionych pochlebców jest już nadto wokół ciebie), bo ja nie chciałbym cię widzieć za parę lat jak deptasz puszki po piwie i zbierasz makulaturę w „lasku bolońskim”.

Forumowiczom z poza wspólnoty polecam umiar i wzgląd na to, że każdego można psychicznie wykończyć, a Roman choć z pozoru przypomina gladiatora to wewnątrz jest zwyczajnym człowiekiem, który na swoje nieszczęście wierzy że „jeszcze wszystkim pokaże” i z tego powodu na pewno teraz przechodzi najtrudniejszy emocjonalnie okres w swoim życiu.

Braciom ze wspólnoty życzę trzeźwego myślenia i wpatrywania się w Chrystusa a nie w człowieka. Nie ma już patriarchów, są tylko grzeszni ludzie, którzy podpaleni fanatyczną fantazją niesłusznie wmówili sobie i innym że posiadają wyjątkowe namaszczenie.

Romkowi, który czytając ten post zapewne się śmieje pod nosem, wytrzeszcza oczy oraz kręci głową na boki (taka jest właśnie mimika jego twarzy w podobnych okolicznościach - to go zawsze zdradza) radzę: zrób porządek ze swoim życiem wiedząc, że upamiętanie zaczyna się od pokuty i zadość uczynienia. Zostaw przywództwo we wspólnocie i twoje gadanie o namaszczeniu, bo przez ciebie wszyscy odejdą. Ja już dłużej tego nie mogę tolerować. Wybaczcie bracia i siostry, ale jeśli to ma tak ciągle wyglądać, to to były ostatnie wakacje, które spędziliśmy razem w Łężycach – za jakiś czas się pożegnamy, lecz dla zachowania anonimowości odejdę w tłumie innych, którzy myślą podobnie.

Roman żyj i daj żyć innym. We wspólnocie jest wiele cennych osób, które mogłyby zmieniać świat na lepszy, gdybyś ich nie trzymał w kojcu i oszołomieniu własną osobą oraz osobą Andrzeja, którego naturalną słabość do dawania się łatwo manipulować, niechybnie wykorzystujesz. Powiedziałbym: Andrzej uważaj na niego!!! Ale chyba jest już za późno, bo już dawno dałeś się oczarować tą wynaturzoną koncepcją kościoła.

Ps. To mój jedyny wpis w tym temacie, nie odpowiadam na żadne zaczepki!

To się dzieje w strukturach Odnowy! Nic dodać, nic ująć!
To Roman odwraca się od wszystkich, nie wszyscy od niego! Myślał,że złapał Pana Boga za nogi i będzie bezkarny! Nawet Adam z Ewą ponieśli karę w Raju, chociaż Bóg bardzo ich kochał.
Odpowiedz
Cytuj

m
matka
Albert Macha (Mniejszość Niemiecka), były starosta krapkowicki, jest sprawą oburzony.

- Wielu młodych ludzi, którzy są bezrobotni i nie mają z czego żyć, całymi latami proszą się w urzędzie o dotację i nie mogą jej dostać - mówi Macha. - A przewodniczący rady nie dość, że regularnie dostaje diety, to jeszcze sięgnął po tak ogromną sumę.

Panie Albercie! - dlaczego o tych młodych bezrobotnych nie pomyślał Pan pobierając odprawę, o WIEELEE wyższą od dotacji Pana Chmielewskiego, czy to jest etyczne, że zgarnia Pan taką kwotę z budżetu, a potem co niedzielę z nabożną miną rozdaje komunię w kościele? Czy ta hostia Pana nie parzy???- No chyba, że rozdaje ją Pan w białych rękawiczkach ;-)

Może nie na temat ale muszę swoje spostrzeżenia, rozterki z tym związane tu napisać. Otóż im więcej polityków w kościele, tym mnej mnie tam. Mam żal do hierarchów kościelnych, dlaczego dopuścili /czy dla własnej wygody??/ do rozdawania komunii tzw. szafarzy. Przeciez to nie powinno tak być. A ci głównie z tzw. świeczników chętnie, a jakze wszędzie służą, chyba nawet nie zastanawiając się nad sobą, czy ja godny?, czy przy pełnionej funkcji mogę, czy jestem zawsze fair wobec ludzi itd, itd. Ech, jaki ten świat obłudny, a potem jeszcze potrafi oceniać innych żle, chociaż sam nie jest w porządku tu w kontekście do powyższego artykułu.
D
De
Masz rację, tu jest pies pogrzebany.

BEZROBOTNY to osoba, która zgodnie z art.2 ust.1 pkt 2 ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucji rynku pracy, jest niezatrudniona (tzn. niewykonująca pracy na podstawie stosunku pracy, stosunku służbowego oraz umowy o pracę nakładczą) i niewykonująca innej pracy zarobkowej (tzn. pracy wykonywanej m.in. na podstawie umów: agencyjnej, zlecenia, dzieło), zdolna i gotowa do podjęcia zatrudnienia w pełnym wymiarze czasu pracy obowiązującym w danym zawodzie lub służbie albo innej pracy zarobkowej, albo jeżeli jest osobą niepełnosprawną, zdolną i gotową do podjęcia zatrudnienia co najmniej w połowie tego wymiaru czasu pracy, nieucząca się w szkole (z wyjątkiem uczącej się w szkole dla dorosłych lub przystępującej do egzaminu eksternistycznego z zakresu tej szkoły lub w szkole wyższej, gdzie studiuje w formie studiów niestacjonarnych), zarejestrowana w powiatowym urzędzie pracy oraz poszukująca zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej.
Dla uzyskania statusu bezrobotnego wymaga się także spełnienia szeregu kolejnych warunków, takich jak np.: osiągnięcie określonego wieku, nieposiadanie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej czy też nieuzyskiwanie miesięcznie przychodu w wysokości przekraczającej połowę minimalnego wynagrodzenia za pracę.
D
Darek

gdyby to wziął ktoś z mniejszości niemieckiej to by było cicho i gazety niemieckie by tego nie opisywały taka prawda .

M
Mesja

co innego naucza a co innego czyni...

U
Uczciwy jak ch..i

Hipokryzja i amnezja to cechy pewnego ch-góró..
NIe chodzi tu tylko o dodtację a o to ile ludzi skrzywdził, zmanipulował, wykorzystał i "wypluł" i teraz próbuje udawać że jest jak łza klarowny...

p
parafianin

Albert Macha (Mniejszość Niemiecka), były starosta krapkowicki, jest sprawą oburzony.

- Wielu młodych ludzi, którzy są bezrobotni i nie mają z czego żyć, całymi latami proszą się w urzędzie o dotację i nie mogą jej dostać - mówi Macha. - A przewodniczący rady nie dość, że regularnie dostaje diety, to jeszcze sięgnął po tak ogromną sumę.

Panie Albercie! - dlaczego o tych młodych bezrobotnych nie pomyślał Pan pobierając odprawę, o WIEELEE wyższą od dotacji Pana Chmielewskiego, czy to jest etyczne, że zgarnia Pan taką kwotę z budżetu, a potem co niedzielę z nabożną miną rozdaje komunię w kościele? Czy ta hostia Pana nie parzy???- No chyba, że rozdaje ją Pan w białych rękawiczkach ;-)

M
Maciej Sonik

W związku ze sprawą dotacji dla Romana Chmielewskiego opisaną w piątkowej i sobotniej Nowej Trybunie Opolskiej radni Platformy Obywatelskiej podjęli decyzję o złożeniu wniosku o odwołanie radnego z funkcji przewodniczącego Rady Powiatu Krapkowickiego. Z posiadanych i przedstawionych w publikacjach nto faktów nie wynika, że doszło w jakimkolwiek momencie do złamania przepisów prawa.

Ważne jest jednak to, że wszystkie działania osób publicznych, a w szczególności tych, którzy zajmują wysokie funkcje w samorządzie, są poddawane publicznej ocenie, a ocena ta wyznacza standardy życia publicznego. Działania, które odbierane są w sposób niejednoznaczny, naruszają te standardy i mogą powodować spadek zaufania społecznego do organów władzy publicznej. Właśnie niejednoznaczność tej sytuacji, mimo zgodności z prawem, pogłębiona uchybieniem standardom przejrzystości w Powiatowym Urzędzie Pracy, jest powodem wniosku o odwołanie radnego z funkcji przewodniczącego.

Ponadto dzisiaj jeszcze rozpocznie się kompleksowa kontrola w PUP, która w pełny i jednoznaczny sposób wykaże, czy wszystkie działania były w tej sprawie podejmowane zgodnie z obowiązującymi procedurami i czy odbiegały od innych tego typu spraw. Dzisiaj również zostanie opublikowana pełna lista dotacji z Funduszu Pracy udzielonych przedsiębiorcom na przestrzeni kilku ostatnich lat.

Wnioski płynące z tej sytuacji będą powodem wdrożenia zmian, które pozwolą uniknąć w przeszłości podejrzenia o niejednoznaczność tego typu działań. Po pierwsze beneficjenci dotacji będą zobowiązani do umieszczania w widocznym miejscu tablicy informującej o przyznaniu przedsiębiorcy dotacji z urzędu pracy. Po drugie PO złoży projekt kodeksu etycznego radnych, który określi standardy postępowania w sprawach, kiedy radny w imieniu swoim, swojej firmy lub organizacji stara się o wsparcie z pieniędzy publicznych będących w dyspozycji powiatu lub jego jednostek.

Na zakończenie pragnę jeszcze raz przypomnieć, że decyzję w tej sprawie podejmowane były bez mojej wiedzy przez dyrektora PUP, który przejął te kompetencje na podstawie upoważnienia wydanego w 2004 roku przez starostę Alberta Machę.

G
Gość
Masz rację, tu jest pies pogrzebany.

BEZROBOTNY to osoba, która zgodnie z art.2 ust.1 pkt 2 ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucji rynku pracy, jest niezatrudniona (tzn. niewykonująca pracy na podstawie stosunku pracy, stosunku służbowego oraz umowy o pracę nakładczą) i niewykonująca innej pracy zarobkowej (tzn. pracy wykonywanej m.in. na podstawie umów: agencyjnej, zlecenia, dzieło), zdolna i gotowa do podjęcia zatrudnienia w pełnym wymiarze czasu pracy obowiązującym w danym zawodzie lub służbie albo innej pracy zarobkowej, albo jeżeli jest osobą niepełnosprawną, zdolną i gotową do podjęcia zatrudnienia co najmniej w połowie tego wymiaru czasu pracy, nieucząca się w szkole (z wyjątkiem uczącej się w szkole dla dorosłych lub przystępującej do egzaminu eksternistycznego z zakresu tej szkoły lub w szkole wyższej, gdzie studiuje w formie studiów niestacjonarnych), zarejestrowana w powiatowym urzędzie pracy oraz poszukująca zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej.
Dla uzyskania statusu bezrobotnego wymaga się także spełnienia szeregu kolejnych warunków, takich jak np.: osiągnięcie określonego wieku, nieposiadanie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej czy też nieuzyskiwanie miesięcznie przychodu w wysokości przekraczającej połowę minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Podejrzewam, że przewodniczący Rady Powiatu otrzymuje więcej niż 750 zł/miesiąc.
Czy te dochody nie zostały uwzględnione przez dyrekcję PUP ?
a
argus

Czyli nasz "bezrobotny" nawet bezrobotnym nie był!
No to ładnie ładnie ładnie bardzo jest uczciwy ten pan...
do tego:
(...) łączenie funkcji radnego z pracą w gazecie to łamanie etyki dziennikarskiej. (...)
(...) Już sam pomysł, by szef rady był dziennikarzem, jest chory (...)
A niektóre komentarze - mające odwrócić uwagę od MERITUM - że to jest atak konkurencji NTO na jego gazetę jest śmieszny! Jaki on konkiurent ?!!!
Jak ma honor to niech się przyzna do błedu a jego poplecznicy niech nie wymyslają niedorzeczne argumenty!

G
Gość
A ja mam pytanie czy może być osobą bezrobotną pobierając dietę radnego????????????/

A ja mam pytanie czy może być osobą bezrobotną pobierając dietę radnego????????????/

Masz rację, tu jest pies pogrzebany.

BEZROBOTNY to osoba, która zgodnie z art.2 ust.1 pkt 2 ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucji rynku pracy, jest niezatrudniona (tzn. niewykonująca pracy na podstawie stosunku pracy, stosunku służbowego oraz umowy o pracę nakładczą) i niewykonująca innej pracy zarobkowej (tzn. pracy wykonywanej m.in. na podstawie umów: agencyjnej, zlecenia, dzieło), zdolna i gotowa do podjęcia zatrudnienia w pełnym wymiarze czasu pracy obowiązującym w danym zawodzie lub służbie albo innej pracy zarobkowej, albo jeżeli jest osobą niepełnosprawną, zdolną i gotową do podjęcia zatrudnienia co najmniej w połowie tego wymiaru czasu pracy, nieucząca się w szkole (z wyjątkiem uczącej się w szkole dla dorosłych lub przystępującej do egzaminu eksternistycznego z zakresu tej szkoły lub w szkole wyższej, gdzie studiuje w formie studiów niestacjonarnych), zarejestrowana w powiatowym urzędzie pracy oraz poszukująca zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej.
Dla uzyskania statusu bezrobotnego wymaga się także spełnienia szeregu kolejnych warunków, takich jak np.: osiągnięcie określonego wieku, nieposiadanie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej czy też nieuzyskiwanie miesięcznie przychodu w wysokości przekraczającej połowę minimalnego wynagrodzenia za pracę.
N
Naczelnik OSP

Może nam odpowie Pani Dyrektor PUP,skoro przepisy ma w jednym paluszku.I chyba już czas pomyśleć nad opuszczeniem tego dyrektorskiego stołka?

l
leo

A ja mam pytanie czy może być osobą bezrobotną pobierając dietę radnego????????????/

A
Autorytet

RAcja On jest fajny! A autorytety się na niczym nie znają tak jak on:

(…) Profesor Wiesław Godzic medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, uważa jednak, żełączenie funkcji radnego z pracą w gazecie to łamanie etyki dziennikarskiej. (…)

(…) ANDRZEJ SKWORZ, EKSPERT RYNKU MEDIÓW, Pierwszy raz spotykam się z sytuacją,by urząd pracy wykładał publiczne pieniądze na prywatną gazetę przewodniczącego rady. To nieetyczne, a ponadto występuje tutaj konflikt interesów. Już sam pomysł, by szef rady był dziennikarzem, jest chory, bo przecież tych dwóch stanowisk nie da się pogodzić (…)

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3