Równać do Małysza

Redakcja
Z Apoloniuszem TAJNEREM, trenerem polskiej kadry skoczków narciarskich, rozmawia Jerzy KUCHARUK.

- Tak pomyślnego sezonu polscy skoczkowie już dawno nie mieli. Przewiduje pan jakieś zmiany w tegorocznym składzie kadry ?
- Istotnych zmian nie ma. Do kadry A, pod nazwą Salt Lake City, finansowanej z funduszów olimpijskich weszli Adam Małysz, Robert Mateja, Wojciech Skupień, Marcin Bachleda, Tomasz Pochwała i Tomisław Tajner. Rezerwowymi są Grzegorz Śliwka i Łukasz Kruczek, których koszty przygotowań pokryje w większości UKFiT.
- Czy należy się spodziewać kolejnego dobrego roku?
- Skoncentrujemy się na podciągnięciu skoczków do poziomu Małysza, poprzez takie przygotowanie psychiczne, by uniknąć charakterystycznych dla nich sportowych dołków.
- Kogo by pan typował na partnera Małysza?
- Przede wszystkim Mateję, który potrafi plasować się w pierwszej konkursowej szóstce, oraz na posiadającego duże rezerwy Skupienia. Nie wykluczam niespodzianki ze strony młodzieży, choć oni muszą fizycznie okrzepnąć, przez dwa-trzy lata więcej trenować, by nabrać właściwej techniki.
- W "Super Expressie" ukazała się informacja o tym, że po badaniach wydolnościowych przeprowadzonych w Ołomuńcu nastąpił przeciek ich wyników do konkurentów. Czy w tej sytuacji będą one tam kontynuowane?
- Rzeczywiście, ukazała się taka informacja, ale ponieważ jesteśmy przed nowymi testami, to sprawa nie ma już dla nas znaczenia. Tym razem badania kadry poprowadzi Zakład Fizjologiczny w Krakowie.
- Jak się spodobała dedykowana panu w imieniu "NTO" fraszka autorstwa Czytelnika naszego dziennika, pana Jana Masajady?
- Już samo umieszczenie mojego nazwiska wśród legend sportu jest wielkim wyróżnieniem. Moim zdaniem muszę wiele się jeszcze napracować, by pretendować do tego grona.
- Na czym ta praca ma polegać?
- W najbliższym czasie oczywiście na przygotowaniu do startów w Pucharze Świata i igrzyskach olimpijskich, choć nie chciałbym być szkoleniowcem tylko jednej gwiazdy. Przy podciągnięciu się pozostałych zawodników mamy szansę zbliżyć się do najlepszych niemieckich, fińskich, austriackich czy japońskich skoczków. Możemy to osiągnąć takimi samymi metodami jak poprzednio, czyli poprzez wspólną rzetelną robotę drugiego trenera Piotra Fijasa, psychologa Jana Blechacza, doktora Jerzego Żołądzia i dobranie do współpracy odpowiednich ludzi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie