Ryzyko ataku w Polsce wciąż małe, ale czujność nadal jest potrzebna

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Ćwiczenia antyterrorystów na lotnisku w Łodzi
Ćwiczenia antyterrorystów na lotnisku w Łodzi Pawel Lacheta/ Polska Press/ Express Ilustrowany
Po atakach w Paryżu znowu aktualne staje się pytanie, czy my, Polacy, możemy czuć się bezpiecznie. I nie ma na nie prostej odpowiedzi. Polskie służby deklarują,że są czujne i w pełnej gotowości.

Natychmiast po tym, jak w świat poszła tragiczna informacja o masakrze w sercu Europy, o ponad setce zabitych przez terrorystów i trzystu rannych, chyba wszyscy zaczęli się nad tym zastanawiać. A dziennikarze dopytywać polityków i ludzi odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo, czy jesteśmy w stanie zapobiec podobnym atakom w naszym kraju. - Pan prezydent został poinformowany o sytuacji, która powstała wskutek zamachów terrorystycznych we Francji. Udzielono panu prezydentowi informacji na temat sytuacji we Francji, a również na temat stanu bezpieczeństwa w naszym kraju - powiedział dziennikarzom Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, po sobotnim spotkaniu prezydenta Andrzeja Dudy z kierownictwem ABW. Doszło do niego oczywiście w związku z serią ataków terrorystycznych w Paryżu. - Na dzień dzisiejszy, zgodnie z otrzymanymi informacjami, możemy uznać, że sytuacja, jeśli chodzi o bezpieczeństwo naszego kraju, nie uległa żadnej zmianie - dodał szef BBN.

Co to znaczy? Ano tyle, że nie ma zbytniego powodu do niepokoju. Nie tylko BBN wypowiedziało się w kwestii naszego bezpieczeństwa.

„W związku z atakami we Francji Ministerstwo Spraw Wewnętrznych monitoruje sytuację poprzez służby” - poinformowało MSW w specjalnie wydanym oświadczeniu. „Weryfikujemy na bieżąco sytuację poprzez oficerów łącznikowych oraz centra współpracy na granicach. Zwiększyliśmy również działania monitorujące przyloty i wyloty z kierunków potencjalnie zagrożonych” - napisała rzeczniczka resortu Małgorzata Woźniak.

Także Marek Biernacki, ustępujący koordynator ds. służb specjalnych, stwierdził, że po zamachach w Paryżu zagrożenie atakami terrorystycznymi w Polsce nie uległo zmianie. - Na razie nie ma przesłanek do podniesienia stanu zagrożenia. Cały czas sytuacja jest monitorowana - stwierdził poseł Biernacki. Przypomniał, że decyzję o ewentualnym podwyższeniu stopnia zagrożenia podejmują Rządowe Centrum Bezpieczeństwa i MSW, a koordynator wyraża swoją opinię. - W mojej ocenie na razie nie ma takich przesłanek - podkreślił Marek Biernacki.

Wiadomo, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego po atakach w Paryżu otrzymała od francuskich służb specjalnych tajny raport, z którego wynika, że obecnie nie ma żadnego zagrożenia terrorystycznego dla Polski. - Na pewno Polska jest wielokrotnie bezpieczniejsza niż Francja, z wielu zresztą powodów, ale nie zgadzam się z tezą, że jesteśmy całkowicie bezpieczni, że zagrożenie w Polsce jest zerowe - mówi naszej gazecie Janusz Zemke, były wiceminister obrony narodowej, były przewodniczący komisji obrony narodowej, przewodniczący komisji do spraw służb specjalnych. Zemke podkreśla, że przez Polskę przemieszczają się różne nacje, choćby mieszkańcy Kaukazu, więc przed Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Kontrwywiadem Wojskowym ogromne zadanie.

Podobnego zdania jest Krzysztof Liedel, obecnie w Collegium Civitas, do niedawna w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. - Z wszystkich przeprowadzanych analiz ryzyka wynika jednoznacznie, że nie stanowimy atrakcyjnego celu do terrorystów. Ryzyko ataku w naszym kraju utrzymuje się na niskim poziomie, co wcale nie oznacza, że jest zerowe, że należy je całkowicie wykluczyć - tłumaczy „Polsce” Liedel.

Powody takiego stanu rzeczy są przynajmniej dwa. Ostatnio ataki terrorystyczne najczęściej przeprowadzają tzw. samotne wilki. Terroryści, także z Państwa Islamskiego, „wyłapują” takich młodych ludzi najczęściej przez internet. Wiadomo, że już nawet 6 tys. obywateli Europy zostało zindoktrynowanych przez islamistów. Bo ISIS w internecie sprzedaje się świetnie, czaruje, obiecuje inne życie: pełne ideałów, wartości. W tym świecie jest jasny cel, konkretny przeciwnik, z którym trzeba walczyć.
„Niestety, nie do końca rozumiem fenomen tej religii. Co sprawia, że uwodzi nie tylko osoby pochodzenia arabskiego, ale też Amerykanki wychowane na McDonaldzie, jak żona jednego z braci Carnajewów. Wydaje mi się, że islam trafia do ludzi, umożliwia kontakt z drugim człowiekiem. Ludzie, którzy szukają własnej drogi, znajdują tam dobrych przewodników” - mówił swego czasu gen. Marek Dukaczewski, były szef WSI. Aleksander Makowski stawia taką diagnozę: „Pytanie, co daje tym młodym ludziom tak zwana kultura Zachodu? Oni chcieliby mieć ideały, za coś walczyć, za coś zginąć. Tymczasem cywilizacje Zachodu doszły do takiego etapu degeneracji, że nic tym ludziom zaproponować nie mogą. A oni tęsknią za czymś prostym, za jasnym przekazem. Tęsknią za czymś autentycznym. Znajdują to w islamie”. Dlatego jadą do Syrii czy Jemenu, szukać tego, czego im w życiu zabrakło.

O tym, dlaczego młodzi Europejczycy wyruszają na dżihad, opowiadał też w „Xięgarni” Adam Zamoyski, brytyjski historyk i dziennikarz polskiego pochodzenia, który w swojej najnowszej wydanej w Polsce książce „Święte szaleństwo. Romantycy, patrioci, rewolucjoniści 1776-1871” analizuje fenomen rewolucji, które na zawsze zmieniły oblicze świata. Zdaniem Zamoyskiego, analogie do tego, co obserwujemy dzisiaj, można znaleźć w historii: wśród romantycznych buntowników, którzy szukali przygód na całym świecie i z zapałem przyłączali się do powstań i rewolucji. „W bardzo uproszczony sposób można powiedzieć, że La Fayette w domu się nudził, nie błyszczał na dworze królewskim, nie był specjalnie urodziwy, źle tańczył, nic mu nie wychodziło. Stąd potrzeba pokazania się w walce. Nagle mógł się wyróżnić. Pojechał, żeby się spełnić. To samo można powiedzieć o młodych muzułmanach z Manchesteru” - wyjaśniał Zamoyski.

Krzysztof Liedel zauważa, że ostatnio coraz częściej zdarza się, że za zamachami terrorystycznymi stoją osoby zindoktrynowane przez islamistów, mające zaburzenia psychiczne. Nie można wykluczyć, że taki samotny wilk znajdzie się w Polsce.

Tym bardziej, że wiadomo już dzisiaj, iż wśród młodych ludzi szukających przygód w ISIS są także Polacy. Jak podają służby, 20 osób w naszym kraju ma powiązania z Państwem Islamskim.

Fakty? W czerwcu tego roku w terrorystycznym ataku na rafinerię w irackim Bajdżi zginęło 11 osób, a 27 zostało rannych. Jednym z zamachowców samobójców był właśnie Polak, Jacek S., 28-latek pochodzący ze wsi Kamnica. Polak wjechał samochodem wypełnionym ładunkami wybuchowymi w budynki rafinerii. Pozostali trzej terroryści (Europejczyk, Kuwejtczyk i Palestyńczyk) atakowali inne cele rządowe w tym irackim mieście. Jacek S. od kilkunastu lat razem z rodziną mieszkał w niemieckiej Getyndze (miał niemieckie obywatelstwo). Jednak w jego rodzinnej Kamnicy ludzie doskonale go pamiętają. Ponoć w ostatnim czasie Jacek S. dużo mówił o tym, że przeszedł na islam, namawiał do tego innych członków swojej rodziny. Nie znalazł chętnych. Według strony gazety „Geottinger Tageblatt” Polak do Państwa Islamskiego został zwerbowany właśnie przez internet, po tym jak przeszedł na islam. Zapuścił brodę, na portalach społecznościowych zmienił nazwisko na Ismail Slo i publikował posty zawierające propagandę typową dla dżihadystów. Ponoć Polak zniknął z domu w kwietniu tego roku i przez Turcję przedostał się do Syrii. Dżihadyści nazywali go Abu Ibrahimem z Niemiec.

Wczoraj z kolei portal tvn24.pl podał, że Polak aresztowany w Norwegii za terroryzm trafił właśnie do Polski. Łódzka prokuratura ma mu postawić zarzut działań terrorystycznych i udziału w walkach w Syrii po stronie Państwa Islamskiego. 23-letni Polak został aresztowany wiosną w Norwegii. Według tamtejszych służb od marca 2014 r. do kwietnia 2015 r. walczył po stronie Państwa Islamskiego. Mężczyzna wyszedł na wolność, ale we wrześniu został zatrzymany ponownie, tym razem w związku z niedopełnieniem formalności wynikających z przepisów imigracyjnych. Obrońcy Polaka walczyli o to, by nie deportowano go do Polski. Mężczyzna od szesnastego roku życia mieszka w Norwegii.

Nie jest więc tak, że problem terroryzmu nas nie dotyczy. Pytanie, na ile jesteśmy do niego przygotowani, jak działa system chroniący nas przed atakami terrorystycznymi. - Moim zdaniem poszczególne elementy tego systemu działają coraz lepiej, system cały czas się doskonali - mówi Krzysztof Liedel. Tyle że to system wielopodmiotowy, wielopłaszczyznowy, jest w niego zaangażowanych wiele instytucji. Najważniejsza jest więc dobra koordynacja działań i wymiana informacji.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Ryzyko ataku w Polsce wciąż małe, ale czujność nadal jest potrzebna - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
krzyzak

generalnie chłopcy się  przewietrzają to  dobrze,ale jak uczy historia  terroryści  nigdy nie  dążą   do  bezpośredniego  kontaktu z  służbami. Tylko  członkowie polskiego ruchu oporu  w ten sposób się  wystawiali Niemcom  lub  komunistycznym służbą.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3