Rzeźnik z Janinowa bije weterynarzy

fot. Paweł Stauffer
Anna Lipczak, powiatowy lekarz weterynarii w Oleśnie. Gdy lekarka poskarżyła się jej, że została pobita, odsunęła ją od pracy.
Anna Lipczak, powiatowy lekarz weterynarii w Oleśnie. Gdy lekarka poskarżyła się jej, że została pobita, odsunęła ją od pracy. fot. Paweł Stauffer
Udostępnij:
Lekarz weterynarii z Olesna została pobita w rzeźni w Janinowie. Jej skargą nikt nie chciał się zająć, a z ofiary chcieli zrobić wariatkę.

Tej nocy Joanna Berg, młoda weterynarz z Olesna, długo nie zapomni. - Kto mnie k… zbudził?! - ryczał do niej wściekłym głosem Marian Stasiak, współwłaściel ubojni.

Joanna Berg z ramienia Powiatowej Inspekcji Sanitarnej w Oleśnie pojechała do rzeźni zbadać mięso.

- Pan Stasiak złapał mnie za gardło, ścisnął tak, że nie mogłam nawet krzyknąć, czułam, że mnie zaraz udusi - mówi doktor Berg, drobna, niska kobieta. - Wyciągnął mnie na korytarz, ciągnął za sobą. No i dalej wykrzykiwał: "Co, k… mnie, mnie, Stasiaka, budzicie!". Po chwili jak workiem rzucił mną o ziemię. Leżałam tuż pod jego nogami, a on stał nade mną i krzyczał: "kto k… mnie zbudził". Ostatkiem sił pozbierałam się i uciekłam, obawiałam się, że zaraz zacznie mnie kopać….
Awantura podczas nocnego uboju wzięła się z tego, że nie było wymaganej dokumentacji byków, które miały pójść pod nóż.

- Akurat nie ja obudziłam właściciela, tylko inny weterynarz - dodaje Joanna Berg. - Ale nawinęłam mu się pod rękę, no to oberwałam. A kogo mamy pytać o dokumenty, jak nie właściciela? Mieszka na tyłach zakładu, a tylko ta ubojnia prowadzi nocny ubój, od dwudziestej do samego rana. Więc sam sobie winien, że go budzimy…

Zrobił z niej wariatkę
Nazajutrz, choć była sobota, doktor Berg zgłosiła pobicie Annie Lipczak, powiatowej lekarz weterynarii w Oleśnie.

- Opowiedziałam jej przez telefon, co się stało, a ona na to, żebym tam już nie szła do badania mięsa, że on mnie może zabić - mówi Joanna Berg. - Ale poszłam, przecież tam jestem inspektorem, funkcjonariuszem publicznym. To mnie, a nie Stasiakowi należy się ochrona.

Wkrótce jednak powiatowa lekarz weterynarii zmienia zdanie - po spotkaniu z Marianem Stasiakiem, pełnomocnikiem ubojni "Dasta" (jej formalnym właścicielem jest jego żona). - Stasiak stwierdził, że ja sobie wszystko zmyśliłam - tłumaczy doktor Berg. - A stłuczenia na ciele, na co miałam zaświadczenie od lekarza, to rzekomo wynik wypadku samochodowego, któremu uległam wcześniej.

Marian Stasiak wysłał pismo do powiatowego i wojewódzkiego lekarza weterynarii. Napisał, że doświadczony weterynarz powinien sobie poradzić bez obecności szefa ubojni, więc nie musi nikogo budzić. Wytknął też, ze młoda pani weterynarz nie powinna badać zwierząt w ciemnych okularach.

"Pierze głową w ścianę, klęka, przykuca i robi znak krzyża. Przewraca się na posadzkę" - tak obrazowo opisał zachowanie pani weterynarz Marian Stasiak.
- On sobie postanowił, że zrobi ze mnie wariatkę - przypuszcza doktor Berg.
Efekt był taki, że powiatowy lekarz weterynarii odebrał Joannie Berg prawo badania mięsa w rzeźni.

- To powiatowy rządzi i dzieli publiczne badanie przed i po uboju mięsa, a z tego są niezłe pieniądze - mówią weterynarze.
- Pretekstem były… ciemne okulary, które nosiłam w pracy - tłumaczy Joanna Berg. - Po wypadku samochodowym miałam sińce pod oczami, no to założyłam okulary. Ale na hali, przy linii produkcyjnej, w laboratorium, kiedy byłam sama, pracowałam bez okularów.

- Chcieli mnie uciszyć za wszelką cenę - twierdzi doktor Joanna Berg. - Właściciel ubojni wywierał na mnie presję już wcześniej, chciał mieć wpływ na to, co wpiszę w dokumenty poubojowe. Chodziło o płuca, miały pójść do utylizacji. A on się upierał, że są pełnowartościowe. Innym razem, kiedy mięso było dobrej jakości, chciał, żeby wpisać, że jest gorszej. Bo wtedy zapłaciłby mniej rolnikowi. To jest codzienna praktyka tej rzeźni…

Albo się przymkniesz, albo odchodzisz
Weterynarze, którzy przeszli przez rzeźnię w Janinowie, twierdzą, że tam nie da się pracować. Żaden nie powie tego jednak pod nazwiskiem.

- Boję się, bo mnie w ogóle odsuną od badań weterynaryjnych - tłumaczy jeden z lekarzy. - Na wejściu zobaczyłem tam wiele nieprawidłowości, a pan Stasiak od początku sugerował "delikatne badania". Jak coś było nie tak, to pieklił się, że zaraz zawoła powiatowego lekarza, najzwyczajniej przeszkadzał w przeprowadzaniu badań. On nie rozumie, że inspektor weterynarii jest funkcjonariuszem publicznym, dba o zdrowie publiczne, a on nie ma prawa wcinać się do badań. Bo w Janinowie jest tak: albo się przymkniesz i robisz, co ci każe, albo odchodzisz, bo z jego znajomościami, urabianymi przez lata, żaden lekarz nie wygra.

- Ten człowiek bije weterynarzy, poszturchiwania, a nawet kopanie inspektorów są na porządku dziennym - opowiada kolejny weterynarz. - Krzyczy, obraża. A jak przychodzą do pracy młodzi, nie mają jeszcze swoich gabinetów weterynaryjnych, zdarza się, że godzą się na jego warunki. Bywa, że coś zamiast do utylizacji, idzie do produkcji. On zaczynał od walizki z mięsem, a teraz ma największy zakład w okolicy.

Jego te pieniądze przerosły.
Sprawą pobicia Joanny Berg zainteresowały się media, przyjechał m.in. reporter opolskiej telewizji. Powiatowa lekarz weterynarii, zamiast wspierać kolegów, zaczęła śledztwo… kto z nich sprowadził dziennikarzy.

- Twierdzi, że to ja, bo się mszczę za to, że odsunęła mnie od badań mięsa. To było dwa lata temu! - mówi Błażej Kamiński, weterynarz z oleskiego. - Że to niby ja steruję Joanną Berg, która dorabia sobie w moim prywatnym gabinecie. A ja nie mam z tym nic wspólnego.

Z reporterem TVP rozmawiał też weterynarz Rafał Gnot. Mówił, że to nie w porządku, żeby teraz doktor Berg zostawiać samą sobie. Doktor Gnot przypomniał, że ona w chwili badania w ubojni jest funkcjonariuszem publicznym, więc jeśli ktoś podniósł na nią rękę, to powinien za to odpowiedzieć tak samo, jakby pobił policjanta.

- Nie mogę rozmawiać, bo będzie po mnie - tłumaczy dziś Rafał Gnot. Przyznaje, że wywierano na niego presję, by podpisał wotum nieufności wobec Błażeja Kamińskiego. Żeby pozbawić go prawa wykonywania zawodu.

- Od naszej doktor Lipczak usłyszałem: "A co, może to ciebie pobili? A może ty tutaj już nie pracujesz?" - opowiada doktor Gnot. - Więc podpisałem tę listę, jak wielu innych…

Podstawiona świnia
Anna Lipczak, szefowa Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Oleśnie, jest przekonana o tym, iż to Błażej Kamiński wszystko nakręca. - Ja do Joanny Berg nigdy nie miałam uprzedzeń - podkreśla Lipczak. - Nawet zaproponowałam jej pracę w Inspektoracie, ale powiedziała, że woli w terenie pracować. Widać chce się rozwijać, więc zawsze może liczyć na moją pomoc.

Doktor Lipczak przekonuje: - Doktor Berg jest sterowana - mówi powiatowa inspektor weterynarii.

Nagłośnienie sprawy dało jednak taki skutek, że Joanna Berg powtórnie otrzymała zezwolenie na badanie mięsa, tyle że w innej rzeźni.

- Na początku i wojewódzki lekarz weterynarii, i powiatowy mówili, że będę musiała przejść badania psychiatryczne, by udowodnić, że ze mną wszystko w porządku - tłumaczy Joanna. - Teraz już do tego wątku nie wracają, ale aż się boję, co mogą dalej wymyślać. Wiem też, że szukają na mnie haków, nawet wśród rzeźników.

Czyja teraz głowa?
Anna Lipczak, powiatowy lekarz weterynarii, o sprawie samego pobicia Joanny Berg nie chce rozmawiać. - Postępowanie jest w toku, więc do tego czasu nic nie powinniśmy mówić, to sprawa organów ścigania - tłumaczy. - Ale też w toku jest postępowanie administracyjne dotyczące pracy weterynaryjnej pani Berg. To wykaże, czy rzetelnie pracowała. A co do pana Mariana Stasiaka żadnych negatywnych zgłoszeń pod jego adresem nie odebrałam.

Podczas pierwszej rozmowy Wacław Bortnik, wojewódzki lekarz weterynarii, sugerował, że młoda pani weterynarz ma problemy z psychiką. Tydzień później zaczął się wycofywać: - Być może, że tak mówiliśmy - przyznaje Wacław Bortnik. - Ale sprawa jest w toku, więc poczekajmy z opiniami aż się zakończy. My ze swojej strony przeprowadziliśmy kompleksową kontrolę w powiecie oleskim. I wszystko jest w porządku.

Po kolei wycofują się świadkowie pobicia młodej weterynarz w rzeźni.
- Ja wiem, że oni wszyscy się boją o pracę - tłumaczy Joanna Berg. - Kiedy inspektorzy PIP weszli do ubojni, to Stasiak krzyczał: "Dlaczego nikt mnie o tej kontroli nie powiadomił?!". Wiele osób zaraz zwiało z zakładu…
- Teczka dotycząca tej firmy ma wyjątkowo grubą dokumentację - potwierdza Łukasz Śmierciak, rzecznik opolskiej Inspekcji Pracy. - Już postawiliśmy parę zarzutów, najpoważniejszy dotyczy nieodprowadzania pełnych składek na ZUS, już zawiadomiliśmy prokuraturę.

- Nie chcę z panią rozmawiać - odpowiada przez telefon inspektor weterynarii Michał Glinka, który obecnie bada mięso u Stasiaka. - Mam dość tej sprawy, nic nie powiem.

Drugi inspektor Andrzej Flak mówi bez ogródek: - Ta rozmowa zagraża mojemu bezpieczeństwu.

Rzeźnik ma układy
Pełnomocnik właściciela ubojni swoją bezkarność zawdzięcza powiązaniom z powiatowym i wojewódzkim lekarzem weterynarii. Doktor Anna Lipczak przez 2 lata sprzedawała mu świnie ze swojej hodowli.
- A gdzie ja miałam je oddawać, kiedy tutaj mieszkam? - pyta Lipczak. - Zresztą prawo mi tego nie zabrania, więc to jest bez znaczenia. A sprzedawałam żywiec po cenie dnia.

Zakład w Janinowie uchodzi za najlepszy w powiecie. Ma surowe unijne certyfikaty. - Przyznaje je Powiatowy Inspektorat Weterynarii, dzięki nim ubojnia może wchodzić na rynki unijne - przyznaje Wacław Bortnik, wojewódzki inspektor weterynarii.

Wojewódzki inspektor zna Mariana Stasiaka. Jest z nim na ty.
- Jak z wieloma innymi właścicielami zakładów, od czasu, kiedy pracowałem w terenie - podkreśla Wacław Bartnik. - Stasiak sam od podstaw wybudował swoją potęgę, to może budzić zawiść. Sądzę, że teraz konkurencja chce mu podciąć skrzydła.

- Pewnie, my też jesteśmy z wieloma na ty - mówią olescy weterynarze. - Ale my nie startowaliśmy do Sejmu, a mówi się, że to właśnie właściciel ubojni w Janinowie finansował Bortnikowi kampanię wyborczą do Sejmu, gdy startował z listy PiS.

- To nieprawda, nic podobnego nie miało miejsca! - zaprzecza kategorycznie Wacław Bortnik. - To są złośliwe plotki.

Marian Stasiak nie chciał rozmawiać z nto, choć zabiegaliśmy o to wielokrotnie. - Nie mam o czym, a poza tym wyjeżdżam do Niemiec - powiedział przez telefon.
Kolejny telefon odebrał w Niemczech. - Widzę, że pani bardzo chce się ze mną umówić - zakpił. - Możemy się spotkać, ale tylko w tym celu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 46

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

h
hodowca

Ok.20 lat temu zawiozłem do tego gościa tucznika ze złamaną nogą -dał bardzo niską cene za kilogram a na moje stwierdzenie, że i tak on to sprzeda jako pierwszy gatunek pojawiłamu mu się piana na ustach i mało co nie doszło do rękoczynów.

 

Już więcej tam nie pojechałem a świniaka ubiłem u siebie.

a
adek

przeraża brak solidarności wśród lekarzy weterynarii. To nie strach do tego prowadzi, ale własny egoizm i dbanie o swój tyłek. Mam wrażenie, że to niestety polska wizytówka.Bez solidarności lekarzy, zawod ten na pewno nie będzie szanowany.

g
gość 2
W dniu 03.09.2008 o 17:44, gość 2 napisał:

W pełni się zgadzam z tą opinią... Pani Powiatowa powinna sobie jeszcze krowę dokupić i NIECH IDZIE JE DOIĆ! Bo na czym sie zna oprócz tego że potrafi swoje sprawy doskonale załatwiać wykorzystując swoje "wejścia". Sprawa trochę poleży i ucichnie aż do przejścia na "godziwie zapracowaną" emeryturkę!!! Paranoja jakaś i głowę daję że tak będzie....



......... i głowy nie straciłam szanowna pani siedzi na emeryturce i ze wszystkich się śmieje!!
~gosc~
Ciekawe co z tego wyszło bo jakos juz nic nie slychac ani o rzezniku ani o pani Lipczak,pewnie rozeszlo sie po cichu
t
tomekw
W dniu 03.09.2008 o 12:38, nicki napisał:

A tak na marginesie, to ilu było tych pobitych weterynarzy? Tytuł w NTO mówi o liczbie mnogiej?



Czytaj dokładnie
g
gość 2
W dniu 01.09.2008 o 18:15, Gość napisał:

Anna Lipczak nie powinna wogóle znajdować się na taki stanowisku skoro podejmuje takie śmieszne dla otoczenia decyzje i sama się tym kompromituje!!!



W pełni się zgadzam z tą opinią... Pani Powiatowa powinna sobie jeszcze krowę dokupić i NIECH IDZIE JE DOIĆ! Bo na czym sie zna oprócz tego że potrafi swoje sprawy doskonale załatwiać wykorzystując swoje "wejścia". Sprawa trochę poleży i ucichnie aż do przejścia na "godziwie zapracowaną" emeryturkę!!! Paranoja jakaś i głowę daję że tak będzie....
n
nicki
A tak na marginesie, to ilu było tych pobitych weterynarzy? Tytuł w NTO mówi o liczbie mnogiej?
W
Wesolek
Dla inteligentnych. Komunizm forowal klase robotnizca i co z tego wyszlo?Pseudointeligencja to widac i slychac i czuc
l
lek wet
Nalezy jak najszybciej wymienic wojewodzkiego i wszystkich powiatowych bo to stara klika kolesi ,oni bronia tylko swoich stołkow,a zadania tzw policji weterynaryjnej zrucaja na lekarzy prywatnych.W normalnych krajach nie mozna ruszyc inspekcji weterynaryjnej bo jest chroniona prawem.Powiatowymi lekarzami weterynarii powinni zostac lekarze ktozry pracowali w terenie a nie ludzie ktorzy nie maja pojecia o weterynarii.Szkolenia dla inspekcji przezeraja pieniadze i dla prywatnych lekarzy nie ma godnych wynagrodzen za wykonanie przez nich czynnosci.Polska weterynaria rzadza wlasciciele rzezni ubojni,duzy hodowcy drobiu.przyklad mielismy podczas afery z maczkami dla drobiu- jak inspektorzy kontrolowali kurniki?
c
coyot
W dniu 02.09.2008 o 21:09, ~obserwator~ napisał:

JAKBY DZIADEK UKRADL PLACHTE HRUSTU W LESIE TOBY JUZ SIEDZIAL POLICJA PROKURATOR CALY WYMIAR SPRAWIEDLIWOSCI ZNALEZLI BY CZAS I PARAGRAW



Ciekawe, czy redaktorzy-dziennikarze-nto będą śledzić rozwój tej burzliwej i śmierdzącej sprawy ?!
~obserwator~
JAKBY DZIADEK UKRADL PLACHTE HRUSTU W LESIE TOBY JUZ SIEDZIAL POLICJA PROKURATOR CALY WYMIAR SPRAWIEDLIWOSCI ZNALEZLI BY CZAS I PARAGRAW
c
coyot
W dniu 02.09.2008 o 15:22, ~mały~ napisał:

Marchewkowym skrytożercom mówimy stanowcze NIE !


Mały oraz Tedobe maja w pełni rację !!!
Popieram i ja.

Świnka lepsza od zieleniny !

A wegetarianie szybciej sie starzeją bo brak im w pozywieniu tłuszczy zwierzęcych... hahaha
~mały~
W dniu 02.09.2008 o 10:17, Marta napisał:

Nie bierz w tym udziału-zostańwegetarianinem!



Marchewkowym skrytożercom mówimy stanowcze NIE !
T
TEDOBE
Oj Marta.. Jakby tej świnki nie zabili, lepsza będzie od marchewki z groszkiem
~olo~
Jak długo bedzie trwała nagonka na Bortnika?NIK nie ugryzł bo wyszło wielkie nic co z wstydem przekazano na konferencji.
Teraz wicewojewoda z PSL nasyła ministra z PSL-żenada.
A NTO jak zwykle "przedstawiło" racje dwóch stron.
Przejdź na stronę główną Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie