Sanatorium w Suchym Borze zostało zamknięte

Iwona Kłopocka
Sanatorium w Suchym Borze.
Sanatorium w Suchym Borze.
Ośrodek rehabilitacji leczniczej dla dzieci z dysfunkcjami ruchu przestaje istnieć. Jego działalność od dziś przejmuje szpital w Kup.

Decyzję o zamknięciu ponadstuletniego sanatorium dla dzieci podjęły samorządowe władze województwa. Wicemarszałek Roman Kolek tłumaczył to względami finansowymi (zbyt mały kontrakt z NFZ) oraz bezpieczeństwa dzieci (fatalne warunki pobytowe, na których poprawę brakowało pieniędzy w budżecie marszałkowskim).

Warunkową zgodę na przeniesienie świadczeń z Suchego Boru do Kup wydał dyrektor opolskiego oddziału NFZ.
Zdaniem NFZ do upadku marszałkowskiego ośrodka doprowadził brak modernizacji i inwestycji.

- Przeniesienie następuje z powodu niespełnienia wymogów technicznych i sanitarnych, co bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu pacjentów. W Kup świadczenia będą udzielane w lepszych i bezpieczniejszych dla pacjentów i pracowników warunkach z jednoczesnym poszerzeniem zakresu realizowanych świadczeń o nowe metody usprawniania, niedostępne do tej pory w Suchym Borze - mówi Barbara Pawlos, rzecznik OOW NFZ.

Ośrodek dzienny w Kup wydłuży czas pracy, co zwiększy dostępność świadczeń szczególnie w godzinach popołudniowych i w soboty.

Wideo

Komentarze 26

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
koszmar
W dniu 18.01.2018 o 09:20, koszmar napisał:

Zapraszam też na stronę na FB SUCHY BÓR  znajdzie się więcej osób to wymienimy swoje wspomnienia. Moje są koszmarne. Pozdrawiam.

A skad pani jest? Ja z Raciborza.

k
koszmar
W dniu 18.01.2018 o 09:19, koszmar napisał:

Kilka lat wcześniej to zależy ile lat wcześniej po w pierwszej połowie lat 70 faktycznie nie było problemu z jedzeniem ani cukru na kartki a myśmy tam po prostu głodowali tyle że rodzice co niedzielę przywozili nam mnóstwo jedzenia i słodyczy i to nam wystarczało do środy a potem jak naz brano do sklepu to rarytasem było mleko w proszku.

Zapraszam też na stronę na FB SUCHY BÓR  znajdzie się więcej osób to wymienimy swoje wspomnienia. Moje są koszmarne. Pozdrawiam.

k
koszmar
W dniu 17.01.2018 o 11:56, Kulawa Jolka napisał:

   Przeczytaj jeszcze raz mój post a znajdziesz odpowiedź :) Pozdrawiam . 

Kilka lat wcześniej to zależy ile lat wcześniej po w pierwszej połowie lat 70 faktycznie nie było problemu z jedzeniem ani cukru na kartki a myśmy tam po prostu głodowali tyle że rodzice co niedzielę przywozili nam mnóstwo jedzenia i słodyczy i to nam wystarczało do środy a potem jak naz brano do sklepu to rarytasem było mleko w proszku.

K
Kulawa Jolka
W dniu 17.01.2018 o 10:38, koszmar napisał:

Czyli super miejsce ? Żadnych negatywnych wspomnień? Bo ja musiałabym napisać wszystko odwrotnie no ale to było w 1977 roku. Dziury w płocie nie szukaliśmy bo główne bramy były pootwierane, o jakości i ilości jedzenia wolę nie wspominać a basenu jeszcze nie było tylko coś w sensie dużej wanny na 4 osoby. W zasadzie nie jestem w stanie napisać o tym miejscu nic pozytywnego. A jakie zabiegi? Bo mi przez w sumie 10 miesięcy tylko raz zrobili parafinowanie i codziennie gimnastyka to chyba wszystko. Personel jak to personel jedna siostra fajna inna niezbyt miła. Szkoła niestety na bardzo niskim poziomie bo po powrocie do domu okazywało się że jestem z każdym przedmiotem o 3 rozdziały do tyłu....Jeśli się tam poprawiło to bardzo mnie to cieszy i dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam. (p.s. a w którym roku pani tam była?)

 

Przeczytaj jeszcze raz mój post a znajdziesz odpowiedź :)

 

Pozdrawiam .

k
koszmar
W dniu 12.01.2018 o 20:50, Kulawa Jolka napisał:

Ja byłam kilka lat wcześniej , pamiętam że można było brać sanki i wozić się po lesie . Na dole była stołówka szło się długim korytarzem a jedzenie pachniało w całym ośrodku , bo nigdy nie byłam tam głodna . Raz znaleźliśmy dziurę w ogrodzeniu ale nie udało się uciec bo opiekun widział co się święci i kiedy tylko przeszliśmy na drugą stronę siostra kazała nam wrócić głównym wejściem na plac . Ale najbardziej lubieliśmy siedzieć na parapetach bo grzejniki pod nimi były zasłonięte drenianymi obudowami które były jednocześnie przedłużeniem parapetu . Można było rozłożyć tam książki albo obserwować dzikie zwierzęta które czasem wychodziły z lasu .

Czyli super miejsce ? Żadnych negatywnych wspomnień? Bo ja musiałabym napisać wszystko odwrotnie no ale to było w 1977 roku. Dziury w płocie nie szukaliśmy bo główne bramy były pootwierane, o jakości i ilości jedzenia wolę nie wspominać a basenu jeszcze nie było tylko coś w sensie dużej wanny na 4 osoby. W zasadzie nie jestem w stanie napisać o tym miejscu nic pozytywnego. A jakie zabiegi? Bo mi przez w sumie 10 miesięcy tylko raz zrobili parafinowanie i codziennie gimnastyka to chyba wszystko. Personel jak to personel jedna siostra fajna inna niezbyt miła. Szkoła niestety na bardzo niskim poziomie bo po powrocie do domu okazywało się że jestem z każdym przedmiotem o 3 rozdziały do tyłu....Jeśli się tam poprawiło to bardzo mnie to cieszy i dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam. (p.s. a w którym roku pani tam była?)

K
Kulawa Jolka
W dniu 29.12.2017 o 12:27, koszmar napisał:

Pani się tam leczyła a w którym roku jeśli mogę spytać bo szukam ludzi których wspomnienia o tym miejscu bardzo mnie interesują. Ja w latach 1977-1979

 

Ja byłam kilka lat wcześniej , pamiętam że można było brać sanki i wozić się po lesie . Na dole była stołówka szło się długim korytarzem a jedzenie pachniało w całym ośrodku , bo nigdy nie byłam tam głodna . Raz znaleźliśmy dziurę w ogrodzeniu ale nie udało się uciec bo opiekun widział co się święci i kiedy tylko przeszliśmy na drugą stronę siostra kazała nam wrócić głównym wejściem na plac . Ale najbardziej lubieliśmy siedzieć na parapetach bo grzejniki pod nimi były zasłonięte drenianymi obudowami które były jednocześnie przedłużeniem parapetu . Można było rozłożyć tam książki albo obserwować dzikie zwierzęta które czasem wychodziły z lasu .

k
koszmar

Szukam ludzi, którzy w latach 1975-1978 leczyli się w Suchym Borze. Jestem ciekawa jakie minni mają wspomnienia i może nawet okaże się że znamy się? Ja tam byłam 3 razy rok po roku , 1 raz 4 miesiące a potem po 3 miesiące, jesienią do zimy. Piszcie na mój email dalena6868@wp.pl  Pozdrawiam

k
koszmar
W dniu 29.12.2017 o 12:26, koszmar napisał:

 Ja leczyłam się tam będąc jeszcze dzieckiem a dwa lata temu odwoziłam tam dziecko sąsiadki i od kilkudziesięciu lat nic się tam nie zmieniło , fakt faktem że miejsce cudowne ale sam ośrodek to ruina z maleńkim zapleczem pomocnym przy leczeniu , personel to za mało , tam trzeba było inwestować gdy był czas teraz są lepiej wyposażone ośrodki tego typu i to właśnie tam są kierowane chore dzieci , nikt nie chciałby dziecka w takim sanatorium gdzie warunki są gorsze od domowych skrzypiące drzwi , nieszczelne okna , dziurawe ogrodzenie , chwiejące się stoliki i krzesła , stare łóżka , dziurawe podłogi , zimne łazienki oraz brak przyrządów do prowadzenia rehabilitacji . 

Pani się tam leczyła a w którym roku jeśli mogę spytać bo szukam ludzi których wspomnienia o tym miejscu bardzo mnie interesują. Ja w latach 1977-1979

k
koszmar
W dniu 26.12.2017 o 11:57, Kulawa Jolka napisał:

Ja leczyłam się tam będąc jeszcze dzieckiem a dwa lata temu odwoziłam tam dziecko sąsiadki i od kilkudziesięciu lat nic się tam nie zmieniło , fakt faktem że miejsce cudowne ale sam ośrodek to ruina z maleńkim zapleczem pomocnym przy leczeniu , personel to za mało , tam trzeba było inwestować gdy był czas teraz są lepiej wyposażone ośrodki tego typu i to właśnie tam są kierowane chore dzieci , nikt nie chciałby dziecka w takim sanatorium gdzie warunki są gorsze od domowych skrzypiące drzwi , nieszczelne okna , dziurawe ogrodzenie , chwiejące się stoliki i krzesła , stare łóżka , dziurawe podłogi , zimne łazienki oraz brak przyrządów do prowadzenia rehabilitacji .

W
W.P.
W dniu 26.12.2017 o 19:31, Kulawa Jolka napisał:

Tyś planktonie spec od sanatorium czy kablowania ( ws Stary Młyn np ? )

    jam ci ..od kablowania  ....a    TYŚ od czego ? 

W
W.P.
W dniu 26.12.2017 o 11:57, Kulawa Jolka napisał:

Ja leczyłam się tam będąc jeszcze dzieckiem a dwa lata temu odwoziłam tam dziecko sąsiadki i od kilkudziesięciu lat nic się tam nie zmieniło , fakt faktem że miejsce cudowne ale sam ośrodek to ruina z maleńkim zapleczem pomocnym przy leczeniu , personel to za mało , tam trzeba było inwestować gdy był czas teraz są lepiej wyposażone ośrodki tego typu i to właśnie tam są kierowane chore dzieci , nikt nie chciałby dziecka w takim sanatorium gdzie warunki są gorsze od domowych skrzypiące drzwi , nieszczelne okna , dziurawe ogrodzenie , chwiejące się stoliki i krzesła , stare łóżka , dziurawe podłogi , zimne łazienki oraz brak przyrządów do prowadzenia rehabilitacji .

  Kuracja   nie   odniosła skutku . ..co widac na załaczonym obrazku 

K
Kulawa Jolka
W dniu 26.12.2017 o 01:02, koszmar napisał:

Zamknąć to juża mieli w latach 70 gdy była kasa na budowanie szpitali, mogli choć trochę podnieść standard tego ośrodka. Ktoś z Was tam był? Bo ja tak.

 

Ja leczyłam się tam będąc jeszcze dzieckiem a dwa lata temu odwoziłam tam dziecko sąsiadki i od kilkudziesięciu lat nic się tam nie zmieniło , fakt faktem że miejsce cudowne ale sam ośrodek to ruina z maleńkim zapleczem pomocnym przy leczeniu , personel to za mało , tam trzeba było inwestować gdy był czas teraz są lepiej wyposażone ośrodki tego typu i to właśnie tam są kierowane chore dzieci , nikt nie chciałby dziecka w takim sanatorium gdzie warunki są gorsze od domowych skrzypiące drzwi , nieszczelne okna , dziurawe ogrodzenie , chwiejące się stoliki i krzesła , stare łóżka , dziurawe podłogi , zimne łazienki oraz brak przyrządów do prowadzenia rehabilitacji .

k
koszmar
W dniu 01.07.2017 o 14:46, tekatka_2008 napisał:

Co Wy robicie? Sanatorium w Suchym Borze nie stoi w przypadkowym miejscu. Niemcy zbudowali je pod miastem dla mikroklimatu. To jest tylko 7 km od zatrutego Opola, a powietrze jest tam zupełnie inne. To jest najcudowniejsze miejsce na świecie. Przeżyłem tam jedne z najlepszych dni w życiu. Wspaniała opieka, fantastyczni ludzie.Ja byłem tam aż 3 razy po miesiącu, rok po roku. Mam skoliozę kręgosłupa i jestem alergikiem. Po leczeniu w Suchym Borze zmniejszył się kąt mojego skrzywienia. Natomiast moje problemy z alergią były tam o jakieś 80%!!! mniejsze. Warunki pobytowe miałem dobre. Sanatorium, to nie 4-ro gwiazdkowy hotel.Nie zabijajcie tego miejsca dla Waszych zysków!

Z jednym się zgadzam, klimat tam był specyficzny jak to w lesie. Ja tam przeżyłam 10 miesięcy życia na przesterzeni 3 lat - 4 miesiące + 3+3 i nigdy więcej. Czy wspaniała opieka? Nie można generalizować. Warunki sanitarne w latach 70/80 były tam TRAGICZNE ! Mogę o tym napisać książkę. A fundusz narodowy miał kasę na budowlę nowych szpitali, klinik a tam się nic nie robiło. Jakim cudem udało się pani tak poprawić tam stopień skoliozy? O ile procent? Ja dodatkowo leczyłam się w mym mieście w różnych ośrodkach i regularnie 3 razy w tygodniu chodziłam na prawdziwy basen. A alergia...Też ją mam i jest nie do wyleczenia ale akurat tutaj powody bywają różne. Pozdrawiam.

k
koszmar
W dniu 01.07.2017 o 14:46, tekatka_2008 napisał:

Co Wy robicie? Sanatorium w Suchym Borze nie stoi w przypadkowym miejscu. Niemcy zbudowali je pod miastem dla mikroklimatu. To jest tylko 7 km od zatrutego Opola, a powietrze jest tam zupełnie inne. To jest najcudowniejsze miejsce na świecie. Przeżyłem tam jedne z najlepszych dni w życiu. Wspaniała opieka, fantastyczni ludzie.Ja byłem tam aż 3 razy po miesiącu, rok po roku. Mam skoliozę kręgosłupa i jestem alergikiem. Po leczeniu w Suchym Borze zmniejszył się kąt mojego skrzywienia. Natomiast moje problemy z alergią były tam o jakieś 80%!!! mniejsze. Warunki pobytowe miałem dobre. Sanatorium, to nie 4-ro gwiazdkowy hotel.Nie zabijajcie tego miejsca dla Waszych zysków!

 

dWA pYtaniA:

1. iLE KOSZTOWAŁBY REMONT TEGO sUCHEGO bORU?

2. cZY w BudżEcie naprawDe nie dalo Sie ZnalEzc pieNiedzy? Ile np. kosztowały remonty w mosznej? Ile kosztowały zajęcia dla dzieci w placowkach kultury?

Jak mozna porównywać remont jednego z najpiękniejszych zamków w Polsce do remontu już w latach 70 rozwalającego się niby sanatoria? Co to ma wspólnego? 

k
koszmar
W dniu 01.07.2017 o 21:39, gosc napisał:

Proponuje aby UMWO tez zamknąć

Zamknąć to juża mieli w latach 70 gdy była kasa na budowanie szpitali, mogli choć trochę podnieść standard tego ośrodka. Ktoś z Was tam był? Bo ja tak.

Dodaj ogłoszenie