Seweryn Krajewski - chłopak z gitarą

    Seweryn Krajewski - chłopak z gitarą

    Katarzyna Kownacka

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Liryczny i romantyczny - takim znamy go my, publiczność.

    Liryczny i romantyczny - takim znamy go my, publiczność.

    Nie jest mrukiem, ale od wielkiej sceny woli leśną głuszę. Dla przyjaciół to dowcipny facet, który czasem chwyta gitarę i śpiewa swoje piosenki.
    Liryczny i romantyczny - takim znamy go my, publiczność.

    Liryczny i romantyczny - takim znamy go my, publiczność.


    Czasem u siebie w domu pod Warszawą Seweryn Krajewski grywa w duecie z Marylą Rodowicz: - Nadal śpiewa tak pięknie jak kiedyś. Nie ma w Polsce drugiego takiego wokalu!
    Znajomi mówią o nim: przemiły, wesoły człowiek z ogromnym poczuciem humoru. Pobłażliwej ironii nie szczędzi innym i sobie.

    - Kilka dni temu byłem u niego samochodem, który remontowałem z górą dziesięć lat, chevroletem camaro - opowiada Andrzej Piaseczny.
    - Przyznaję, nie należy on do cichych. Kiedy dojechałem do Seweryna, ten - z uśmiechem na twarzy oczywiście - zganił mnie, że nie wolno czymś takim wjeżdżać do lasu, bo płoszę ptaki. To chyba nie rezerwat - odpowiedziałem. Na co Seweryn stwierdził: wręcz przeciwnie… i ja też czuję się tu pod ochroną…

    - Ma dystans do siebie i świata, jest duszą towarzystwa - opowiada Maria Szabłowska, dziennikarz muzyczny, prywatnie znajoma Seweryna.
    - I nigdy nie gwiazdował - dodaje Krzysztof Szewczyk, który wraz z nią prowadził m.in. "Wideotekę dorosłego człowieka". - Niedługo stuknie czterdziestka, odkąd się znamy. Seweryn prawie się nie zmienił przez te lata. Pozostał tym samym miłym chłopakiem, z którym konie można kraść.

    Warunek: trzeba najpierw go do siebie przekonać.

    Najtrudniejszy pierwszy krok

    - Mam wrażenie, że jest trochę jak kosmita, który na klatce piersiowej ma guziczek i uruchamia nim pole siłowe. Kiedy jest włączone, wiadomo, że na pewną odległość się do niego nie podejdzie - śmieje się Andrzej Piaseczny. - Ale opowieści o nim, że to niedostępny mruk, który selekcjonuje ludzi i niechętnie otwiera drzwi swego domu, są przesadzone. Łatwo mi to teraz mówić, ale kiedy jechałem do niego pierwszy raz, byłem potwornie zestresowany. W końcu to "ten" Seweryn.

    Piaseczny poznał Krajewskiego podczas eliminacji do konkursu Eurowizji.
    - To było jeszcze przed moim słynnym futerkowym występem na tym festiwalu - śmieje się. - Zamiast publicznych eliminacji urządzono przesłuchania w domu Seweryna. Pamiętam, że przede mną piosenkę "Przytul mnie mocno", którą skomponował właśnie na Eurowizję, śpiewała u niego Kasia Stankiewicz z Varius Manx, a po mnie wchodził Mietek Szcześniak. On ostatecznie zaśpiewał ten kawałek w Izraelu.

    Tylko we dwóch spotkali się kilka lat później. Umówił ich producent, który pracował nad solowymi płytami obu artystów.

    - Dukałem, jąkałem się i czerwieniłem, gdy pytałem, czy ewentualnie nie miałby dla mnie jakiejś melodii - śmieje się Piasek. - Panie Sewerynie, prawda, czy nie miałby Pan dla mnie, prawda… Koszmar… On wysłuchał tego nieporadnego gadania, przyniósł zeszyt z nutami, gitarę i zaczął grać. Po półgodzinie miałem dwie piosenki jak dla mnie szyte.

    Pan zadzwoni za pół roku

    Jacek Cygan wspomina, że po raz pierwszy na żywo widział Krajewskiego jeszcze w liceum na koncercie Czerwonych Gitar w Sosnowcu, swoim rodzinnym mieście.

    Pod lupą


    Znajomi Seweryna Krajewskiego, np. Maria Szabłowska i Krzysztof Szewczyk, mówią, że to dowcipny człowiek i dusza towarzystwa.

    Pod lupą


    - Kiedy moja chrzestna dowiedziała się, że mam śpiewać w koncercie Seweryna Krajewskiego, przykazała mi zrobić to najlepiej jak potrafię - opowiada Tatiana Okupnik. - Seweryn Krajewski to jej wielka miłość z lat młodości i żartem mówi czasem, że dla niego mogłaby nawet rzucić wujka. Od zawsze katowała mnie - w pozytywnym tego słowa znaczeniu, rzecz jasna - piosenkami Seweryna. Dlatego stresować się będę podwójnie. Jeśli coś pomylę, będę miała do czynienia z ciocią…



    - Spadł mi wtedy z nieba i bardzo mu byłem wdzięczny, że grał bisy - wspomina Cygan. - Miałem wywiadówkę, na którą poszedł mój ojciec, i chciałem wrócić do domu jak najpóźniej, aż złość taty opadnie.

    Pierwszy raz rozmawiali wiele lat później, gdy Cygan zaczynał pisać teksty.
    - To był bodaj maj. Napisałem wtedy piosenkę i wydawało mi się, że muzykę do niej może napisać tylko Seweryn - opowiada tekściarz. - Z trudem zdobyłem jego numer telefonu, wykręciłem go i drżącym głosem wyłożyłem, w czym rzecz. Seweryn mnie wysłuchał, a potem ze stoickim spokojem powiedział: tak, rozumiem, proszę zadzwonić w listopadzie…

    Maryla Rodowicz pamięta Krajewskiego jeszcze z czasów, gdy był wielką gwiazdą otoczoną tłumem fanek.

    - Był wtedy czarnowłosym chłopakiem o szafirowych oczach, dziewczyny godzinami wystawały pod jego oknem - opowiada artystka. - Na mnie patrzyły spode łba. Ja byłam wtedy młodziutką piosenkarką zaangażowaną przez Estradę Sopocką, by w recitalu Jerzego Połomskiego zaśpiewać dwie piosenki. A że nie byłam gwiazdą i nie przysługiwał mi hotel, to zakwaterowano mnie w mieszkaniu po sąsiedzku z Sewerynem i jego mamą. I to właśnie przez nią się z nim poznałam. Zaprosiła mnie na rosół. Pamiętam, że wtedy dostąpiłam zaszczytu: Seweryn pozwolił mi przesłuchać swoje demówki.

    Ministrant, nie człowiek

    Pod lupą


    - Seweryn ze dwa lata uparcie powtarzał mi: ty to na pewno świetnie zaśpiewałbyś "Nie jesteś sama". Powinieneś spróbować - opowiada Andrzej Piaseczny. - No więc kiedy Dorota Szpetkowska zabrała się za kompletowanie listy piosenek, które będą wykonywane na koncercie Seweryna w Opolu, powiedziałem sobie: teraz! Na pytanie, jaką piosenkę bym zaśpiewał bez wahania, odpowiedziałem: … "Czekasz na tę jedną chwilę", oczywiście! Jak Seweryn się o tym dowiedział, było już za późno na zmiany. Ależ burę dostałem…



    Grzegorz Markowski, lider Perfectu, Seweryna Krajewskiego zna z imprez u wspólnego znajomego, nieżyjącego już znakomitego polskiego tyczkarza Tadeusza Ślusarskiego.

    - Nie był typem imprezowicza - zapewnia rockman. - Kojarzył mi się raczej z księdzem czy ministrantem. Owszem - wypił drinka, pogadał, ale zaraz szedł do sadu i zbierał na przykład śliwki mirabelki… Na żadne numery też go nigdy nie namówiliśmy. Ma piękną żonę, byłą modelkę, i bardzo ją kocha.

    Krzysztof Szewczyk przekonuje z kolei:
    - Nie zawsze był taki spokojny. W czasach, kiedy obydwaj byliśmy kawalerami, wiele się działo. No, wie pani… Takich damsko-męskich rzeczy, jak to faceci. Ale żadna nie jest do opowiedzenia - zastrzega.

    Andrzej Piaseczny dodaje: - To normalny facet. Ja klnę jak szewc. Seweryn może nie jak szewc, ale - jak by to ładnie ująć - dowodzi swego człowieczeństwa, używając języka zwykłych śmiertelników - śmieje się. - Wkurza się też - na przykład kiedy oddaje komuś melodię, której można by nadać szybsze tempo, a ten ktoś przez wzgląd na lirycznego Seweryna śpiewa ją wolniej i spokojniej… I nie radzę go nazywać legendą, bo się można bardzo narazić. Powtarza ciągle, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i nie chce peanów na swoją cześć.

    Lubi za to dużo i dobrze zjeść
    - Założyliśmy się kiedyś na imprezie u Maryli Rodowicz, u której się czasem spotykamy, o to, kto zje więcej kołdunów - śmieje się Jacek Cygan. - Trudno było, ale wygrałem. Mam na to świadków!
    - Seweryn ma też znakomite wina, całą piwnicę! - zachwala Maryla. - Chętnie popija je do obiadu.
    - A na stole u państwa Krajewskich zawsze jest pyszne ciasto i dobra kawa - dodaje Piasek.

    Wybrał leśną głuszę

    Pod lupą


    Koncert "Niebo z moich stron" poprowadzi Andrzej Poniedzielski. Reżyserem jest Krzysztof Jaślar. 25 lirycznych - i nie tylko - piosenek zaśpiewają młodsze i starsze gwiazdy polskiej estrady.

    Perfect "Nie zadzieraj nosa"
    Kasia Kowalska "Płoną góry, płoną lasy"
    Andrzej Rybiński "Słowo jedyne Ty"
    Małgorzata Ostrowska "Czekam na twój przyjazd"
    Zbigniew Wodecki "Uciekaj, moje serce"
    Tatiana Okupnik "Ludzkie gadanie"
    Kwartet Rewelersów "Tak bardzo się starałem"
    Ania Dąbrowska "Kiedy mnie już nie będzie"
    Krzysztof Zalewski "Ciągle pada"
    Andrzej Piaseczny "Szczęście jest blisko"
    Borys Szyc "Wariatka tańczy"
    Maryla Rodowicz "Dziewczyna ze snu"
    Maryla Rodowicz "Nie spoczniemy"
    Big Stars "Niech żyje bal"
    Wilki "Remedium"
    Tatiana Okupnik, Andrzeja Piaseczny "Czekasz na tę jedną chwilę"
    Mietek Szcześniak "Leżę pod gruszą"
    El Mariachi "Takie ładne oczy"
    Andrzej Lampert "Anna Maria"
    Reni Jusis "Baw mnie"
    Marcin Mroziński "Czy słyszysz, co mówię?"
    Krzysztof Zalewski, Piotr Cugowski, Maciej Silski "Anna M"
    Krzysztof Kiljański "Kołysanka dla okruszka"
    Opole Gospel Choir Wiązanka przebojów
    Jerzy Połomski "Niebo z moich stron"



    O tym, że na koncert swoich piosenek do Opola Seweryn Krajewski nie przyjedzie, wiadomo od dawna.
    - Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale scena zawsze go stresowała - mówi Maria Szabłowska. - Bywał też zażenowany, gdy ktoś prosił go o autograf. Ja przecież tylko napisałem kilka melodyjek - mawiał skromnie.

    - Zastanawiam się, jak to możliwe, by scena tak onieśmielała kogoś, kto zagrał setki koncertów i był ogromnie popularny - komentuje Andrzej Piaseczny. - Przecież sława któregokolwiek z obecnych polskich artystów to zaledwie ułamek tej, którą za czasów Czerwonych Gitar otoczony był Seweryn.

    Wywiadów także nie udziela. Powtarza, że powiedział już wszystko, co miał do powiedzenia, a dziennikarze ciągle pytają o to samo: czemu siedzi w lesie, jak to było z Czerwonymi Gitarami, i wciąż czekają na opowieści pełne anegdotek i pikantnych historyjek.

    - To bardzo dowcipny człowiek, ale nie potrafi dworować na zawołanie - tłumaczy Piasek. - Pytałem nawet ostatnio, dlaczego przy okazji tego koncertu nie pogada z radiem czy telewizją. A jak mi każą opowiedzieć coś śmiesznego? - ironizował Seweryn.

    Śmiać się potrafi, choć życie go nie oszczędziło. Wiele lat temu w wypadku samochodowym zginął jeden z jego dwóch synów, Maksymilian. Drugi, Sebastian, dziś już po 30-ce, tak jak ojciec komponuje.

    - Śmierć Maksymiliana to był dla Seweryna i Elki, jego żony, ogromny cios - wspomina Krzysztof Szewczyk, ojciec chrzestny tragicznie zmarłego chłopca. - Tym bardziej, że Maksymilian był świetnym dzieckiem - otwartym, żywiołowym, zabawnym. Rodzice długo nie mogli po tym wydarzeniu dojść do siebie.

    Elżbieta, żona Seweryna, pisze wiersze. Po śmierci syna napisała "Piosenkę dla Makusia". Seweryn skomponował muzykę.

    "Ulotność chwili
    zamknąłeś w małej dłoni
    Niedokończone ważne sprawy,
    przerwane życie,
    w bezkresie znika tęcza,
    los wyboru nie zostawił.
    Chwytam czas,/
    myśli krążą wokół Ciebie,
    Jesteś jak promień zawsze jasny,
    jesteś w nim".

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (13)

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się
    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (13) forum.nto.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Warto zobaczyć

    Wideo