Śliwki robaczywki

Andrzej Szatan
Sporego zawodu doznali kibice, którzy przyszli na inaugurację nowego sezonu Odry Opole. Odra przegrała po słabym meczu. * Odra Opole - Hutnik Kraków 0-1 (0-1) 0-1 Powroźnik - 12.

Nie takiej inauguracji oczekiwali kibice, którzy w środę przyszli na pucharowy mecz Odry z beniaminkiem II ligi. Wprawdzie po sporych zmianach kadrowych w opolskiej jedenastce nikt nie liczył na olśniewający futbol, jednak forma, którą zaprezentowała Odra, nie napawa optymizmem przed jej występami w lidze. - Widzę, że gra o stawkę diametralnie odmieniła oblicze zespołu, w porównaniu do prezentowanego w okresie przygotowawczym - powiedział po meczu trener M. Kurowski.

Początek nie zapowiadał smutnego końca. Już w 1. min groźnie główkował Żymańczyk, Skórski obił piłkę przed siebie, ale w pobliżu nie było żadnego piłkarza Odry. Chwilę później, po rzucie wolnym Czajkowskiego, Copik zmarnował kapitalną okazję, a Lachowski trafił w boczną siatkę. Jednak najlepszą sytuację zaprzepaścił w 10. min Kucharski. Czajkowski zagrał do Copika, ten oddał piłkę do wychodzącego na wolne pole Kucharskiego, który znalazł się sam na sam z bramkarzem Hutnika. Zamiast przerzucić piłkę nad leżącym już golkiperem krakowian, opolski pomocnik strzelił po ziemi, trafiając w Skórskiego. Po chwili sprawdziło się piłkarskie powiedzenie "Nie dasz - dostaniesz". Hutnik egzekwował rzut wolny, piłkę otrzymał Powroźnik i mimo asyty dwóch opolan, przelobował Kitowicza.

Odra próbowała odmienić losy meczu, ale czyniła to bardzo chaotycznie. Postronny kibic mógł odnieść wrażenie, że ten zespół po raz pierwszy gra z sobą w takim zestawieniu. Opolscy napastnicy nie potrafili zmylić czujności krakowskich defensorów, bo piłka rozgrywana była zbyt wolno. Także w pomocy goście wyprzedzali akcje gospodarzy, a kilka kontr Hutnika było niezwykle niebezpiecznych, bo obrońcy Odry dość często mylili się. Wprawdzie na pozycji stopera z konieczności wystąpił Piotr Juraszek, ale nie może to być usprawiedliwieniem słabej gry tej formacji. Jedynym zawodnikiem zasługującym na choć kilka ciepłych słów był Józef Żymańczyk. To on w 79. min po dośrodkowaniu Cieśli główkował minimalnie obok słupka. Z kolei Cieśla w 82. min w dogodnej sytuacji trafił w obrońcę Hutnika. - Oj, czeka Kurowskiego w Opolu mnóstwo roboty - skomentował mecz jeden z obserwatorów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie