Mamy dwie wiadomości – dobrą i złą. Ta dobra – ciasteczka są rewelacyjne. Każde z nich ma tyle kalorii, ile cztery jajka.

Na pochmurne, jesienne, szare dni czekolada w kruchym, rozpływającym się cieście plus orzechy – to idealna propozycja antydepresanta. Można też zamiast orzechów czy nawet czekolady użyć nasion słonecznika, dyni, wiórków kokosowych - wówczas ciasteczka może i będą wciąż kaloryczne, ale zawsze można się pocieszać, że są zdrowsze i dostarczają więcej minerałów zawartych w nasionach. Ważne, że ciasteczka długo zachowują świeżość i kruchość. Jeśli więc uda nam się ich nie zjeść w ciągu weekendu, to warto wziąć je w poniedziałek do pracy. Tak dla osłody.

PRZEPIS

  • Składniki:

100 g miękkiego masła

100 g cukru (jeśli nie dodajesz rodzynek - daj 130 g cukru)
170 g mąki (dałam 100 g zwykłej, pszennej + 70 g pełnoziarnistej)
1 białko z jajka
szczypta soli
1/2 łyżeczki sody
75 g czekolady deserowej
pół szklanki orzechów laskowych

  • Przygotowanie:

Czekoladę pokroić w kostkę, orzechy posiekać dość grubo. Masło utrzeć z cukrem, dodać białko jaja i wymieszać. Dodać mąkę, sodę, sól i dokładnie i zmiksować). Do masy dodać orzechy i czekoladę. Piekarnik rozgrzać do temp. 200 stopni. Z masy robić małe kuleczki (wielkości orzecha włoskiego) i układać na blaszce, zachowując dość duże odstępy, ponieważ ciasteczka się „rozpłyną”. Można je też lekko rozpłaszczyć, zanim zaczniemy je piec. Piec 10-15 minut.