Soki Kubuś - narzędzie przemytników

Mirosław Dragon
Mirosław Dragon
- I co ja mam zrobić z tymi kubusiami? - denerwuje się Henryk Jerominek.
- I co ja mam zrobić z tymi kubusiami? - denerwuje się Henryk Jerominek. fot. Mirosław Dragon
Przeterminowane soki zalegają w magazynie w Dobrodzieniu. Należały do przemytników, którzy w paletach z napojami ukrywali papierosy.

Butelki pełne owocowych soków dla dzieci stoją w magazynie Gminnej Spółdzielni. Dwa lata temu wynajął go biznesmen spod Częstochowy. Według umowy miał tam otworzyć hurtownię napojów. I rzeczywiście, wkrótce magazyn zapełniły palety z sokami. Artur P. nie rozprowadzał ich jednak na miejscu, ale eksportował do Anglii.

I właśnie w brytyjskim porcie Dover angielscy celnicy odkryli, że w tirze z Polski wśród palet z kubusiami ukryto trzy miliony papierosów. Kontrabandę zarekwirowano, a przestępców zatrzymano. Tymczasem w magazynie w Dobrodzieniu na kolejny transport czekało jeszcze 4 tysiące kubusiów.

Policjanci z wydziału do walki z przestępczością z Opola przyjechali i zapieczętowali drzwi do hurtowni. Na prośbę szefa "geesu" przekazali mu klucze, ale z zastrzeżeniem, że "mogą być wydane i udostępniane tylko i wyłącznie funkcjonariuszom". Stosowny dokument podpisał nadkom. Bogusław Pawlicki, szef wydziału do walki z przestępczością gospodarczą w opolskiej komendzie.
Dodatkowo policjanci zobowiązali prezesa GS, Henryka Jerominka, do pilnowania soczków jak oka w głowie.
- Czyli mianowali mnie cieciem - kwituje prezes Jerominek. - I do dziś pilnuję soków, które 1,5 roku temu straciły termin przydatności do spożycia i są na dobrą sprawę bombą ekologiczną!

Soki zostały "aresztowane" na poczet przyszłej kary dla przemytników. Funkcjonariusze wyliczyli, że z tytułu nie zapłaconej akcyzy za papierosy Skarb Państwa stracił co najmniej milion zł. Wartość kubusiów wyceniono na... 4516 zł.

Prezes Jerominek telefonował na policję i do prokuratury, alarmował, że kubusie wkrótce stracą termin ważności, a wtedy będą się nadawać tylko do wyrzucenia.

- Nie jestem zwolennikiem zabezpieczania majątkowego łatwo psujących się artykułów spożywczych - mówi Stanisław Wojciechowski, zastępca prokuratora rejonowego w Opolu. - Pamiętam tę sprawę, przekazaliśmy ją do sądu i do komornika.

W styczniu 2007 roku Jacek Wiesiołek, komornik sądowy z Olesna, przeprowadził przetarg na soki. Nieudany, bo nikt się nie zgłosił na licytację. Drugi przetarg już się nie odbył, bo kubusie się przeterminowały.

- Zanim do tego doszło, dzwoniłem i proponowałem, żeby oddać te soki do jakiegoś domu dziecka - opowiada Henryk Jerominek. - Nic z tego nie wyszło, w rezultacie soki się zepsuły i do dzisiaj leżą w naszym magazynie.

- Jestem oburzony takim marnotrawstwem - denerwuje się Bernhard Serwuschok, kawaler maltański z niemieckiej Vechty, który od lat wozi tirami dary na Opolszczyznę. - To ja żebrzę w Niemczech między innymi o soki, żeby zawieźć je do Polski, a tam zmarnowano napoje, zamiast dać je biednym dzieciom!

Tymczasem prezes Jerominek nie wie, co zrobić z zepsutymi kubusiami.
Zadzwoniliśmy na policję, do prokuratury i do komornika Wiesiołka. Nikogo z nich ta sprawa już nie interesuje.

- Chciałbym się w końcu pozbyć tych zepsutych soków, ale nie mogę ich ruszyć - rozkłada ręce Henryk Jerominek. - Nie są moje, na dodatek do dzisiaj nikt nie zwolnił mnie z obowiązku dozoru nad nimi!

W końcu po naszej interwencji kubusiami zainteresował się sanepid.
- Wyślę tam inspektorów na kontrolę - zapowiada Jolanta Bala, szefowa stacji epidemiologiczno-sanitarnej w Oleśnie. - Zepsute soki absolutnie nie mogą być przechowywane, ponieważ ktoś może je ukraść i wprowadzić do sprzedaży. Wydamy właścicielowi magazynu nakaz ich utylizacji.

Tyle że GS będzie musiał za taką utylizację zapłacić, nawet kilka tysięcy zł. Zwrotu kosztów może dochodzić w sądzie. Jedną sprawę spółdzielnia z Dobrodzienia już wygrała. Artur P. miał jej zwrócić 2,5 tys. zł zaległych kosztów wynajmu magazynu. Z tym, że wyrok jest, a pieniędzy nie ma.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mum

Oczywiście,że może coś być w kubusiach,ale jeśli taka jest reguła to się prowadzi tak postępowanie by nie obciażać dodatkowo zupełnie niewinnej firmy.A tak na koniec to całe życie jest ryzykiem i jeśli brać pod uwagę,że coś może być w kubusiach to też należałoby nie przechodzić przez ulice,nie wsiadać do samochodów etc bo przecież zabijają. Niegospodarność to działanie nie tylko niezgodne z prawem,ale i zdrowym rozsądkiem a wtym przypadku chyba rzeczywiście rozsądku zabrakło.

G
Gandharwa

Z tym marnotrawieniem to sie nie zgodze. Chyba takie sa ogolnoswiatowe przepisy, ze towary ktore sie przemycilo lub w inny sposob zostaly powiazane z przestepstem to sie niszczy. Tak jest np z odzieza pseudomarkowa, papierosami, plytami CD ( jezdzi sie po nich walcem).
Czasem sie robi przetargi, ale to ryzykowne, bo kto np zapewni ze ten czlowiek oprocz papierosow jeszcze w kubusiu rozpuszczona kokaine przemycal? Dasz dziecku, zatruje sie i bedzie skandal na calego.

Choc i znam takie przypadki, ze celnicy z jednej agencji po godzinach pracy wlasnorecznie odpruwali falszywe markowe metki, by te ubrania zgodnie z prawem mogly isc do domow dziecka i opieki spolecznej.
Rzadki przypadek ale jest.

K
Kropka
W dniu 09.08.2008 o 14:19, zubek napisał:

Ale nie rozumiem też dlaczego święta krowa tzw wymiar sprawiedliwości,który dopuścił się w tym wypadku rażącej niegospodarności i beztroskiego nieposzanowania prawa, nie został pociągnięty do odpowiedzialności.



W POlsce tak bylo , jest i bedzie ...no chyba , ze stanie sie cud i dojdzie do tego , ze w wymiarze sprawiedliwosci zaczna odpowiadac za swoje bledy (choc niewiele brakowalo , a bylo by tak jak trzeba ) Ale teraz jakos czarno to widze .
J
Jacenty

Te soczki to rzeczywiście własność państwowa i praktycznie właściciel może zrobić z nimi co zechce.
Cały widz w tym, że jak ja pozwolę sobie na marnotrawstwo swojej własności, to są moje pieniądze, natomiast gdy państwo marnotrawi swoją własność, ...to też są moje pieniądze.

Państwo marnotrawi dobra państwowe rękami urzędników.
Czy w związku z tym stać nas jako państwo utrzymywać tych darmozjadów płacąc im wysokie pensje oraz dopłacać do nich płacąc za szkody jakie poczynili?

Opinia o urzędnikach państwowych przekłada się na opinię o państwie, które oni reprezentują.
Jeśli Ci urzędnicy są krótkowzroczni i niegospodarni, to państwo też jest tak odbierane.

G
Gandharwa

Jezeli komornik przeprowadzil licytacje w styczniu 2007 roku tzn ze prawnie soki sa wlasnoscia skarbu panstwa a nie wlasciciela magazynu. Dlatego za utylizacje powinien zaplacic sad, sam tz ja powinien przeprowadzic, a jezeli mialby to zrobic GS to za dodatkowa oplata.

No chyba ze w Polsce jest tak, ze zabezpieczony towar kktory mozna sprzedac i ma wartosc to jest wlasnosc panstwowa, a zabezpieczony odpad jest wlasnoscia niczyja, za ktora odpowiedzialnosc bierze przypadkowy wlasciciel gruntu?

Ciekawe czy gdyby tam zamiast kubusiow lezaly "przeterminowane" papierosy czy tez sad i policja nie przyznawaliby sie do tego depozytu w domysle zlecajac utylizacje GS? Oczywiscie jak najbardziej ekologiczna, poprzez inhalacje plucna :-))))

Gdybym ja byl wlascicioelm magazynu to zapakowalbym caly towar na ciezarowke, zawiozl w nocy i wypakowal pod brama jakiegos gminnego poterunku policji zostawiajac kartke: "depozyt sadowy sprawa nr: ..... , Strzec jak oka w glowie!" :-))))

STE-Silesia.org

z
zubek

Po co zaraz winę zwalać na cała Polskę? nie rozumiem. Ale nie rozumiem też dlaczego święta krowa tzw wymiar sprawiedliwości,który dopuścił się w tym wypadku rażącej niegospodarności i beztroskiego nieposzanowania prawa, nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Oczywiście nie cały wymiar, ale konkretne święte krowy z przywilejami i immunitetami pracujące w tymze wymiarze. Oby nie tylko media nawwoływały do rozsądku i oby media informowały czy i kto za to beknie.

~Polak~

Polska rzeczywistość. Urzędy, instytucje Państwowe nic nie interesują jakieś soki, problemy prezesa i jego gs. Wszystko jest w Polsce na papierze, bez rzeczowego załatwienia sprawy.

Dodaj ogłoszenie