Starzy ludzie są dramatycznie osamotnieni

    Starzy ludzie są dramatycznie osamotnieni

    Sławomir Mielnik

    Nowa Trybuna Opolska

    Nowa Trybuna Opolska

    Ks. Dr Arnold Drechsler, dyrektor Caritasu Diecezji Opolskiej.

    Ks. Dr Arnold Drechsler, dyrektor Caritasu Diecezji Opolskiej. ©Sławomir Mielnik

    Ks. Dr Arnold Drechsler, dyrektor Caritasu Diecezji Opolskiej.
    Ks. Dr Arnold Drechsler, dyrektor Caritasu Diecezji Opolskiej.

    Ks. Dr Arnold Drechsler, dyrektor Caritasu Diecezji Opolskiej. ©Sławomir Mielnik

    Lubi ksiądz głośny i nagradzany thriller braci Coen "To nie jest kraj dla starych ludzi"?
    - Szczerze mówiąc, film, a zwłaszcza jego tytuł, podoba mi się z miesiąca na miesiąc coraz mniej. Boję się go coraz bardziej, bo coraz częściej odnoszę, niestety, do Polski.

    - Bardzo surowa ocena...
    - Ale o tyle uprawniona, że jako Caritas w ubiegłym roku objęliśmy świadczeniami leczniczymi około 55 tys.
    osób, w zdecydowanej większości starszych. I z tej perspektywy widzę choćby to, jak wielki procent tych ludzi mieszka samotnie, w jednoosobowych gospodarstwach domowych. Są zdani niemal wyłącznie na pomoc i opiekę odwiedzających ich pielęgniarek i pracowników medycznych. Są dramatycznie osamotnieni, często pozbawieni wsparcia i ciepła ze strony innych ludzi.

    - Do ich samotności przyczynia się emigracja z Opolszczyzny za pracą...
    - Tak, ale wszystkiego nie tłumaczy. Nasze doświadczenia pokazują, że problemy zdrowotne i opiekuńcze wynikające z emigracji dotyczą mniej więcej jednej trzeciej ludzi starych. Kolejna jedna trzecia ma jakąś rodzinę na miejscu, ale ta rodzina i tak się o swoich seniorów nie troszczy. Ostatnia część ma krewnych, którzy o nich dbają i pamiętają, ale ci krewni też wymagają wsparcia. Bo praktyka dzisiaj jest najczęściej taka: szpital wypisuje starszego człowieka do domu. Jeśli jednak w tym domu nie może on liczyć na opiekę, powinien trafić do zakładu opiekuńczo-leczniczego.

    Piszcie do nas

    Piszcie do nas


    Drodzy Czytelnicy, starsi i młodsi, podzielcie się z nami swoimi refleksjami na temat sytuacji starych ludzi w naszym kraju, w naszym regionie. Czekamy na listy przesyłane pocztą na adres: ul. Powstańców Śl. 9, 45-086 Opole i na maile słane na nto@nto.pl.



    - Dlaczego zwykle nie trafia?
    - Odpowiedź jest banalnie prosta. Miejsc w ZOL-ach dramatycznie brakuje. W kolejce na zwolnienie łóżka czeka się nawet kilkanaście miesięcy. To nie jest przypadek, że bardzo wiele osób powszechnie znanych, lokalnych czy regionalnych celebrytów dzwoni do Caritasu, prosząc o pomoc w załatwieniu miejsca w placówkach dla swoich krewnych. Nie dziwi mnie to ani trochę. Ale jednocześnie muszę mieć świadomość istnienia, także w naszym regionie, tysięcy szarych ludzi, którzy nigdzie nie zadzwonią, bo nikogo nie znają. Ich bliscy nie zawsze się doczekają na miejsce w ZOL-u.

    - Jakie jest skuteczne lekarstwo na tę dramatyczną sytuację?
    - Trzeba jak najszybciej przeformować system i wesprzeć opiekę ambulatoryjną nad osobami starszymi w domach. Trzeba edukować rodziny tych ludzi. I tworzyć sieć pomocy sąsiedzkiej, parafialnej, wolontariatu itp.

    - Dlaczego to wszystko ma być, a nie... już jest?
    - Bo w Polsce tworzy się przepisy przy biurku, nie pytając pracowników "frontowych". Ministerstwo Zdrowia radzi nam zgłaszać nieprawidłowości. A ja pytam: Gdzie zgłaszać? I co to pomoże wobec absurdów naszego systemu opieki.

    - Jaki system będzie skuteczny przy polskich głodowych emeryturach?
    - Obawiam się, że żaden. Tym bardziej że w praktyce 90 procent kosztów opieki w domu ponosi sam tzw. świadczeniobiorca. A skutki są opłakane. Człowiek stary nie kupuje wszystkich przepisanych mu leków, nie stać go na środki opatrunkowe, na sprzęt medyczny. A skutek leczenia tym samym się oddala.

    - Na ile ratują sytuację wypożyczalnie?
    - Odpowiem z perspektywy Caritasu, bo ją znam. Nasze stacje mają na wyposażeniu 15 tys. urządzeń. Wypożyczamy je za drobne ofiary lub nieodpłatnie. Tego sprzętu brakuje, chociaż od 5 lat prawie wszystkie pieniądze z 1 procenta wydajemy właśnie na artykuły i sprzęt medyczny. Ale leki i wózki to nie wszystko. Opiekę i pomoc trzeba poszerzać o wymiar etyczny, który przełamie samotność i opuszczenie. Musimy ewangelizować służbę zdrowia, by opiekować się człowiekiem, który łaknie współczucia. Sama dbałość o chory narząd nie wystarczy.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (24)

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się
    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (24) forum.nto.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Warto zobaczyć

    Wideo