Strajk Kobiet: Fotoreporterka Agata Grzybowska zatrzymana. Przedstawiciele policji i MSWiA nie przyszli na senacką komisję

Leszek Rudziński
Leszek Rudziński
Fotoreporterka zatrzymana na Strajku Kobiet. Rzecznik Policji: Nie była tylko obiektywną reporterką
Fotoreporterka zatrzymana na Strajku Kobiet. Rzecznik Policji: Nie była tylko obiektywną reporterką Adam Jankowski
Rzecznik Komendy Głównej Policji, insp. Mariusz Ciarka przekonywał, że fotoreporterka zatrzymana na Strajku Kobiet nie była tylko „obiektywna reporterką”. - Żadna legitymacja, ani dziennikarska, ani poselska, ani również policyjna, nie zwalnia nas z odpowiedzialności w przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa – mówił we wtorek TOK FM. Wczesnej zatrzymana Agata Grzybowska stwierdziła w mediach społecznościowych, że „została zaatakowana przez policjanta”, gdyż przy robieniu zdjęcia „błysnęła mu w twarz fleszem”. Tymczasem dziś komendant główny policji i szef MSWiA nie stawili się na senackiej komisji, gdzie mieli przedstawić informację dotyczącą działań funkcjonariuszy podczas strajków kobiet.

Policja zatrzymała w poniedziałek wieczorem fotoreporterkę Agatę Grzybowską, relacjonującej protest Strajku Kobiet przed Ministerstwem Edukacji Narodowej. Po zatrzymaniu kobieta, razem z kilkoma innymi osobami została przewieziona na komendę. Tam usłyszała zarzut naruszenia nietykalności osobistej policjanta. Nie przyznała się do winy.

Po opuszczeniu komendy Grzybowska wydała w mediach społecznościowych emocjonalne oświadczanie.

„Już jestem w domu. Dziś została przekroczona kolejna granica. Kiedy wykonywałam swoją pracę, fotografując protest pod Ministerstwem Edukacji Narodowej, zostałam zaatakowana przez policjanta (tylko dlatego, że robiąc zdjęcie, błysnęłam mu w twarz fleszem), a następnie mimo okazania legitymacji prasowej, siłą wrzucona do radiowozu, gdzie próbowano mi wmówić, że to ja byłam agresywna. Zostałam przewieziona na komendę na Wilczej, gdzie oskarżono mnie o naruszenie nietykalności osobistej policjanta. Usiłowano mnie „podejść”, żebym przyznała się do winy. Absolutnie nie przyznaję się do stawianych mi zarzutów – relacjonowała na Facebooku.



Stwierdziła przy tym, że nie tylko ona jako fotoreporterka, ale „nikt z pokojowo protestujących nigdy nie powinien być zatrzymany”.
Całą sobą popieram Strajk Kobiet i wszystkie osoby, które od tygodni wychodzą na ulice w akcie niezgody na ograniczanie kobietom i osobom niebinarnym dostępu do aborcji. 27 lat to naprawdę o 27 lat za długo! Dziewczyny, razem jesteśmy silniejsze! Nie damy się! - napisała.

Rzecznik Policji: Nie była tylko obiektywną fotoreporterką

Rzecznik Komendy Głównej Policji, insp. Mariusz Ciarka przekonywał we wtorek na antenie TOK FM, że podczas zatrzymania dziennikarki „policjanci nie wiedzieli jeszcze, że to reporterka”. - Kiedy pani była doprowadzana do radiowozu, to wtedy okazywała legitymację, tłum krzyczał, że to dziennikarka. Wyjaśnimy tę kwestię. Podkreślam jeszcze raz, żadna legitymacja, ani dziennikarska, ani poselska, ani również policyjna, nie zwalnia nas z odpowiedzialności w przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa. Odpowiadamy równo – stwierdził funkcjonariusz.

Rzecznik zaapelował, żeby policjanci i fotoreporterzy nie przeszkadzali sobie wzajemnie w pracy. Stwierdził także, że Grzybowska w oświadczeniu przyznała się do tego, że w czasie protestu nie była tylko „obiektywną fotoreporterką”. – Która tylko i wyłącznie wykonywała swoje zadania. Przyznała, że od wielu tygodni, razem ze swoją partnerką, popierają strajki kobiet i chodzą na manifestacje. Mówię to tylko po to, żebyśmy byli obiektywni – przekonywał. - To oświadczenie jest dosyć emocjonalne i pokazuje, że ma ona sympatie po konkretnej stronie. W moim odczuciu przyznała, że nie tak powinna zachowywać się profesjonalna fotoreporterka. Oślepiła policjanta, a ja wiem jeszcze, że naruszyła jego nietykalność cielesną. Kończąc ten wątek, zostawmy to do wyjaśnienia prokuraturze – dodał.

Insp. Mariusz Ciarka. zaznaczył, że dopiero, gdy te emocje opadną, należy obiektywnie ocenić sytuację. – Policjanci też popełniają błędy. Jeśli uważamy, że funkcjonariusz przekroczył uprawnienia, to ja nie powstrzymuje nikogo przed składaniem skarg czy zawiadomień. To lepsze wyjście niż lincz w sieci i publikowanie danych funkcjonariuszy, ale też jego rodzin etc. Pamiętajmy, że dziennikarze też nie są nieomylni. Potrafią zadziałać emocjonalnie, popełnić błąd. Nie raz dla fajnego ujęcia ryzykują życie i zdrowie, nie słuchają naszych zaleceń – mówił, dodając, że w każdej spornej sytuacji, to sąd powinien decydować, kto zawinił i w jakim zakresie.
Komendant główny policji i mister spraw wewnętrznych ignorują senacką komisję

Dziś w południe, podczas posiedzenia senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji minister spraw wewnętrznych i administracji oraz komendanta główny policji mieli poinformować o działaniach podejmowanych przez funkcjonariuszy wobec uczestników demonstracji, która odbyła się w Warszawie 18 listopada.

Jednak, ani minister Mariusz Kamiński, ani gen. Jarosław Szymczyk, nie pojawili się w Senacie.

- Uczestniczę w posiedzeniu Komisji - zaproszeni przedstawiciele MSWiA oraz policji nie przyszli. Lekceważenie dla Senatu to lekceważenie obywateli, którzy wybrali senatorów – oświadczyła w mediach społecznościowych wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka.

Z kolei przewodniczący komisji Aleksander Pociej poinformował, że szef MSWiA zaprosił do swojej siedziby na „prezentację materiałów”.

500+. Będzie zmiana okresu rozliczeniowego

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Wsciekle wulgarystki knajackiej prowieniencji atakują w każdy sposób...byle tylko doprowadzić do awantur...a wszystko to za pieniądza bandyty Sorosa uchodzącego za filantropa!!! Śmiechu warte!!!

G
Gość
24 listopada, 12:56, iustus:

Dziennikarz jesli w roz[wulgaryzm]ch chce byc traktowany jak dziennikarz to musi miec zolta kamizelke z napisem PRESS i widoczna zawieszke z karta prasowa.

a ci to o szo chodzi , przecie łoni widzą aparty a press to na wojnie żeby ci w dupsko nie postrzelili no ni a ona na demonstracyji ni

Dodaj ogłoszenie