Strzelce Opolskie. Marysię przygniótł krzyż, gdy była na grobie brata. 5-latka walczy o życie

Radosław Dimitrow
Radosław Dimitrow
Na grobie syna, rodzina walczyła o życie własnej córki. Teraz 5-latka wymaga intensywnej rehabilitacji. archiwum prywatne
Podwójna tragedia w rodzinie z Kadłuba pod Strzelcami Opolskimi. Najpierw zmarł 16-letni Eryk - brat Marysi. A teraz dziewczynka walczy o życie po koszmarnym wypadku na cmentarzu, gdy z rodziną odwiedzała jego grób.

5-letnia Marysia Mucha z Kadłuba pod Strzelcami Opolskimi wybrała się wraz z całą rodziną na cmentarz w Łopiennie (niedaleko Gniezna), by zapalić znicz na grobie swojego brata, Eryka. 16-letni chłopak zmarł nagle rok temu z powodu tętniaka, o którym nikt nie wiedział.

Tragedia wydarzyła się na oczach całej rodziny - w tym starszej siostry, Amandy. W chwili, gdy doszło do wypadku rodzina stała nad grobem Eryka, a Marysia znajdowała się 2 metry obok. Nagle na dziewczynkę, ważącą zaledwie 20 kg, runął stary nagrobek z krzyżem.

- Nie mieliśmy nawet czasu zareagować… - mówi pani Beata, mama Marysi. - Cały ciężar nagrobka przygniótł głowę Marysi. Córka momentalnie straciła przytomność.

Z ucha 5-latki zaczęła płynąć krew.

- Przy grobie syna zaczęliśmy walczyć o życie naszej córki - relacjonuje Rafał Mucha, ojciec 5-latki. - Każda minuta dłużyła nam się w nieskończoność. Marysię zabrało Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.

Dziewczynka przeszła operację ratująca życie, która zakończyła się pomyślnie. Obecnie oddycha sama i odzyskała świadomość. Wciąż toczy się jednak walka o jej zdrowie.

- Marysia ma uszkodzony słuch - mówi matka dziewczynki. - Ponadto obrażenia głowy okazały się na tyle poważne, że mogą skutkować wystąpieniem napadów padaczkowych.

5-latka musi być pilnie rehabilitowana. Koszty 4-miesięcznego turnusu oszacowano na ponad 110 tys. złotych.

W związku z tym, że kwota przekracza możliwości finansowe rodziny, Fundacja Votum ruszyła w internecie ze zbiórką datków. Jest ona prowadzona w internecie pod adresem: www.siepomaga.pl/maria-mucha

Historia Marysi poruszyła ludzi w całym kraju. W kilka dni datki wpłaciło ponad 1000 osób. Jednak do zebrania całej kwoty wciąż brakuje ok. 38 tys. złotych.

- Chcielibyśmy, żeby ta tragedia była przestrogą dla innych - dodaje pani Beata. - Mamy też nadzieję, że policja, ustali osobę odpowiedzialną za zaniedbania, które doprowadziły do tragedii.

Cmentarz w Łopiennie był tymczasowo zamknięty. Obecnie na ogrodzeniu zawisła informacja "Uwaga na stare pomniki, zagrażają życiu."

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Dodaj ogłoszenie