Świadkowie zeznawali w procesie Moniki Ożóg oskarżonej o plagiat

Krzysztof Ogiolda
Krzysztof Ogiolda
Dr hab. Monika Ożóg ze swoim obrońcą.
Dr hab. Monika Ożóg ze swoim obrońcą. Krzysztof Ogiolda
Sąd przesłuchał w poniedziałek Agnieszkę Kamińską, dyrektor Departamentu Kultury i Sportu w Urzędzie Marszałkowskim, Jarosława Suchana, dyrektora Muzeum Sztuki w Łodzi oraz Alinę Czyżewską, aktorkę i działaczkę społecznych i obywatelskich ruchów (Sieć Obywatelska Watchdog Polska i Kultura Niepodległa), czuwających nad praworządnością.

Dr hab. Monika Ożóg była dyrektorem Muzeum Śląska Opolskiego od grudnia 2018 do początku marca 2020 roku.

Zrezygnowała po tym, jak pojawiły się kontrowersje wokół przedstawionej przez nią koncepcji muzeum. Prokuratura twierdzi, że Monika Ożóg, starając się o stanowisko dyrektora MŚO, przedłożyła w koncepcji programowej elementy pracy innego autora, popełniając tym samym plagiat. Była dyrektor nie przyznaje się do winy. Postępowanie toczy się w Sądzie Rejonowym w Opolu.

Dyrektor Agnieszka Kamińska zapewniła, że jako organizatorka konkursu czytała przede wszystkim pierwszą część koncepcji poświęconą składnikom finansowym programu, a ta w całości odnosiła się do sytuacji i działania MŚO.

Program funkcjonowania, jaki przedstawiła pani Monika Ożóg nie był decydujący przy jej wyborze – przyznała. - O jej zwycięstwie przesądziły odpowiedzi na pytania zadawane przez jedenastu członków komisji.

Jarosław Suchan, dyrektor Muzeum Sztuki w Łodzi (o splagiatowanie jego programu prokuratura oskarża Monikę Ożóg) przypomniał, że napisał swój dokument, starając się o przedłużenie dyrektorskiego stanowiska.

- Wcześniej nie znałem pani Moniki Ożóg – wyjaśniał sądowi. - Jej dokument został mi przedstawiony już z zakreślonymi miejscami, w których pokrywał się z moim programem. To było 5-10 procent tekstu, czyli dosyć dużo. Nie było żadnych cudzysłowów ani odnośników, że to jest mój program. Miejsca zakreślone to były części akapitów, ale ich liczba była dosyć znaczna. Część akapitów miała charakter uniwersalny, ale zostały one napisane moimi słowami. A mój program nie był dostępny w internecie, dopóki plagiat nie został stwierdzony.

Sąd odczytał świadkowi jego zeznania złożone wcześniej. Znalazło się w nich zdanie, że dyrektorowi łódzkiej placówki jest przykro z tego powodu, że został splagiatowany.

- Dziś nie odczuwam żalu – powiedział nto po zakończeniu poniedziałkowego posiedzenia sądu. - Sporo czasu upłynęło od zeszłego roku i emocje trochę opadły. Dzisiaj chcę raczej podkreślić, że stanowisko dyrektora instytucji publicznej to jest stanowisko zaufania publicznego i od takiej osoby wymaga się, by miała nieposzlakowaną opinię i była wiarygodna. Dlatego jest bardzo ważne, żeby przyzwolenia na plagiat nie było.

Alina Czyżewska opowiedziała sądowi jak odnalazła fragmenty łódzkiego tekstu w programie Moniki Ożóg. - Zwrócili się do mnie pracownicy muzeum zaniepokojeni zwolnieniami, informacjami o zamknięciu jednego z oddziałów muzeum, likwidacją biblioteki. Zapytałam, czy dyrektor Ożóg miała takie działania w programie. Okazało się, że nie przedstawiła im programu. Kiedy czytaliśmy go razem, znalazłam w nim sformułowania o Muzeum Sztuki i łódzkich mieszkańcach. Myślałam, że autorka startowała także do konkursu w Łodzi, ale tam konkursu nie było. Informację o skopiowaniu obszernych fragmentów z programu łódzkiego do opolskiego opublikowała na Facebooku Kultury Niepodległej.

Świadek przedstawiła sądowi także dokumenty m.in. z habilitacji Moniki Ożóg. Jedna z recenzentek zarzuciła tam autorce, iż zacytowała bez podania źródła własne teksty, czyli dokonała autoplagiatu. Miało to przekonać sąd, iż splagiatowanie tekstu z Łodzi w konkursie nie było pomyłką ani przypadkiem. Obrona podkreślała, że to nie należy do sprawy.

Kolejne posiedzenie sądu na początku września.

Jan Błachowicz, konferencja mistrza UFC

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Wyżej habilitacji nie poszli...a co z pracą doktorska?

Sprawa wyszła tylko przez niechlujstwo oskarżonej..pisała to na kolanie na korytarzu ?
G
Gość
9 sierpnia, 20:33, Gość:

z jednej strony to co racja to racja odnośnie oskarżonej....

...z drugiej, to jaka zawiść i nienawiść musi bić od tych osób powiązanych z Aliną Czyżewską, że przetrzepali cały życiorys M. Ożog aby ją uwalić...

Zawiść? Raczej staranność. Której to staranności zabrakło całej, wspaniałej i "kompetentnej" machinie opolskiego urzędu marszałkowskiego. A może mieli celowo klapy na oczkach, bo ustalenia wicie rozumicie, towarzyszu? Więc do wyboru - urzędnicy odwalili robotę w sposób kompromitujący, bo nie czytali projektu - do wywalenia, albo czytali, ale wiedzieli, że ich zdanie jest nieistotne, bo... ustalenia. A to też są do wywalenia. A mój szlachetny przedmówca ma pretensje do tych, którzy nieprawidłowość zobaczyli. Oj, żałosny ten opolski światek "wadzy i elyt".

G
Gość
z jednej strony to co racja to racja odnośnie oskarżonej....

...z drugiej, to jaka zawiść i nienawiść musi bić od tych osób powiązanych z Aliną Czyżewską, że przetrzepali cały życiorys M. Ożog aby ją uwalić...
Dodaj ogłoszenie