Sztuka, jaką chce się zobaczyć

Iwona Kłopocka
Wczoraj w Teatrze Kochanowskiego odbyła się premiera sztuki "Kaleka z Inishmaan" w reżyserii Bartosza Zaczykiewicza.

Irlandczyk Martin McDonagh (1970) w wieku 26 lat uznany został przez krytyków angielskich za najlepszego pisarza roku. Od swego debiutu w 1996 ("Królowa piękności z Leenane") wzbudza wielkie zainteresowanie i zachwyt środowiska teatralnego oryginalnością stylu i języka oraz dojrzałością emocjonalną swoich sztuk. Nie byłoby to zaskakujące, gdyby nie fakt, że McDonagh zakończył edukację szkolną w wieku 16 lat, sam przeczytał zaledwie kilka książek, za to od piętnastu lat nieustannie pisze.

Brak wykształcenia, jak widać, nie jest przeszkodą, gdy w grę wchodzi samorodny talent. Podobnie zresztą jak brak kindersztuby, z powodu którego wokół zdolnego autora unosi się atmosfera skandalu, odkąd upił się na dorocznej uroczystości wręczania nagród teatralnych tak bardzo, że własnej nie był w stanie odebrać, a próbującego go spacyfikować Seana Connery?ego potraktował dosadnym "fuck off" - które poszło w świat za sprawą licznych stacji telewizyjnych transmitujących przebieg imprezy.

Prapremiera "Kaleki z Inishmaan" odbyła się w styczniu 1997 r. na jednej ze scen Royal National Theatre w Londynie. Sztuka zyskała bardzo wysoką ocenę krytyki i spodobała się publiczności. W 1998 r. po raz pierwszy obejrzeli ją widzowie w Nowym Jorku. Miarą odniesionego za oceanem sukcesu jest fakt, że autor otrzymał propozycję pisania scenariuszy filmowych dla Paramount Pictures. Bardzo go to ucieszyło, bo nigdy nie ukrywał, że od teatru woli mydlane opery i mocne kino. O jego stosunku do teatru i sztuki dramatycznej najlepiej świadczy wypowiedź, że pisze "sztuki, jakie chciałby zobaczyć, gdyby chodził do teatru".
Publiczność też lubi takie sztuki - o ludziach takich, jak my sami, o zwykłym, codziennym życiu.

"Kaleka z Inishmaan" opowiada o mieszkańcach jednej z wysepek archipelagu Aran, leżącego u wybrzeży Irlandii. Czas, zdaje się, stanął tam w miejscu. Życie składa się z banalnych, powtarzalnych czynności. Szarą monotonię żmudnego bytowania przerywa pojawienie się w okolicy ekipy filmowej z Hollywood (autor nawiązuje tu od autentycznego wydarzenia - w latach 30. Robert Flaherty przez dwa i pół roku kręcił w tych rejonach na poły dokumentalny film "Człowiek z Aran"). To wydarzenie wyzwala drzemiące w bohaterach tęsknoty za odmianą losu, za wyrwaniem się w świat. Ale sztuka jest nie tylko o tym. Przede wszystkim jest to opowieść o uczuciach. O tym, że każdy ich pragnie i każdy potrafi je okazać, jeśli tylko poruszyć najczulszą strunę w jego sercu i umyśle. Nawet jeśli to serce wydaje się skamieniałe, a umysł ciężki i prosty.

Siłą sztuki McDonagha jest wnikliwość obserwacji obyczajowej i mistrzostwo języka, które sprawia, że smutne, nawet tragiczne wydarzenia, nabierają zupełnie innego znaczenia w atmosferze czarnego humoru, a gorycz przeplata się ze śmiechem. Te elementy stanowią też o sile przedstawienia Bartosza Zaczykiewicza, zrealizowanego z rzadkim we współczesnym teatrze realizmem.
Na scenie pojawia się galeria postaci prostych, chropawych, wulgarnych, okrutnie bezwzględnych, którey jednak pod powłoką zewnętrznej twardości - do której zaprawiło ich ciężkie życie - przeżywają dramaty, cierpią, kryją marzenia i zwykłą ludzką wrażliwość.

Martin McDonagh "Kaleka z Inishmaan". Przekład Małgorzata Semil. Reżyseria Bartosz Zaczykiewicz, scenografia Anna Popek. Teatr Kochanowskiego w Opolu. Premiera 4 listopada 2001.

Znakomity jest duet przyszywanych ciotek tytułowego kaleki. Elżbieta Piwek, jako gadająca do kamienia, lekko sfiksowana Kate i Ewa Wyszomirska, udająca emocjonalny chłód Eileen - stworzyły postaci ciepłe, wzruszające i na wskroś prawdziwe. Postać Helen, nastolatki o koszarowych manierach, musiała być wyzwaniem dla Arlety Los-Pławszewskiej, która zdecydowała się zagrać zupełnie przeciw sobie i zrobiła to bardzo dobrze, a w finale uwiarygodniła kreowaną postać, tym, co jest jej największą siłą - kruchością i delikatnością. Zofia Bielewicz, w podziwu godnej formie, do swej świetnej kolekcji starszych pań, dodała kolejną perełkę, jako zapijaczona, choć nie pozbawiona uroku, Mammy.
Z przyjemnością należy odnotować udany debiut Dominika Bąka, tegorocznego absolwenta krakowskiej szkoły teatralnej, który zagrał Bartleya z wdziękiem, czyniąc z tego gamonia (z błyskami skrywanej inteligencji) najsympatyczniejszą postać sztuki.

Na koniec to, co najlepsze - Andrzej Czernik, jako Johnnypateenmike. Mocno postarzony, ukrywszy miłą powierzchowność pod staranną charakteryzacją (wkładka w ustach zmienia nieprzyjemnie wyraz twarzy i sposób mówienia), uczynił ze swego bohatera postać wyjątkowo odrażającą. Głośny, wulgarny, pociągający nieustannie czerwonym nosem. Wścibski prostak i nudziarz, poniewierający matką i obrażający wszystkich cham. A w środku złote serce. Tym większy efekt osiąga, gdy na koniec dowiadujemy się, jaką rolę odegrał w życiu Billa. Wielka kreacja.

I tylko jedno zgrzyta w tym bardzo udanym przedstawieniu - nietrafiona muzyka. Zupełnie, jakby za kulisami siedział jakiś znudzony gość i na chybił trafił wybierał kawałki z szafy grającej.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3