Taśmy Obajtka. Tak gnije koalicja [KOMENTARZ]

Krzysztof Zyzik
Krzysztof Zyzik
Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen.
Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen. Karolina Misztal
W sprawie Daniela Obajtka nie to jest najgorsze, że będąc wójtem Pcimia chciał zniszczyć swojego wuja i nazwał go „skurw..., ch... pierd... i brudną pałą”. Ani nawet to, że bluzgał w podsłuchanych rozmowach aż kilkaset razy. To, że te nowe, z pozoru kościółkowe elity, to w istocie niezwykle brutalni i do bólu cyniczni gracze, wiedzieliśmy już wcześniej.

W śledztwie „Gazety Wyborczej” szokuje fakt, że prokuratura zamiotła pod dywan dowody na to, że Obajtek wbrew temu co zeznał w sądzie, brał aktywny udział w zarządzaniu firmą „TT Plast”.

Wydawał jej pracownikom polecenia, ustalał z nimi urlopy i nadgodziny, zlecał rozmowy z klientami...

„Taśmy Obajtka” to kolejny z serii dowodów, że dla polskiej prokuratury są równi i równiejsi. Że osoby związane z władzą polityczną mają w naszym kraju glejt bezkarności. Przynajmniej do momentu, gdy są dla tej władzy przydatni.

Kto wypuścił sprawę wuja sprzed lat do mediów? Zgodnie z rzymską zasadą „czyja korzyść, tego sprawka”, mógłby to być sam premier, który na osłabieniu potencjalnego następcy najbardziej zyskuje. Ale to może być zbyt oczywiste, by było prawdziwe.

Na zjednoczonej już tylko z nazwy prawicy walczą wszyscy ze wszystkimi i każdy wariant destabilizacji układu wchodzi w grę.

Koalicjantów spaja jednak ocean świetnie płatnych posad w skarbie państwa i świadomość odpowiedzialności karnej po przegranych wyborach.

Dlatego nie ma co liczyć na szybki rozpad obozu. Raczej na powolne jego gnicie. I to wszystko z pieśnią o dumnej, suwerennej i katolickiej Polsce na ustach.

Przez pandemię czytamy więcej?

Wideo

Dodaj ogłoszenie